poniedziałek, 15 października 2012

Madonna Apokaliptyczna


Podczas badań archeologicznych prowadzonych na zapleczu kamienicy znajdującej się przy ulicy Mostowej 27 znaleziono fragmenty kafla wypełniającego, pokrytego zielonym szkliwem. Po oczyszczeniu i sklejeniu tych fragmentów, okazało się, że jest to kafel z przedstawieniem Madonny z Dzieciątkiem – jeden z niewielu w naszym zbiorze z wizerunkiem postaci biblijnej, datowany na koniec XV wieku. Kafel wykonano
w matrycy, w której z precyzją odciśnięto wizerunek Matki Boskiej, trzymającej na lewym ramieniu małego Jezusa. Maria ubrana jest w suknię z długim rękawem, na ramionach ma narzucony płaszcz, spięty na piersiach zapinką. Na jej głowie widoczna jest gwieździsta korona. Dzieciątko, które trzyma, opiera rączkę na jej zapince. Włosy Madonny były długie i faliste, opadające na ramiona. Tłem dla obu postaci jest promienista aureola, tzw. mandorla, a całość przesłania maswerk z trójliśćmi.


 Madonna H.S.Behama  
(źródło: culture.gouv.fr).
Kafel z wizerunkiem Madonny Apokaliptycznej, k. XV w.
(fot. archiwum MAH)

Przedstawiony na kaflu wizerunek Marii z Dzieciatkiem reprezentuje ikonograficzny typ Marii Apokaliptycznej, o czym świadczy przede wszystkim gwieździsta korona i mandorla, a także (tu możemy się tylko domyślać) księżyc, umieszczony pod Jej stopami. W sztuce religijnej częste były przedstawienia Marii w glorii, stojącej na sierpie księżyca z otaczającym ją wokół głowy wieńcem z dwunastu gwiazd. Taki obraz Matki Bożej wywodzi się z wizji św. Jana, w której opisuje ją jako niewiastę w koronie z dwunastu gwiazd, obleczoną w słońce i księżyc pod jej stopami.
Wizerunek Madonny znany jest z XVI-wiecznych miedziorytów mistrzów niemieckich, a temu przedstawieniu na kaflu odpowiadają przede wszystkim grafiki Martina Schongauera (1448-1491) oraz prace Hansa Sebalda Behama (1500-1550). W ich grafikach można dostrzec ścisły związek z dekoracją na kaflu. Na uwagę zasługuje przede wszystkim rysunek, wykonany przez H. S. Behama, który przedstawia Marię w koronie, stojącą na księżycu i trzymającą małego Jezusa. Rysunek datowany jest na 2. ćw. XVI w.
i jest bardzo zbliżony do dekoracji na kaflu.
Podobne znaleziska pochodzą z Elbląga z ulicy Rzeźnickiej (fragment), Malborka, Matarnii pod Gdańskiej oraz z Gdańska.



           






