poniedziałek, 3 września 2012

Naczynia do picia


Trudno nam odtworzyć przepis na produkcję piwa lub miodu, niewiele też powiemy na temat smaku danego trunku. Wszystko to pozostaje w sferze domysłów, wyobrażeń i porównań ze współczesnymi napojami. To, czego możemy być jednak pewni, to naczynia służące do picia alkoholi, których dostarczają nam wykopaliska. Szklane, gliniane, drewniane, czasem metalowe są świadkami biesiad, spotkań i codziennych posiłków.
Uważa się, że najstarszym naczyniem do picia trunków był kubek, wykonywany z gliny, drewna, srebra lub cyny, często zaopatrzony w pokrywkę, która prawdopodobnie miała utrudniać dodanie trucizny przez ewentualnego truciciela znajdującego się na dworze władcy. Jednymi z najstarszych naczyń-kielichów używanych przez średniowiecznych Elblążan były szklanice fletowate, których nazwa związana jest z kształtem naczynia. Często ozdabiano jest szklanymi guzkami lub nitkami, układającymi się w różne wzory, być może dzięki temu łatwiej trzymało się naczynie, którego wysokość dochodziła nawet do 50 cm.
Szklanica fletowata, XV wiek (fot. archiwum MAH)
Podczas wykopalisk znajdujemy również kielichy z kulistymi czaszami i na wysokich stopkach, z doklejanymi guzkami, kolcami lub jeżynkami, tzw. Römery. Jeżeli przyjrzymy się obrazom  XVII-wiecznych malarzy holenderskich, zobaczymy, że były to bardzo popularne kielichy w owym czasie i prawdopodobnie znajdowały się w większości domów.
Wyjątkowo pięknymi naczyniami były kielichy w typie weneckim. Ich nazwa związana jest z działalnością rzemieślników pracujących w hutach w rejonie Laguny Weneckiej w XVI stuleciu, którzy stosowali surowiec szklarski oparty na popiołach alg (pochodzących z obszarów Hiszpanii i Egiptu), dzięki któremu możliwe było długie formowanie naczynia, co w efekcie dawało bardzo bogatą dekorację. W Elblągu znaleźliśmy dwa takie kielichy z fantazyjnie ukształtowanymi trzonami, przypominającymi skręcone pręciki, układające się w zakola i serce. Dodatkowo ozdobiono je niebieskimi aplikacjami, w których umieszczono nieokreślony płyn jako dodatkowy efekt wizualny. 

Stopka kielicha w typie weneckim, XVI/XVII wiek (fot. archiwum MAH)

W XVIII wieku popularność zyskały naczynia prostsze i podobne do tych, występujących prawie w całej Europie. Były to zazwyczaj kielichy, pucharki i szklanki zdobione rytowaną dekoracją roślinną, girlandami oraz inicjałami i sentencjami. Część z nich zapewne przeznaczona była na prezenty, np. ślubne, ale zdarzały się też naczynia nie zdobione, o niższych cenach, dzięki temu trafiały do większości odbiorców jako naczynia codziennego użytku.
Kielichy, XVIII-XIX wiek (fot. archiwum MAH)
Niniejszy post powstał na podstawie licznych opracowań Andrzeja Gołębiewskiego, byłego pracownika Pracowni Archeologii Miast.


poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Brązowe misy do mycia rąk

Misa brązowa, XIV-XV w. (fot. archiwum MAH)          



Ważnym elementem przy średniowiecznym stole były misy do mycia rąk. Czynność ta była obowiązkowa, nie tylko ze względów praktycznych, jako że posiłki spożywano najczęściej rękoma, ale też obyczajowych. Zwyczaj też postrzegano jako przejaw dobrego wychowania i obycia w świecie. W jednym z trzynastowiecznych francuskich romansów, podróżujący po Europie bohater jest oburzony widząc, że Norwegowie skończywszy posiłek nie myją rąk. Popularne w owym czasie podręczniki savoir-vivre'u zalecały mycie rąk przed i po posiłku. Wzmianki na ten temat pojawiały się także w ówczesnej poezji. Opisując ze szczegółami uczty, autorzy nie pomijali wątków dotyczących higieny, podkreślając tym wytworność swoich postaci. W trzynastowiecznym utworze Roman de Flamenca autor opisując biesiadę informuje, że goście kiedy się obmyli, usiedli do stołów, a kiedy się już posilili raz jeszcze dłonie obmyli. 
Misa brązowa, XIV-XV w. (fot. archiwum MAH)
 
