wtorek, 26 marca 2024

O żmudnych początkach ambitnego przedsięwzięcia, czyli 70 lat Muzeum.

Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu, jedna z najciekawszych instytucji kulturalnych regionu, obchodzi w tym roku 70 – lecie działalności. W świadomości współczesnych mieszkańców miasta funkcjonuje od zawsze. Spróbujmy jednak cofnąć się do okresu powojennego i sprawdzić, jak doszło do powstania muzeum.

Okres powojenny

W wyniku działań wojennych duża część kolekcji Stadtisches Museum, funkcjonującego w Elblągu od 1865 roku, zaginęła lub została zniszczona. Dlatego już w 1945 roku przy Wydziale Oświaty, Kultury
i Sztuki w Zarządzie Miejskim rozpoczął działalność referat muzealny, którego zadaniem było odnalezienie i ochrona tych zabytków. Część z nich zlokalizowano w lesie nieopodal Rakowa, pozostałe – jak się okazało – zostały złożone w podziemiach kamienicy na ulicy Św. Ducha, będącej dawną siedzibą pruskiego muzeum. Uratowane zbiory zmagazynowano w piwnicach dawnego gimnazjum przy ulicy Łączności, przemianowanego na siedzibę Zarządu Miejskiego. Tam w grudniu 1947 roku otwarto pierwszą wystawę zgromadzonych muzealiów. Poszukiwania zabytków były kontynuowane,
a równocześnie rozpoczęto starania o pozyskanie obiektu, który mógłby na stałe służyć jako siedziba muzeum i miejsce przechowywania zbiorów. Niestety, w tak zrujnowanym w wyniku działań wojennych mieście, pozyskanie choćby jednego pomieszczenia z przeznaczeniem na działalność kulturalną było niezwykle trudne.

Ostatecznie podjęto decyzję o przekazaniu na potrzeby muzeum dwóch kamienic przy ulicy Wigilijnej 11 i 12, których remont rozpoczął się w 1950 roku. Zawiązana w międzyczasie nieformalna grupa plastyków i architektów, wzięła na siebie ciężar nadzoru nad odbudową kamienic oraz dalszych poszukiwań zaginionych zabytków. Do grupy tej należeli m. in.  Ryszard Czarnocki, Julian Leniec, Wera Wypychowa, Zbigniew Tomanek  i Włodzimierz Sierzputowski.

Muzeum w latach 50. XX w. (fot. nadesłana)

 

Obywatelski Komitet Wykonawczy Roku Jubileuszowego

W 1954 roku władze ogłosiły jubileusz 500-lecia wyzwolenia Elbląga z rąk krzyżackich i zapowiedziały huczne obchody. Miały one swoją symbolikę: podkreślały polskość Elbląga, miasta dwukrotnie uwolnionego spod niemieckiego panowania. Rozpoczęto od powołania Obywatelskiego Komitetu Wykonawczego Roku Jubileuszowego, w skład którego weszli członkowie wspomnianej wcześniej grupy społeczników. Komitet miał odpowiadać za realizację niezwykle bogatego programu obchodów, który obejmował m. in. publikacje książkowe, wydanie okolicznościowych plakatów i znaczków, masówki (uroczyste zebrania) w zakładach pracy, konkursy, koncerty orkiestry symfonicznej, spektakle teatralne
i wystawy. Rangę tego wydarzenia podkreślano również w manifeście Komitetu, w którym znajdziemy takie słowa: „ 500 blisko lat później, w tymże dniu 12  lutego 1454 roku bohaterstwo żołnierza radzieckiego wyzwoliło Elbląg z jarzma faszystowskich Niemiec – spadkobiercy feudalnego zakonu, i – przywróciło miasto po raz drugi Polsce”.  

Pierwsza wystawa (fot. archiwum Muzeum).