poniedziałek, 8 października 2012

Towary kolonialne

Życie średniowiecznego Elbląga koncentrowało się wokół handlu morskiego. Kupcy elbląscy, jako mieszkańcy ważnego portowego miasta krzyżackiego i członkowie wpływowej Hanzy, mieli możliwość wymiany handlowej z odległymi terenami Europy. Za pośrednictwem europejskich kupców, mieszkańcy miasta poznali egzotyczne towary z odległych zakątków świata. Pozostałości tych kolonialnych artykułów, w postaci pestek, łupinek i ziarenek odnaleziono podczas badań na terenie Starego Miasta. 
Przyprawy docierały do Europy za pośrednictwem arabskim na statkach weneckich kupców, którzy do późnego średniowieczna zdominowali handel tym towarem. W 973 roku, według relacji Ibrahima Ibn Jakuba, na terenie Moguncji sprzedawano pieprz. Do upowszechnienia tej przyprawy przyczyniły się wyprawy krzyżowe, finansowane w znacznej mierze przez weneckich kupców. Początkowo, z racji kosztów i niebezpieczeństw transportu, jego cena była niezwykle wysoka. Z tego powodu pełnił też rolę "twardej waluty". Nierzadko opłacano nim cło, czynsze i podatki, kupowano inne towary, traktowano jako lokatę kapitału lub łapówkę. W państwie krzyżackim od I.połowy XIV wieku w postaci pieprzu pobierano daninę od kmieci i karczmarzy, którzy najpewniej otrzymywali tą przyprawę, w ramach zapłaty za usługi, od przejeżdżających kupców. Właściwości smakowe i konserwujące szybko uczyniły go artykułem pierwszej potrzeby. Cena pieprzu gwałtownie spadła w drugiej połowie XV wieku, kiedy na rynku pojawił się jego substytut przywieziony przez Portugalczyków z Wybrzeży Zachodniej Afryki. W 1499 roku, po odkryciu przez Vasco da Gammę morskiej drogi do Indii, stał się towarem ogólnodostępnym. 
 
Pieprz czarny (fot. Archiwum MAH)
 
Po zdobyciu Jerozolimy przez Krzyżowców do Europy dotarły nowe przyprawy, takie jak goździki, kardamon i gałka muszkatołowa. Pozostałości tej ostatniej odnaleziono w Elblągu na 4 stanowiskach w warstwie XIII-wiecznej. Jest to pierwsze znalezisko tej przyprawy na terenie Polski. W Europie gałka muszkatołowa została odnaleziona jedynie na 4 stanowiskach. 
 
"Orzech ten muszkatowym zowią od woniey którą ma bardzo rozkoszną podobną piżmu (…). Pospołu z tym orzechem rośnie kwiat, który jest skórą pokrywaiącą muszkatowy orzech."
 
Tak w XVI wieku opisywał gałkę muszkatołową w swoim herbarzu Marcin z Urzędowa. To błędne przekonanie o "indyjskim orzechu" przez długi czas było podsycane przez kupców arabskich, pragnących utrzymać monopol na handel tym towarem. Cena gałki muszkatołowej była tak wysoka, że często zamiast wykorzystywać jej walory kulinarne, noszono ją przy sobie niczym amulet i symbol bogactwa. Portugalczycy bezskutecznie poszukiwali orzechów muszkatołowca u wybrzeży Chin i Indii. Dopiero w 1512 roku, kiedy dotarli do Moluków zorientowali się, że mityczny kwiat muszkatołowy to w rzeczywistości wysuszony miąższ owocu muszkatołowca, a poszukiwany przez nich orzech to znajdująca się w środku pestka. 
 
Gałka muszkatołowa (fot. Archiwum MAH)
 
W Elblągu odnaleziono także pestki figi, często spotykane w materiale archeobotanicznym ze średniowiecznych stanowisk Europy. Na terenie Polski odnaleziono ją jeszcze w XV-wiecznych warstwach kulturowych Krakowa, Kołobrzegu i Gdańska. 

Figa (fot. Archiwum MAH)
 

poniedziałek, 1 października 2012

Dawne kafle piecowe

Przynajmniej części z nas kafle i piece kojarzą się z domowym ciepłem, wspomnieniem o dziadkach i swoim dzieciństwie. Choć w czasie zim korzystamy raczej z centralnego ogrzewania, to jednak w piecach kaflowych tkwi pewien urok przywołujący uczucie błogiego ciepła i spokoju. Od jak dawna zatem piece są jednymi z ważniejszych urządzeń grzewczych w domach? Źródła podają, że na terenie Polski piece stawiane były około XIV wieku, a wytwórczość kafli, z których się składały, była ściśle związana z garncarstwem.
Początkowo stosowano kafle naczyniowe, toczone na kole z jednego kawałka gliny, które formowano na kształt miski lub garnka. Stąd nazywamy takie kafle miskowymi lub garnkowymi, ale najczęściej ogólnie naczyniowymi.
Kafel naczyniowy, XV wiek (fot.archiwum MAH)