Brązowe misy odnajdywane w Elblągu podczas wykopalisk podobne są w formie do innych tego typu przedmiotów odnalezionych w rejonie nadbałtyckim określanych jako Hansa-schale. Używano ich od XII wieku m.in. w północnych Niemczech i Skandynawii. Głębokie, z wychylonym na zewnątrz kołnierzem, często były bogato zdobione. Misy odnalezione w Elblągu są starannie wykonane, jednak bez żadnych elementów zdobniczych. 

Misa brązowa, XIV-XV w. (fot. archiwum MAH)

 

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

"Szewski poniedziałek"

W trakcie elbląskich wykopalisk często odnajdywane były różnorodne przedmioty ze skór zwierzęcych oraz ścinki i odpadki tego surowca wykorzystywanego przez wiele rzemiosł.

But niski, XIV w.
(Fot. Archiwum MAH)

Najczęściej odkrywane były pozostałości butów. Średniowieczne obuwie miało miękkie podeszwy złożone z jednej, maksymalnie dwóch warstw skóry i różnej wysokości cholewki. Wielkości odkrywanych podeszew wskazują jednoznacznie, że buty skórzane w średniowiecznym Elblągu były noszone przez wszystkie grupy wiekowe – oprócz butów męskich (o długości podeszwy powyżej 275 mm), damskich lub noszonych przez młodzież (ok. 215-275 mm) odkrywane są buty szyte z myślą o dzieciach, których długości podeszew wynoszą poniżej 215 mm. Pośród butów uznawanych za dziecięce były odkrywane także takie, które przeznaczone były prawdopodobnie dla najmłodszych mieszkańców miasta. Długość tych podeszew wynosi zaledwie 100 do 140 mm. 

Bucik dziecięcy, XIV w.
(fot. Archiwum MAH)
But niski, XV w.
(Fot. Archiwum MAH)

Większość średniowiecznych butów nie była zdobiona. Wśród zdobionych najczęściej spotykane jest nacinanie przedniej części przyszwy, co być może miało także znaczenie praktyczne – zapewniało dobrą wentylację stóp, a na pewno miało walory estetyczne, gdy buty nakładano na barwne nogawice.
Na butach czy ich elementach nie kończy się oczywiście lista odnajdywanych w Elblągu przedmiotów wykonanych ze skóry. W asortymencie produktów rymarskich często odkrywane są pochewki noży. Najbardziej charakterystyczne pośród nich są egzemplarze wykonane z jednego, złożonego wpół płata skóry. Ich dłuższe boki najczęściej były łączone metalowymi okuciami, znacznie rzadziej nitami lub rzemieniami przewleczonymi przez podłużne otwory.

Pochewka noża z metalowym okuciem, XV w.
(Fot. Archwium MAH)

Kolejnymi wyrobami rymarskimi odkrywanymi w trakcie badań wykopaliskowych są sakiewki wykonane z prostokątnych kawałków skóry, które były zszywane po złożeniu na pół. W górnej części znajdowały się otwory do przewleczenia rzemienia, ściągającego otwór sakiewki.

Sakiewka z XIV w.
(Fot. Archiwum MAH)

Paski galanteryjne reprezentowane są zarówno przez egzemplarze proste, bez ozdób, jak i zdobione. Te bez ozdób zostały zrobione z pasków skóry zakończonych metalowymi, a niekiedy też rogowymi sprzączkami. Tego rodzaju paski noszone były przez elblążan na co dzień i były częściami ubioru używanymi prawdopodobnie przez różne grupy i klasy społeczne. Oprócz skromnych pasków noszonych do stroju codziennego, odkryto również egzemplarze ozdobione. Ich dekorację stanowiły najczęściej metalowe aplikacje o różnorodnych kształtach, wykonane z różnych metali. Mogły to być, jak w przypadku jednego z pasków, metalowe „guzy” nitowane do skóry, na innym są to cynowe aplikacje w kształcie zamkniętej korony. Jednak najbardziej okazałym i unikatowym nie tylko w skali elbląskiej, jest bogato zdobiony i w doskonałym stanie zachowany pas odkryty w latrynie na posesji przy ul. Św. Ducha 46 (obecnie Wigilijna 23). Ten zachowany w całości egzemplarz (wraz ze sprzączką i prawie wszystkimi elementami dekoracji) datowany jest na koniec XV lub początek XVI wieku. Doskonała jakość wykonania pozwala przypuszczać, że był on ozdobą stroju bogatego mieszczanina elbląskiego.