 

Oprócz wydarzeń towarzyszących wspomnianej rocznicy, Komitet prowadził równolegle działania zmierzające do otwarcia muzeum. 24 marca 1954 członkowie Komitetu wydali uchwałę powołującą muzeum, z siedzibą w nowo wyremontowanych kamienicach, co zapoczątkowało organizację pierwszych ekspozycji. 8 czerwca 1954 roku dokonano uroczystego otwarcia wystawy „Elbląg wczoraj – dziś – jutro” obejmującej rzemiosło, archeologię, fotografię przedstawiającą dawny Elbląg i malarstwo amatorskie.
O tym wydarzeniu szeroko rozpisywała się prasa, od dawna sygnalizująca potrzebę istnienia takiej placówki. W Głosie Wybrzeża z 12 czerwca 1954 Jerzy Kolendo pisał: „W dniu 8 bm. w godzinach popołudniowych przed odbudowanymi kamieniczkami przy ulicy Wigilijnej zebrała się spora grupa osób. Przewodniczący prezydium MRN tow. Wiśniewski otworzywszy drzwi, przeciął biało czerwoną wstęgę: miasto otrzymało jeszcze jedną ważną placówkę kulturalną – muzeum”.  Data 8 czerwca również jest symboliczna. Tego dnia w 1454 roku król Kazimierz Jagiellończyk odwiedził Elbląg by odebrać hołd od mieszkańców miasta.

Muzeum w Elblągu

Wspomniane wystawy cieszyły się ogromnym zainteresowaniem wśród mieszkańców. W ciągu pierwszych tygodni odwiedziło je około dziesięciu tysięcy osób. To pokazuje, jak ważna była to inicjatywa dla lokalnej społeczności. Placówka nie posiadała osobowości prawnej i nie miała stałego finansowania. Dodatkowo władze centralne uznały, że muzeum zostało otwarte demonstracyjnie, pomimo skreślenia z planu gospodarczego. Dlatego 12 lutego 1955 roku, na mocy zarządzenia nr 25, muzeum zostało przejęte przez Ministerstwo Kultury i Sztuki. Od tamtej chwili nosiło nazwę Muzeum w Elblągu
i było nadzorowane przez Centralny Zarząd Muzeów i Ochrony Zabytków, za pośrednictwem Okręgowego Muzeum Pomorskiego w Gdańsku. Pierwszym kierownikiem instytucji został Henryk Cieśla, wcześniej prowadzący Muzeum Mikołaja Kopernika we Fromborku. Oprócz niego muzeum zatrudniało jeszcze dwie osoby. W ciągu następnych kilku lat dzięki staraniom muzealników przeprowadzono inwentaryzację zbiorów, otwarto szereg wystaw czasowych i rozpoczęto działalność edukacyjną. Co roku placówkę odwiedzało kilkanaście tysięcy osób. W 1961 roku udostępniono stałą ekspozycję archeologiczną pn. „Pradzieje ziemi elbląskiej”. Rok później, w wyniku procesu decentralizacji, muzeum stało się instytucją miejską podlegającą Prezydium Miejskiej Rady Narodowej. 

Pierwszy kierownik Muzeum, Henryk Cieśla (po lewej); fot. nadesłana.

 

Data powstania muzeum

Przyjmuje się, że muzeum rozpoczęło działalność 24 marca 1954 roku, na mocy uchwały Obywatelskiego Komitetu Wykonawczego Roku Jubileuszowego Elbląga i w pierwszych miesiącach działalności było inicjatywą wyłącznie obywatelską. Niestety, uchwała nie została do tej pory odnaleziona.  Nie ma jej
w archiwach muzeum, w Archiwum Państwowym w Malborku ani w Gdańsku. Jedyna wzmianka o tym dokumencie znajduje się w  opracowaniu Danuty Milewskiej pt. „Powstanie
i działalność Muzeum w Elblągu w latach 1954 – 1964”, opublikowanym w Roczniku Elbląskim nr III
w roku 1965. Można więc ostrożnie przyjąć, że autorka wiedziała o istnieniu uchwały wyłącznie
z przekazów ustnych członków komitetu. Poszukiwania dokumentu trwają. Ktokolwiek go widział lub posiada informacje na temat jego zawartości czy miejsca przechowywania, proszony jest o kontakt
z elbląskim muzeum.

Pierwsze lata działalności muzeum to trudny okres odbudowywania kulturalnych więzi z polskim dziedzictwem Elbląga. Niepełna kadra, niewystarczające zaplecze techniczne i trudności finansowe sprawiły, że tylko dzięki determinacji pracowników i zaangażowaniu entuzjastów ze środowiska artystycznego, ta początkowo społeczna, oddolna inicjatywa przerodziła się w sprawnie działającą instytucję, która funkcjonuje do dziś i systematycznie się rozwija.