Późniejsze epoki przyniosły inne rozwiązania. Okazało się, że piece budowane z odciskanych w formie płaskich kafli, co prawda długo się nagrzewały, ale za to dłużej oddawały ciepło. Zaczęto więc formować kafle w specjalnie przygotowywanych matrycach drewnianych i glinianych, co umożliwiało ich wykonanie w dużej liczbie i powielaniu ówcześnie popularnych wzorów. Wśród naszych zbiorów posiadamy taką formę glinianą, XVII-wieczną, na której podpisał się garncarz Greger Schutz.
Na kaflach elbląskich najczęściej pojawiały się wizerunki władców, postaci biblijnych, świętych, muzykantów, uzupełniane motywami architektonicznymi, roślinnymi oraz zwierzęcymi, barwione wielokolorowymi szkliwami. Kafle zaczęto formować na różne kształty, tak aby podkreślały konstrukcję pieca – wytwarzano więc kafle wypełniające, listwowe, gzymsowe, fryzowe i wieńczące – każdy z nich pełnił inną funkcję i miał swoje określone miejsce w piecu.
Na przestrzeni czasu kolor kafli, ich kształt i dekoracja ulegały zmianom, dyktowanym przez modę oraz możliwości finansowe właścicieli domów. Nośnikami wzorów były często grafiki wielkich mistrzów, a te najbardziej popularne pojawiały się jako dekoracje na kaflach, przybliżając tematy biblijne i dworskie. Na kaflach znalezionych w Elblągu, mamy więc przedstawioną Madonnę z Dzieciątkiem, świętą Katarzynę, świętego Jerzego walczącego ze smokiem oraz muzykanta, młodego króla i inne postacie męskie, ubrane w stroje dworskie, charakterystyczne dla epoki renesansu. Powierzchnie kafli były zdobione również motywami roślinnymi i zwierzęcymi, łączonymi często w jedną dekorację.
Kafel fryzowy z lwem i jeleniem, podtrzymującymi kartusz herbowy, XVII wiek (fot.archiwum MAH)

Od XVIII wieku do budowy pieców zaczynają służyć kafle pokrywane białym szkliwem, na którym umieszczano dekoracje, malowane zielenią szmaragdową, kobaltem i barwnikiem manganowym, tworząc na nich najczęściej sceny figuralne i rodzajowe. Dzięki zachowanym do dziś piecom stawianym z takich kafli, uzyskujemy informacje na temat ubiorów i być może ulubionych czynności, wypełniających czas spędzany w ogrodzie lub we dworze. Omawiane piece, ze względu na charakterystyczną budowę, ilość skrzyń, brak lub obecność wnęk i nóżek, zwane były elbląskimi, gdańskimi i toruńskimi.
Kafle wykonywano ręcznie do około połowy XIX wieku. Wówczas wynaleziono mechaniczną prasę do powielania kafli, co znacznie ułatwiało i przyspieszało pracę, ale w konsekwencji piece przestały być unikatowymi dziełami wyspecjalizowanych rzemieślników. W tym czasie modne były piece, nawiązujące swoją bryłą do architektury gotyku, renesansu, baroku i klasycyzmu, łączące w sobie różne style, a także secesyjne i w stylu art déco. Również w tym okresie trwała tradycja wyrobu kafli w Elblągu, czego przykładem są wytwórnie: Monatha, Stegmanna, Ginzlera. Pojedyncze kafle z tych wytwórni odkrywane są także w trakcie odgruzowywania dawnych kamienic elbląskich. 
Znak wytwórni H.Monatha na kaflu, pocz. XX wieku (fot.archiwum MAH)