Ozdobny pas z XV/XVI w.
(Fot. Archiwum MAH)


niedziela, 5 sierpnia 2012

Flizy holenderskie z wizerunkiem żołnierza


Zwyczaj wykładania ścian szkliwionymi płytkami pojawił się w Niderlandach w XVI wieku, stając się stałym elementem wystroju schludnych holenderskich wnętrz. Najczęściej wykładano nimi miejsca podatne na zabrudzenia, jak ściany w pobliżu paleniska/kuchni, kominka czy miejsca tuż nad posadzką. W XVII i XVIII wieku, w dobie największej ich popularności, tworzono z fliz całe kompozycje uświetniające wnętrza mieszczańskich kamienic, nie tylko na terenie Niderlandów. Stosowano je powszechnie na terenie Żuław Wiślanych, gdzie chętnie osiedlali się emigrujący z Niderlandów mennonici. Podczas badań na terenie Starego Miasta odnaleziono jedynie ich fragmenty. 

Flizy na obrazie Vermeera Dziewczyna nalewająca mleko(źródło: http://www.artsjournal.com)
 
W XVII wieku dekoracja płytek ściennych uległa zmianie. Powoli zanikały wpływy południowe, skąd dotarła do Niderlandów technika wyrobu fajansu, a dekoracja nabierała bardziej holenderskiego charakteru. Ornamenty nie pokrywały już całej płytki. Dekoracja stała się bardziej oszczędna, eksponowała rysunek na mlecznym tle szkliwa. Pojawiły się umieszczane centralnie przedstawienia, uzupełnione jedynie dekoracyjnym opracowaniem narożników.Rezygnowano z wielobarwnych dekoracji, na rzecz często bardzo prostych kobaltowych rysunków.
Popularnym ówcześnie motywem wydają się być przedstawienia żołnierzy, często drobiazgowo oddające ich umundurowanie i rynsztunek. 

Fliza z postacią w stroju muszkietera, 1.poł. XVII wieku
(archiwum MAH)


Aby przyśpieszyć i uprościć wykonywanie identycznych przedstawień posługiwano się papierowymi szablonami, zaznaczając węglem kontury dekoracji, które następnie poprawiano farbą. Wypełniając ornament, malarz nakładał pędzlem najpierw grube, a potem cienkie cienie. Wymagało to dużej swobody w posługiwaniu się pędzlem. Farby należało nakładać szybkim i zdecydowanym ruchem. Ilość nałożonej farby decydowała o jej intensywności. Szczególnej wprawy wymagało malowanie kobaltem, ponieważ wykonanie nim precyzyjnego rysunku jest bardzo trudne. Jak niełatwa była to sztuka obrazują przedstawione na flizach rysunki żołnierzy. 

Żołnierz oczyszczający lufę muszkietu, 2.poł.-koniec XVII wieku
(archiwum MAH)
 
Flizy były produktem ogólnodostępnym, pełniącym przede wszystkim funkcję użytkową. Wiele z nich stanowiło po prostu tani, masowo wytwarzany produkt o niskiej wartości artystycznej. Rysunki często są niedokładne, malowane długimi, mocnymi pociągnięciami pędzla, zdradzającymi pośpiech i „taśmowy” rytm pracy. 