Piotr Mazurowski

 

 

Bibliografia

D. Milewska, RE, 1965, s. 317 – 323

J. Kolendo, W zabytkowych kamieniczkach przy ul. Wigilijnej, Głos Wybrzeża, 12.06.54

Protokoły z posiedzeń Prezydium WRN w Gdańsku, AP w Gdańsku

wtorek, 13 lutego 2024

Kartka z kalendarza - Luty

Przez większą część II wojny światowej Elbląg znajdował się poza strefą działań wojennych, co pozwalało toczyć jego mieszkańcom w miarę normalne życie. Jednak końcówka 1944 roku przyniosła coraz bardziej nerwową atmosferę. Mieszkańcy zaczęli zdawać sobie sprawę, że to cisza przed burzą. Przyjrzyjmy się nieco bliżej wydarzeniom z początku 1945 roku, które na zawsze zmieniły obraz miasta i zapoczątkowały nowy etap w jego historii.

Ponurym świadectwem zbliżającego się frontu byli uchodźcy coraz tłumniej przybywający do Elbląga z miejscowości położonych dalej na wschód. Coraz więcej osób zaczęło podejmować decyzję o opuszczeniu miasta. Mimo opracowania szczegółowych planów ewakuacji, przesuwano decyzję o jej przeprowadzeniu. W rezultacie ludność cywilna musiała uciekać na własną rękę. Rankiem 23 stycznia odjechał z Elbląga ostatni pociąg do Gdańska. Wcześniej zdążyli już wyjechać urzędnicy, nazistowscy działacze partyjni (w tym lokalny przywódca partii Emil Preuss) i zamożniejsi mieszkańcy, bo to oni najczęściej dysponowali własnymi samochodami. Gorzej sytuowani uciekali furmankami, rowerami lub pieszo. Zimowe warunki utrudniały ewakuację, czyniąc ją dramatycznym przeżyciem w szczególności dla matek z małymi dziećmi, osób starszych i schorowanych.

Elbląg miał być punktem oporu osłaniającym dojście do Zatoki Gdańskiej. Obroną dowodził pułkownik Eberhard Schöpffer. Aby dobrze przygotować się na atak Sowietów, znacznie rozbudowano system umocnień. Obok wysuniętej na odległość 2-3 kilometrów pozycji obrony, główną linię oporu przygotowano na skraju miasta. Punkty obrony miały stanowić również przystosowane do tego niemal wszystkie murowane budynki w mieście.  Na ulicach utworzono rowy strzeleckie i przekopy jako przeszkody przeciwpancerne oraz stanowiska ogniowe artylerii. Do walki starano się zmobilizować również każdego zdolnego do noszenia broni mieszkańca. Liczba garnizonu elbląskiego, łącznie z oddziałami Volksturmu, liczyła około 15 tysięcy żołnierzy.

Dnia 23 stycznia na ulicach Elbląga pojawiły się pierwsze sowieckie czołgi, które wywołały zamęt i panikę w mieście. To kapitan gwardii Giennadij Lwowicz Diaczenko ze swoimi ludźmi (razem 9 czołgów) przebił się przez miasto nad Zalew Wiślany. Sowiecka propaganda przedstawiła to zdarzenie jako brawurowy wyczyn młodego dowódcy i jego dzielnych podkomendnych, w rzeczywistości był to jednak akt niesubordynacji.

W kolejnych dniach miasto stanęło w obliczu narastającego kryzysu humanitarnego. Mieszkańcy i uchodźcy znaleźli się w pułapce oblężonego miasta. Drogę ewakuacji dla ludności cywilnej i wojska stanowi zamarznięty Zalew Wiślany, a potem droga mierzeją na zachód. Trzeba pamiętać, że tuż obok w dalszym ciągu funkcjonował obóz koncentracyjny Stutthof, z którego 25 stycznia w Marszu Śmierci na zachód wyruszyło prawie 33 tysiąc więźniów (życie straciło około 17 tysięcy spośród nich).

Dnia 26 stycznia Armia Czerwona podjęła próby zdobycia miasta. Tego dnia zdobyto również Tolkmicko (zajęto 20 km odcinek nad Zalewem Wiślanym) oraz miejscowość Kępki nad Nogatem, co oznaczało otoczenie Elbląga z trzech stron. Sowieckie wojska systematycznie zaciskały pierścień okrążenia.. Sowieci napotykali jednak silny opór obrońców. Po przedarciu do centrum trwały zacięte walki uliczne, które generowały bardzo duże straty w ludziach po obu stronach.