poniedziałek, 24 września 2012

Wykopaliska na Podzamczu

W lipcu i sierpniu prowadziliśmy prace wykopaliskowe na terenie elbląskiego Podzamcza. Impulsem do zainicjowania tych prac, oprócz chęci poznania przeszłości tego miejsca, była także planowana nowa aranżancaja tego terenu.
Prowadzone w tym roku badania miały dać odpowiedź na temat zachowania nawarstwień i ich wartości dla poznania historii elbląskiego założenia zamkowego. Został wytyczony wykop o wymiarach 20 x 3 m, w bezpośrednim sąsiedztwie budynku dawnej słodowni.
Młodsze nawarstwienia (datowane od XV do XX w.) to przede wszystkim warstwy niwelacyjne, budowlane i rozbiórkowe, z małą ilością materiału zabytkowego. W ich obrębie nie występowały żadne trwałe elementy architektoniczne, co potwierdza, że teren ten w przeszłości również nie był zabudowany.
Poziom wstępnie datowany na XIV w wyznaczał fragment drewnianej nawierzchni ulicy-drogi, która uległa spaleniu. Zalegała na niej bardzo intensywna warstwa spalenizny, która sugeruje, że pożar musiał być bardzo intensywny, a w jego trakcie zniszczeniu uległa większa liczba drewnianych budynków stojących na Podzamczu. W obrębie tego poziomu odkryto także dużą ilość spalonego zboża, być może przygotowanego do przerobu w stojącej w pobliżu słodowni.
Poniżej tego poziomu eksplorowano nawarstwienia datowane wstępnie na całe XIII stulecie. W ich obrębie odkryto trzy poziomy intensywnej zabudowy drewnianej. Były to pozostałości ścian, wyznaczonych przez potężne kloce podwalinowe, niekiedy także doskonale czytelne narożniki drewnianych budynków. Ponadto w części północnej wykopu zarejestrowano warstwę gruzu ceglanego, w której odkryto fragment ceglanej kształtki architektonicznej. Warstwę tą można prawdopodobnie wiązać z okresem budowy elbląskiego zamku.

Zachowane pozostałości ściany drewnianego budynku z XIII w.
(Fot. Archiwum MAH)

W trakcie badań odkryto niezbyt liczny materiał archeologiczny w postaci fragmentów ceramiki, zarówno z miejscowych warsztatów oraz naczyń importowanych. Ponadto pozyskano m.in. pokonsumpcyjne fragmenty kości zwierzęcych, dużą liczbę gwoździ, fragment ostrogi, podkowy, okucia końcówek pasów oraz fragmenty skórzanych butów.


Największym zaskoczeniem było odkrycie w warstwie z XIII w. zapinki żółwiowatej, którą można datować na około połowę X w.

Zapinka żółwiowata z ok. połowy X w.
(Fot. Archiwum MAH)

Innym bardzo cennym spostrzeżeniem było stwierdzenie warstw kulturowych starszych niż osadnictwo krzyżackie. Jednak niezbyt duża powierzchnia wykopu oraz mocne podchodzenie wody gruntowej uniemożliwiły dokładne określenie charakteru i chronologii tych warstw.
Odkrycie drewnianych pozostałości, wiązanych wstępnie z najstarszymi fazami elbląskiej warowni oraz śladów starszego osadnictwa spowodowały, że konieczne będzie w przyszłym roku przeprowadzenie badań wykopaliskowych na znacznie większą skalę. Pozwolą one lepiej poznać ten nieznany dotąd fragment dziejów Elbląga.


poniedziałek, 17 września 2012

Garnki na trzech nóżkach

Wśród naczyń ceramicznych odnajdywanych na terenie Starego Miasta ciekawą formą są naczynia na trzech nóżkach. Pojawiają się w drugiej połowie XIV wieku i pozostają w użyciu w czasach nowożytnych, przybierając różnorodne formy, dostosowane do potrzeb ówczesnych użytkowników. 