Fragment flizy z przedstawieniem flecisty, 2.poł. XVII wieku
(archiwum MAH)
 
Pojawienie się w XVII wieku wizerunków żołnierzy jako motywów zdobniczych ma swoje miejsce w kontekście historycznym. Po odzyskaniu niepodległości (1609), wojny o panowanie na morzu prowadzone z Portugalią i Anglią przeplatały się z walkami toczonymi z Hiszpanią na terenie Republiki. Widok żołnierza w XVII-wiecznej Holandii należał do codzienności. Wojska stacjonowały w miastach, a ich mieszkańcy udzielali żołnierzom zakwaterowania. Obecność wojska, nie tylko dawała poczucie bezpieczeństwa, powodowała wzrost gospodarczy i podnosiła prestiż miasta. Armia niderlandzka nie była liczna. Składała się głównie z obcokrajowców (Anglicy, Francuzi, Niemcy i Szkoci), werbowanych do walki i zwalnianych ze służby w czasach pokoju. Tworzono również miejskie gwardie strzeleckie. Rola jaką odegrały te oddziały w walkach z Hiszpanią sprawiła, że inicjatywa ta przetrwała w czasach pokoju, przybierając formę klubów towarzyskich, do których należeli zamożni, wpływowi mieszczanie.
Wiek XVII to także ważny okres w historii zachodnioeuropejskiej myśli wojskowej. Upowszechnienie się armii najemnej zapoczątkowało uniformizację wojskowego ubioru, wyposażenia oraz taktyki. Mężczyźni przedstawieni na flizach ubrani są w charakterystyczny dla tej epoki podwatowany kaftan, zwany wams, bufiaste, podwiązane pod kolanem spodnie oraz pończochy. Obuci są zwykle w płaskie, zdobione tasiemkami pantofle. Na głowie widnieje kapelusz z szerokim, podwiniętym z przodu rondem, często z okazałym piórem. Rapier przytroczony do pasa zwykle przy prawym boku, sprawia wrażenie jednego z elementów ubioru. Często zresztą, zwłaszcza w okresach pokoju, pełnił funkcję paradną. 

Arkebuzer, koniec XVII wieku
(archiwum MAH)

Pikinier, koniec XVII wieku
(archiwum MAH)
 
Postacie często ukazane są w ruchu,w pozycji gotowej do ataku, podczas typowych żołnierskich czynności czy w trakcie odpoczynku. Inspiracją dla tych przedstawień były portrety, zamawiane przez członków gwardii oraz ówczesne ryciny, jak wykonane przez Jacoba de Gheyn ilustracje do podręcznika wojskowego The Exercise of Armes. 

Jedna z rycin ilustrujących The Exercise of Armes, J. de Gheyn 1607
(źródło: 
http://people.cohums.ohio-state.edu)
 
Prezentowane egzemplarze pochodzą ze zbiorów przedwojennego Stadtliche Museum zu Elbing. Zostały wydobyte z warstwy gruzowiska i przekazane do MAH w 1954 roku przez W. Sierzputowskiego. Część obiektów pochodzi z domu żuławskiego w miejscowości Orłowo, gm. Nowy Dwór Gdański.

poniedziałek, 30 lipca 2012

O grzebieniach



Jednymi z częściej odkrywanych na Starym Mieście wyrobów rzemiosła, nazywanego ogólnie rogownictwem, są średniowieczne grzebienie. Ten popularny przedmiot higieny osobistej, świadczy także u dużym poczuciu estetyki i higieny dawnych mieszkańców miasta.
Najwięcej grzebieni odkrywanych jest w warstwach datowanych od XIII do początku XV wieku. Można wśród nich wyróżnić dwa podstawowe rodzaje, różniące się kształtem, sposobem wykonania oraz surowcem, z jakiego zostały zrobione.
Jednowarstwowe, tzw. grzebienie długie, zostały zrobione z kości bydlęcych i są odkrywane dosyć powszechnie w trakcie prac wykopaliskowych na stanowiskach głównie środkowej i północnej Europy. Do niedawna wiązano je z tkactwem, stąd powszechnie były określane jako grzebienie tkackie. Rozwój badań nad wytwórczością tkacką średniowiecza wykluczył ich stosowanie w trakcie procesu tkania. Obecnie wiąże się te okazy z zachowaniem higieny interpretując jako grzebienie do wyczesywania wszy lub też do upinania fryzur. Być może ta ostatnia teza jest bardziej prawdziwa, bowiem w przypadku elbląskich badań, większość z nich datowana jest na wiek XIII, znacznie mniej na przełom XIII i XIV stulecia, a jedynie pojedyncze okazy można datować na pierwszą połowę XIV wieku. Zaprzestanie używania tych grzebieni być może wiąże się ze zmianami mody i fryzur, prawdopodobnie głównie kobiecych. Przez cały ten okres ich kształt pozostał niezmienny.