W ostatnich dniach stycznia nie było już w Elblągu zorganizowanych jednostek straży pożarnej, ani bieżącej wody, niezbędnych do opanowania szalejących w mieście pożarów. Ogień rozprzestrzeniał się w bardzo szybkim tempie i zajmował kolejne kwartały ulic. Nie działały gazownia i elektrownia. Mimo to w Elblągu pozostawało ciągle kilkadziesiąt tysięcy cywilów. Niektórzy, w szczególności ludzie starsi, nie chcieli opuszczać swoich domów, mimo ogromnego niebezpieczeństwa i stale pogarszającej się sytuacji humanitarnej, pozostali w Elblągu. Ludność ukrywała się w piwnicach budynków w coraz mniejszym bronionym jeszcze przez Niemców obszarze. W obawie przed bestialstwem sowieckich żołnierzy, niektórzy decydowali się na samobójstwo.

Wieczorem 6 lutego oddziały niemieckie zostały okrążone w centrum miasta, jednak nie chciały zaniechać walki i w dalszym ciągu podejmowały próby wykonania kontruderzenia. 8 lutego dowództwo niemieckie odrzuciło kolejną propozycję kapitulacji. Następnego dnia rano Armia Czerwona rozpoczęła równoczesny atak z zachodu i wschodu. Zaciekły opór Wermachtu był systematycznie łamany. 10 lutego 1945 roku, w krwawych bojach Sowieci zdobyli centrum Elbląga. O godzinie 8.00 ustały regularne walki, ale wciąż pozostały gdzieniegdzie pojedyncze linie oporu. Jeszcze przez następne dni trwał ostrzał Elbląga, prowadzony tym razem przez oddziały Wermachtu pod dowództwem pułkownika Eberharda Schöpffera, które wymknęły się poza linię oblężenia w kierunku Zalewu Wiślanego.

10 lutego Józef Stalin wydał rozkaz dziękczynny informujący o zdobyciu Elbląga. To właśnie tę datę władze sowieckie uznały za oficjalny moment zajęcia miasta, w przeciwieństwie do źródeł niemieckich podających dzień 12 lutego.

Zdobycie Elbląga oznaczało definitywne zerwanie lądowej komunikacji między Królewcem a Gdańskiej i stanowiło jeden z punktów zwrotnych w walkach o opanowanie Prus Wschodnich i Zachodnich.

W mieście pozostały tysiące bezbronnej ludności cywilnej zdanych na łaskę zdobywców. W czasie walk czerwonoarmiści dopuścili się licznych zbrodni na mieszkańcach. Duża liczba kobiet padło ofiarą gwałtów. Wiele osób została deportowana do obozów pracy w Związku Sowieckim. Brutalność czerwonoarmistów była dodatkowo podsycana przez chęć odwetu za zbrodnie niemieckie.

 Początkowo miastem władała sowiecka komendantura wojenna, z podpułkownikiem Nowikowem na czele. Pod koniec marca, po przyjeździe Morskiej Grupy Operacyjnej zaczęto tworzyć w mieście zręby, pierwszej od niemal dwustu lat, polskiej administracji. Dnia 19 maja przedstawiciele Armii Czerwonej oficjalnie przekazali Polakom rządy w mieście. Rzeczywistą władzę miała jednak wciąż istniejąca komendantura oraz dowództwo garnizonu.

Ogromne zniszczenia Elbląga, w szczególności Starego Miasta,  były rezultatem nie tylko zaciętych walk między Armią Czerwoną a Niemcami, ale również rozbiórek budynków, nawet tych które nadawały się do odbudowy.

Sowieci zanim przekazali elbląskie zakłady przemysłowe stronie polskiej, doszczętnie ogołocili je z wyposażenia, uznając je za należne zwycięzcom łupy wojenne. Dla przykładu, spis wyposażenia słynnych zakładów Schichaua, który został przekazany Polakom, zmieścił się na zaledwie jednym arkuszu papieru. Reszta urządzeń została wywieziona do ZSRS. Sowieci nie oszczędzili też torów, centrali telefonicznych, wyposażenia zakładów budowlanych, drobnych przedsiębiorstw, surowców energetycznych, zapasów żywności i wszelkiego rodzaju sprzętu, który stanowił jakąś wartość. Na wschód ruszyły również wielkie stada bydła i koni. Ogromne straty były też następstwem kwaterunku Armii Czerwonej, kończącego się dewastacją i rabunkiem wyposażenia mieszkań i obiektów publicznych. Tworząca się polska administracja starała się interweniować w tych sprawach, jednak te starania okazały się w dużej mierze bezskuteczne.