Różne formy naczyń na trzech nóżkach - zabawki dziecięce, I poł. XVII wieku (źródło: archiwum MAH)
Naczynie na trzech nóżkach, XVII wiek (fot. archiwum MAH)
garnek na trzech nóżkach, XVI wiek (źródło archiwum MAH




)
Większość z nich pełniła funkcję naczyń kuchennych, służących do gotowania potraw, co poświadczają źródła ikonograficzne i ślady użytkowania pozostałe na naczyniach, tj. okopcenia, resztki pożywienia i zacieki po kipiących potrawach. Formy naczyń są bardzo zróżnicowane, od  garnkowatych, zaopatrzonych w taśmowate ucho, po półkuliste, szerokootworowe naczynia z tulejkowatym uchwytem. W źródłach ikonograficznych uchwyt ten przedłużony jest drewnianą rączką, która ułatwiała chwytanie gorącego garnka i chroniła przed oparzeniem. Niestety podczas wykopalisk nie natrafiono na tak wyposażone egzemplarze. Najprawdopodobniej drewniane rączki nie zachowały się. Być może używano ich wymiennie, a po zużyciu wyrzucano do paleniska.

Konrad z Soest, Narodziny Chrystusa z ołtarza głównego kościoła w Windunden 1403, fragment, (źródło: wikipedia.org)
Naczynie z tulejkowatym uchwytem, XVII wiek (źródło: archiwum MAH)

 



Podczas gotowania naczynie wstawiano do otwartego paleniska i mieszano strawę metalową lub drewnianą łyżką. W głębokich, szerokootworowych naczyniach przygotowywano zapewne tzw. dania jednogarnkowe, w postaci kasz na wodzie lub mleku, duszonych mięs, w płytszych smażono jajka lub omlety. Naczynia w formie dzbanów z jednym uchem służyły do podgrzewania i przenoszenia wody. Niektóre pełniły funkcję zastawy stołowej. W większych podawano potrawy, z mniejszych spożywano posiłki. Zapewne wielokrotnie jedzono bezpośrednio z naczyń, w których przygotowywano strawę.
Naczynia na trzech nóżkach nie pełniły jedynie funkcji kuchennych garnków. Często przechowywano w nich żar i przy ich pomocy ogrzewano pomieszczenia. Odpalano od nich fajki lub umieszczano je w drewnianych podnóżkach, ogrzewając stopy. 

Willem Duyster Grający w warcaby, XVI/XVII wiek, fragment (źródło: allwallpaper.biz)

Wykorzystywano je także w warsztatach rzemieślniczych i laboratoriach alchemicznych, rozpuszczano w nich kleje, topiono metale, przechowywano różnorakie substancje.

Pieter Bruegel Alchemik, 1558 (źródło: wikipaintings.org)

Zainteresowanych tym tematem odsyłam do badań pani dr hab. K. Sulkowskiej - Tuszyńskiej

niedziela, 9 września 2012

Długa Elżbieta

Terminem lange Lyzen, czyli po przetłumaczeniu na język polski - Długa Elżbieta jest określany  sposób zdobienia fajansowych wyrobów holenderskich. Jest to przedstawienie smukłej, wysokiej kobiety odzianej w długą wąską szatę, w nakryciu głowy lub o bujnych włosach. Tak zdobione naczynia są charakterystyczne dla warsztatów działających w Delft już w XVII wieku. Ten sposób dekoracji, jak wiele innych, został przeniesiony na fajanse z dalekowschodnich naczyń porcelanowych, w tym przypadku powstających w Nankinie w XVII wieku. W późniejszym okresie ten sam sposób dekoracji był powtarzany na fajansach z Rouen.
 Elbląscy garncarze pod koniec XVII wieku lub na początku następnego, chcąc sprostać konkurencji masowo przywożonych wyrobów holenderskich, opanowali technikę wytwarzania naczyń fajansowych. Do ich dekorowania wykorzystywali motywy zaczerpnięte z przywożonych naczyń. Jednym z wykorzystywanych sposobów dekoracji była postać Długiej Elżbiety, czyli lange Lyzen. Najstarszy zachowany talerz tak zdobiony pochodzi z 1703 roku, według namalowanej na nim daty. W centrum talerza została namalowana, opracowana schematycznie, wysmukła postać kobieca w otoczeniu motywów kwiatowych, prawdopodobnie tulipanów. Warunki, w jakich talerz leżał po jego wyrzuceniu do latryny, spowodowały, że cała powierzchnia uległa zaciemnieniu.