Grzebień długi
(Fot. Archiwum MAH)

Druga grupa grzebieni, tzw. grzebienie trójwarstwowe, dwustronne, zawsze była wiązana z czynnościami higienicznymi. Wszystkie zostały zrobione z poroża jeleni. Ten materiał był znacznie łatwiejszy w obróbce, a gotowe wyroby były bardziej trwałe od zrobionych z kości zwierząt hodowlanych. Tego rodzaju grzebienie miały dwa rzędy zębów – gęściejszy i rzadszy, wycinane piłką. 

Grzebień trójwarstwowy, dwustronny
(Fot. Archiwum MAH)

W zależności od biegłości rzemieślnika, okresu w którym zostały zrobione i zamożności kupującego, odkrywamy egzemplarze o różnej wielkości a także mniej lub bardziej zdobione. Niektóre z nich są bogato profilowane, zdobione w bardziej wyszukany sposób i świadczą o biegłości rzemieślników. 

Grzebień trójwarstwowy, dwustronny
(Fot. Archiwum MAH)

Grzebienie te często, w celu ochrony przed wyłamaniem zębów, były chowane w specjalne futerały z którymi były łączone rzemieniami. Niestety, jak dotychczas nie odkryto w Elblągu ani jednego futerału. Grzebienie dwustronne najczęściej były używane przez elblążan od XIII do XV wieku.

Grzebień trójwarstwowy, dwustronny
(Fot. Archiwum MAH)

Zmiana mody, zwyczajów higienicznych, spowodowały, że wraz z końcem średniowiecza bardzo drastycznie zmalała liczba odkrywanych grzebieni. Te, które zdołano odnaleźć, nie są już tak dobrze wykonane, nie są również zdobione.

poniedziałek, 23 lipca 2012

Wino na elbląskich stołach


Już w średniowieczu mieszkańcy Elbląga i okolicznego Gronowa Górnego mogli cieszyć się posiadaniem własnych winnic i korzystaniem z miejscowych produktów.
XVII-wieczne naczynia do picia wina, tzw. Römery (fot. archiwum MAH).
Ważnym źródłem informacji na temat spożywania pokarmów i alkoholu w średniowieczu jest Księga Rachunkowa Starego Miasta Elbląga, w której zapisywano wszystkie dochody i wydatki rady miejskiej z lat 1404-1414. Dowiadujemy się z niej, że najczęściej spożywano importowane wina, głównie reńskie, z Górnej Nadrenii, wino włoskie oraz małmazję, które pito zazwyczaj podczas wieczornych, wykwintnych poczęstunków. Oprócz win wspominanych w tym dokumencie, w Elblągu ogromną popularnością cieszyło się wino reńskie Hochheimer i Bacharach, produkowane od XV wieku na terenach między Moguncją a Koblencją. Były to wina białe, słabsze niż włoskie i hiszpańskie, niezbyt słodkie, które zazwyczaj dosładzano przed spożyciem. Współcześnie określilibyśmy je jako wino białe, lekkie i wytrawne. Tańsze i zarazem gorsze od nich były wina francuskie, głównie białe bordeaux i anżuł z hrabstwa Auxois. Podobno czerwone sprowadzono w mniejszych ilościach. Z południowej Europy, najczęściej z Hiszpanii sprowadzano wino sekt – słodkie, robione ze świeżych i suszonych jagód. Znane na pruskich stołach było bliżej nieokreślone wino Petercyment, z winnic hiszpańskich, o ciemnej barwie, mocnym aromacie, słodkie i gęste. Miało służyć również do dosładzania innych win. Delikatesowym winem była małmazja, słodka i aromatyzowana, sprowadzana przez Lwów z Peloponezu i Krety, której walory smakowe, a także lecznicze, ceniono bardziej niż win reńskich czy francuskich. Droższymi winami były: Alikant z Walencji, słodki i ciemnoczerwony oraz Bastard i Delwein z Wysp Kanaryjskich. Ze źródeł pruskich wiadomo również, że spożywano białą lub czerwoną, słodką, korzenną maderę i muszkatel (ten drugi oprócz hiszpańskiej, miał również wersję włoską i francuską). Niektóre z win, ogólnie określanych jako węgierskie, są trudne do zidentyfikowania, np. ungrisch wein – wiadomo jednak, że zazwyczaj sprowadzano wino świętojurskie (białe i czerwone, Małe Karpaty na Słowacji) i edenburskie (białe, okolice Sopron). Wina, zwane węgierskimi były cenione w Prusach na równi z reńskimi i petercymentem, a ich walorom smakowym i cenie dorównywał również słodki i ciężki tokaj, według niektórych nawet lepszy od małmazji i muszkatelu.
Nowożytne butelki do przechowywania wina (fot. archiwum MAH)
Oprócz walorów smakowych, wino miało właściwości lecznicze. Uważano, że oczyszcza krew, odgania wszelkie smutki, ożywia ciało i sprawia, że umysł staje się biegły, a myśli śmiałe. Zalecano picie wina głównie zimą, co zapewne wzmacniało jego korzystne działanie. Być może właśnie wtedy bardziej rozgrzewało ciało, poprawiało pracę serca, a w czasie choroby przyspieszało powrót do zdrowia. Lekarze zazwyczaj przepisywali małmazję, czyli wino delikatesowe, słodkie i aromatyzowane, z południowo europejskich winogron, którego walory smakowe, a może i lecznicze, ceniono bardziej niż win reńskich czy francuskich. Za najlepsze uważano jednak wina białe, 2- lub 3-letnie, mniej zdrowe były natomiast czerwone i młode.