Przybywająca do Elbląga polska ludność zastała skrajnie trudne warunki do osiedlenia – morze gruzów, uszkodzone i okradzione przez szabrowników mieszkania oraz doszczętnie ogołocone zakłady przemysłowe. Nowym mieszkańcom, którzy oderwani od swoich korzeni musieli od podstaw zorganizować swoje życie na tzw. „ziem odzyskanych”, towarzyszyło też poczucie niepewności, tymczasowości i lęku np. przed ponownym przesunięciem granic.

W okresie Polski Ludowej tzw. „wyzwolenie” Elbląga świętowano w różnych terminach. Do 1965 r. obowiązywała data 12 lutego. Z czasem rozpoczęto starania, aby zmienić tę datę na 10 dzień lutego – zgodnie z oficjalnym rozkazem Stalina ogłaszającym zdobycie miasta. Niezależnie od tych rozbieżności, najważniejsze, aby pamiętać o wojennym dramacie zwykłych ludzi, zarówno tych, którzy raz na zawsze musieli opuścić Elbing, jak i tych, którzy od podstaw zaczęli tworzyć Elbląg.

 





Alicja Jung


Literatura:

Andrzejewski M., Dramat miasta w 1945 r., [w:] Historia Elbląga t. 4, pod red. M. Andrzejewskiego, Gdańsk 2002,

Gliniecki T., Echa pancernego rajdu. Propaganda wojenna i kreacja mitów wyzwoleńczych na podstawie operacji mławsko-elbląskiej Armii Czerwonej w 1945 roku, Gdańsk 2017,

Gliniecki T., Elbląskie okruchy XX wieku, Elbląg 2013,

Gliniecki T., Walki o Elbląg, Elbląg 2016,

Golon M., Elbląg w 1945 roku, [w:] Historia Elbląga t. 5, cz. 1, pod red. A. Grotha, Gdańsk 2006,

Zaremba M., Wielka trwoga. Polska 1944-1947. Ludowa reakcja na kryzys, Kraków 2012 r.  

piątek, 19 stycznia 2024

Kartka z kalendarza - Styczeń - Plac Fryderyka Wilhelma

 Plac Słowiański to bez wątpienia jeden z najbardziej charakterystycznych punktów Elbląga. Przed II wojną był znany jako Plac Fryderyka Wilhelma. Zyskał to miano dokładnie 18 stycznia 1816 roku. Wykorzystamy tę datę, aby przedstawić nieco dokładniej historię tego miejsca.

Z powstaniem dzisiejszego Placu Słowiańskiego była związana decyzja o likwidacji miejskich fortyfikacji, która zapadła w 1773 roku, niedługo po I rozbiorze Polski, w wyniku którego Elbląg wszedł w skład państwa pruskiego.  Decyzja o rozbiórce umocnień dawała możliwość przestrzennego rozwoju miasta, ale była podyktowana również względami ekonomicznymi, ponieważ utrzymanie mostów prowadzących przez fosy było dużym obciążeniem dla miasta. Same fosy również stanowiły coraz większy problem, ponieważ zamieniły się w błotniste, zaśmiecone bajora i stały się dużym zagrożeniem sanitarnym.

Wizja rozbiórki umocnień oraz stworzenie nowego placu targowego poza Starym Miastem bardzo odpowiadała mieszkańcom Nowego Miasta, którzy pozostawali w cieniu Starego Miasta, gdzie przez wieki koncentrowało się życie gospodarcze, polityczne, religijne i kulturalne Elbląga. Lokalizacja nowego rynku dawała więc możliwość spojenia obu tych części.



Plac w swoim głównym zarysie powstawał w przeciągu 15 lat. W 1775 w południowo-zachodnim narożniku Nowego Rynku,
 powstał pierwszy budynek – odwach, który był siedzibą garnizonu i policji. W północnej części placu w 1795 roku powstała Resursa Obywatelska (rodzaj klubu), gdzie chętnie spotykały się elbląskie elity. Pożar ratusza staromiejskiego w 1777 roku przesądził o przeniesieniu siedziby miejskich władz na Nowy Rynek. W 1782 roku ratusz był już gotowy. Był to usytuowany w południowej części placu, dwupiętrowy budynek z wysokim parterem, który wieńczyła ośmioboczna wieżyczka. Nowy Rynek obok funkcji handlowych zaczął, więc pełnić również funkcję administracyjnego i reprezentacyjnego centrum miasta. Z biegiem lat powstawały tam kolejne budynki należące do najbogatszych elblążan, hotele i siedziby firm.





Pod koniec XIX wieku przebudowano ratusz nadając mu neomanierystyczny styl. Jednak liczne elementy nawiązujące do innych stylów architektonicznych sprawiały, że mieszkańcy uważali, że budynek nawiązywał raczej do gotyku lub renesansu. W jego bezpośrednim sąsiedztwie powstał gmach Prezydium Policji.
Narożnik Placu Słowiańskiego przed przebudową


Z czasem pojawiały się na placu kolejne charakterystyczne elementy, które możemy dostrzec na przedwojennych zdjęciach i pocztówkach. W 1837 roku, W 600-lecie powstania miasta w 1837 roku, elblążanie postanowili zasadzić w północnej części placu dąb obok którego znalazł się kamień pamiątkowy z datą (zarówno dąb i tablica zachowały się do naszych czasów). W 1905 roku na środku placu wzniesiono pomnik cesarza Wilhelma, wokół którego założono okrągły klomb. Trzy lata później, w południowo-wschodnim narożniku, powstała fontanna z pomnikiem Hermana Balka – pierwszego mistrza krajowego, uznawanego za założyciela Elbląga (fragment fontanny, bez figury, przetrwał do dzisiaj). W odpowiedzi na zmieniającą się modę i style architektoniczne na przestrzeni lat zmieniały się również fasady i wysokość budynków.

Odsłonięcie pomnika Fryderyka Wilhelma



Całkowitą zmianę przyniósł rok 1945. Po zaciekłych walkach z Niemcami Armia Czerwona zajęła miasto. Elbląg doznał poważnych zniszczeń. W szczególności ucierpiało Stare Miasto. W znacznym stopniu ucierpiał również Plac Fryderyka Wilhelma, ale wiele budynków np. ratusz nadawała się do odbudowy. Mimo to nowe władze podjęły decyzje o ich rozbiórce. Ocalał tylko budynek poczty, zabudowa po południowej stronie wylotu ul. 1 Maja oraz część gmachu Prezydium Policji, który został przebudowany w socrealistycznym stylu i służył jako hotel robotniczy.

Obecnie Plac Słowiański w ogóle nie przypomina miejsca, jakim był przed II wojną światową, ale bez wątpienia nadal jest jednym z najbardziej charakterystycznych punktów Elbląga.

Alicja Jung

Bibliografia:

J. Domino, Historia i rozwój przestrzenny Placu Słowiańskiego w Elblągu, [w:] Rocznik Elbląski, t. 18, Elbląg 2002,

M. Lubocka-Hoffmann, Elbląg. Stare Miasto, Elbląg 1998

czwartek, 25 maja 2023

Heinrich Splieth - elbląsko-kadyński artysta

Do napisania tego posta skłonił mnie kontakt z wnukiem artysty, który poszukiwał informacji na temat swojego dziadka, jego twóczości oraz dokładnego miejsca zamieszkania. 

Prace H. Splietha miałam okazję zobaczyć podczas przygotowywania wystawy o ceramice kadyńskiej ze zbiorów elbląskiego kolekcjonera, Edwarda Parzycha. Powstawaniu wystawy towarzyszyło wydanie katalogu o wspomnianej ceramice, autorstwa dr Barbary Pospiesznej, która niezwykle obszernie zaprezentowała kolekcję oraz historię wytwórni w Kadynach.

Dla tych , co niewiele słyszeli lub czytali na temat ceramiki kadyńskiej, parę słów dla ogólnej wiedzy. 

Historia ceramiki kadyńskiej sięga 1898 roku, kiedy to król Prus i cesarz Niemiec Wilhelm II von Hohenzollern przejął zadłużone dobra kadyńskie, położone na Wysoczyźnie Elblaskiej nad Zalewem Wiślanym i należące wcześniej do starosty Artura Birknera i jego brata Johna Ericha. Kadyny stały się prywatną własnością cesarza, do której przyjeżdżał z rodziną na wakacje, odpoczynek w czasie podroży i polowania. Cesarz jednak zamierzał stworzyć w tym miejscu warsztat, w którym wykonywano by ceramikę szlachetną.