Post powstał na podstawie publikacji A. Klondera Napoje fermentacyjne w Prusach Królewskich w XVI-XVII wieku. Produkcja, import, konsumpcja, Wrocław 1989.

poniedziałek, 16 lipca 2012

Soldatenpfeifen


Muzyka odgrywała dużą rolę na polu bitwy. Dodawała walczącym pewności siebie, łagodząc odgłosy wojny, huk muszkietów i dział, jęki rannych i umierających. Maszerujące w rytm bębnów oddziały przerażały i dezorientowały wroga. Rytmicznymi uderzeniami dobosze pomagali utrzymać jednostkom linie ataku. 

Przedstawienie dobosza na jednej z fliz holenderskich

Do komunikacji na polu bitwy używano także innych instrumentów m.in. różnego rodzaju fletów i piszczałek. Ich przenikliwy dźwięk wykorzystywano w wojskach szwajcarskich i niemieckich już w XV wieku. W dobie XVI i XVII wieku oddziały te stanowiły siłę najemną monarchów Zachodniej Europy, przyczyniając się do rozpowszechnienia funkcji fajfra (niem. Soldatenpfeife).

Soldaten Pfeifer, Hans Sebald Beham, 1540 (Germanisches Nationalmuseum)

Fajfrzy towarzyszyli piechocie, wzywając do broni lub odwrotu. Wraz z doboszem nadawali rytm maszerującej armii. Grali przy tym improwizowane utwory, zachowując jednocześnie rytm marszu. W czasie odpoczynku umilali muzyką czas żołnierzom.
W kolekcji fliz holenderskich Muzeum Archeologiczno – Historycznego w Elblągu znajdują się dwie płytki z przedstawieniem Soldatenpfeifen, datowane na połowę XVII wieku.
Pierwszą wyróżnia starannie wykonany rysunek przedstawiający muszkietera, grającego prawdopodobnie na instrumencie zwanym cynk. Jest to instrument dęty, wywodzący się z Persji. W Europie używany od średniowiecza, największą popularność zdobył w XVI i XVII wieku. Postać otacza dekoracja zaczerpnięta z ornamentyki chińskiej okresu panowania cesarza Wan – Li. Niestaranność jej wykonania, w stosunku do przedstawienia postaci może wskazywać, że przy dekoracji płytki pracowało dwóch malarzy.

Fliza z przedstawieniem muszkietera, poł. XVII wieku (archiwum MAH)

Na drugiej widnieje dość prymitywny rysunek mężczyzny, grającego na flecie poprzecznym. Narożniki flizy ozdobiono dużymi motywami burgundzkiej lilii. 

Fliza z przedstawieniem flecisty, poł. XVII wieku (archiwum MAH)