Kadyny, rezydencja cesarska (fot. ze zbiorów Z. Zajchowskiego)



Początkowo była to mała manufaktura, w której wytwarzano przedmioty artystyczne, wzorowane na antycznych wyrobach greckich i etruskich oraz naśladowano majolikę włoskiego renesansu. Wzorowano się na wytwórniach italskich ośrodków ceramicznych, natomiast ceramikę architektoniczną projektowali zarówno artyści rzeźbiarze, malarze, jak i sami sami architekci (ich dzieła zdobiły później wnętrza, elewacje budynków i mosty, m.in. Bank Rzeszy w Gdańsku, czyli dzisiejszy Bank Narodowy, willę Patschkego, kościół Chrystusa Pana w Gdańsku-Wrzeszczu). Na życzenie cesarza większość budynków użyteczności publicznej w Kadynach, jak poczta, przystanek kolejowy, wieża ciśnień, została wykonana według projektów zainspirowanych architekturą zamku malborskiego. Uwagę zwracał również ewangelicki kościół, który, podobnie jak większość architektonicznych realizacji, nie zachował się do naszych czasów.
Na początku działalności manufaktury wykonywano przedmioty w stylu patriotycznym - z tego okresu mamy plakiety i popiersia Wilhelma II i jego żony Augusty Victorii, biust Fryderyka Wielkiego, dzbany z orłem i amforę z fryzem z triumfalnym pochodem cesarza Wilhelma II. Zaczęto także próbować sił w plastyce zwierzęcej, wzorowanej na figurkach wykonanych w technice brązu, a wykonywanych w dwóch wersjach: majolikowej i kamionkowej, przykładem są m.in. właśnie prace H. Splietha. 
Po zakończeniu I wojny światowej i abdykacji cesarza, produkcja ceramiki poszła w trochę innym kierunku lecz nadal produkowano naczynia stylowe oraz takie przedmioty, jak: tutki do papierosów, popielniczki, kasetki na papierosy, dzbany na wino i kubki, oprawiane u złotnika (przeznaczone dla weteranów wojennych, w podzięce za ich postawę patriotyczną). W latach 20. rozpoczęto produkcję kopii XVIII-wiecznych pieców gdańskich i elbląskich, na które był duży popyt po latach wojny. Przykład takiego pieca można zobaczyć na wystawie w elbląskim Muzeum. W tym samym okresie, po licznych eksperymentach technologicznych, pojawił się nowy asortyment naczyń z zestawem barw: blau-rot-gold (błękit-czerwień-złoto), co stało się charakterystyczną kolorystyką dla wytwórni kadyńskiej. 
W latach 30. uwidoczniło się w przedmiotach zainteresowanie stylem Art déco, co było związane z dążeniem do upraszczania form i kształtowania ich tak, aby były jak najbardziej funkcjonalne. Charakterystyczną formą były wówczas tzw. "kwoki", dzbany produkowane w różnych wersjach kolorystycznych: niebieskiej, żółtej oraz typowej dla „kadyn”, czyli blau-rot-gold.

Dzbany typu "kwoka", po 1930-44, (fot. R.Korsak)

Działalność Wytwórni Kadyńskiej dobiegła końca wraz z zakończeniem II wojny światowej i wysiedleniem niemieckiej ludności. Po zakładzie zostały dobrze zachowane budynki oraz linia technologiczna z piecami. W latach 50. przeniesiono tu z Tolkmicka Bałtyckie Zakłady Ceramiczne, ale dopiero w 1957 roku zakład kadyński ożył dzięki grupie artystów plastyków. Kilkakrotnie podejmowano próby wskrzeszenia zakładu, jednak ostatecznie sprzedano je w ręce prywatne w latach 90.
 
Wróćmy jednak do Heinricha Splietha. 
Urodził się 18.02.1887 roku w Elblągu jako syn rzeźbiarza i rzemieślnika, Heinricha Josefa. Początkowo uczył się rzemiosła w warsztacie ojca, a po jego śmierci rozpoczął praktykę w pracowni sztuki chrześcijańskiej w Munster.
Studiował następnie w Berlińskiej Akademii Sztuki w klasie Wilhelma Haverkampa, Reinholda Begasa, a następnie Karla Ludwiga Manzla. Tam właśnie powstawały jego pierwsze, już nagradzane, dzieła. W 1900 roku odbył roczne stypendium w Rzymie, sfinansowane przez Fundację „Prenkianum”, założoną przez Kapitułę Katedralną Warmińską. Realizował wówczas monumentalne rzeźby z kamienia, a także odlewy w brązie i terakocie. Jego najbardziej znanymi pracami były: pomnik Schichau’a w Elblagu, grupa figuralna „Zdjęcie z krzyża” dla kościoła św. Mikołaja  w Elblągu (1905-1907), nagrobek proboszcza Szadowskiego w Królewcu, pomnik Mommsena w Garding. Niestety,  wszystkie zostały zniszczone w czasie II wojny światowej.
W 1903 roku, z inicjatywy L. Manzla (artysty i późniejszego dyrektora wytwóni), Splieth został zatrudniony w kadyńskiej manufakturze. To właśnie on był projektantem jednych z pierwszych naczyń i plakiet o tematyce sakralnej, na których były widoczne inspiracje dziełami rodziny Della Robbia oraz włoskimi rzeźbiarzami renesansu (Donatello i Rosellini).
Przez pewien czas, dzięki uprzejmości E. Parzycha, elbląskie Muzeum prezentowało znaczną część kolekcji ceramiki kadyńskiej, w tym również prace Splietha, m. in. dz
bany z orłem Rzeszy Niemieckiej i napisem Cadinen, plakietę z przedstawieniem Ukrzyżowanego, plakiety z Madonną z Dzieciątkiem, popiersie chłopca na cokole, figury koni i źrebiąt.*
H. Splieth, plakieta z przedstawieniem Ukrzyżowanego, 1910-1930, źródło: B. Pospieszna "Ceramika kadyńska w zbiorach Edwarda Parzycha", Elbląg 2012.

H. Splieth, plakieta z Madonną z Dzieciątkiem w otoczeniu główek cherubinów, 1903, źródło: B. Pospieszna "Ceramika kadyńska w zbiorach Edwarda Parzycha", Elbląg 2012.

H. Splieth, owalna plakieta z Madonną z Dzieciątkiem, 1907, majolika, źródło: B. Pospieszna "Ceramika kadyńska w zbiorach Edwarda Parzycha", Elbląg 2012.

H. Splieth, popiersie chłopca na cokole, 1905-1910, majolika, źródło: B. Pospieszna "Ceramika kadyńska w zbiorach Edwarda Parzycha", Elbląg 2012.

H. Splieth, figura konia Habakuk, 1910-20, kamionka, źródło: B. Pospieszna "Ceramika kadyńska w zbiorach Edwarda Parzycha", Elbląg 2012.
 
Myślę, że część z tych prac jest znana wielbicielom ceramiki kadyńskiej, jednak chciałabym zaprezentować kilka innych prac, które być może zaskoczą niektórych, tym bardziej, że znajdowały się w Elblągu czy Braniewie...
 
Pierwszą z nich jest grupa figuralna "Zdjęcie z krzyża", znajdująca się w kościele Św. Mikołaja (zdjęcie znajduje się w rękach prywatnych Petera Splietha, wnuka artysty.

 H. Splieth przy rzeźbie swojego autorstwa (Grupa figuralna "Zdjęcie z krzyża"), ok. 1918-1919;
źródło: https://www.bildarchiv-ostpreussen.de/suche/index.html.de?qp=searchtext%3D7%3Aspliethmode%3D1%3Af#!start=1

Zdjęcie z krzyża, kościół św. Mikołaja; autor H. Splieth
(źródło: internet, przesłane od P. Splietha)
      
 
Kolejną pracą jest płaskorzeźba, o której wspomina dr Jorn Barfod, kustosz Muzeum Prus Wschodnich w Lineburgu. Przedstawia ona pasterzy, składających pokłon Maryi z Dzieciątkiem. Według Barfoda jest to duplikat plakiety, której oryginał znajdował się w Kościele Chrystusowym w Danzig - Langfuhr (obecnie Gdańsk Wrzeszcz) i był częścią ołtarza, podarowanego przez księżnę koronną Caecillie (inaugaracja w 1916 r.). Duplikat natomiast należał do samego artysty, następnie jego rodziny, by ostatecznie trafić do zbiorów w/w Muzeum. Ciekawostką jest, że plakieta, będąca jeszcze w posiadaniu rodziny artysty, według świątecznej tradycji, była kładziona co roku pod choinką - według relacji dr Barfoda, w momencie przekazania, miała jeszcze na sobie ślady wosku ze świec.