Talerz z Długą Elżbietą, 1703 rok 
(Fot. Archiwum MAH)

            Ten motyw dekoracyjny był dosyć często wykorzystywany przez elbląskich dekoratorów (malarzy) ceramiki. Najczęściej postać kobieca była malowana w otoczeniu kwiatówroślin, niekiedy także owadów. Kunszt malarski tych rzemieślników często nie był wysoki, dlatego postać lange Lyzen jest namalowana bardzo schematycznie, czasami wręcz nieporadnie. Niekiedy wręcz trudno w namalowanej dekoracji dopatrzyć się postaci kobiecej.

Takie zdobienie elbląskich fajansów pomorskich było najbardziej popularne do około lat 60.-70. XVIII wieku, najmłodsze można datować na lata 80. tego samego stulecia.

Długa Elżbieta w otoczeniu roślin,
talerz z 2. połowy XVIII w.
(Fot. Archiwum MAH)

Lange Lyzen w otoczeniu roslin i kwiatów,
2. połowa XVIII w.
(Fot. Archiwum MAH)

Miseczka z dekoracją "chińskich rezerw" na ściankach
i lange Lyzen na dnie, 1. połowa XVIII w.
(Fot. Archiwum MAH)

Talerz z lange Lyzen w otoczeniu roślin i owadów,
około 1750 r.
(Fot. Archiwum MAH)


poniedziałek, 3 września 2012

Naczynia do picia


Trudno nam odtworzyć przepis na produkcję piwa lub miodu, niewiele też powiemy na temat smaku danego trunku. Wszystko to pozostaje w sferze domysłów, wyobrażeń i porównań ze współczesnymi napojami. To, czego możemy być jednak pewni, to naczynia służące do picia alkoholi, których dostarczają nam wykopaliska. Szklane, gliniane, drewniane, czasem metalowe są świadkami biesiad, spotkań i codziennych posiłków.
Uważa się, że najstarszym naczyniem do picia trunków był kubek, wykonywany z gliny, drewna, srebra lub cyny, często zaopatrzony w pokrywkę, która prawdopodobnie miała utrudniać dodanie trucizny przez ewentualnego truciciela znajdującego się na dworze władcy. Jednymi z najstarszych naczyń-kielichów używanych przez średniowiecznych Elblążan były szklanice fletowate, których nazwa związana jest z kształtem naczynia. Często ozdabiano jest szklanymi guzkami lub nitkami, układającymi się w różne wzory, być może dzięki temu łatwiej trzymało się naczynie, którego wysokość dochodziła nawet do 50 cm.
Szklanica fletowata, XV wiek (fot. archiwum MAH)
Podczas wykopalisk znajdujemy również kielichy z kulistymi czaszami i na wysokich stopkach, z doklejanymi guzkami, kolcami lub jeżynkami, tzw. Römery. Jeżeli przyjrzymy się obrazom  XVII-wiecznych malarzy holenderskich, zobaczymy, że były to bardzo popularne kielichy w owym czasie i prawdopodobnie znajdowały się w większości domów.
Wyjątkowo pięknymi naczyniami były kielichy w typie weneckim. Ich nazwa związana jest z działalnością rzemieślników pracujących w hutach w rejonie Laguny Weneckiej w XVI stuleciu, którzy stosowali surowiec szklarski oparty na popiołach alg (pochodzących z obszarów Hiszpanii i Egiptu), dzięki któremu możliwe było długie formowanie naczynia, co w efekcie dawało bardzo bogatą dekorację. W Elblągu znaleźliśmy dwa takie kielichy z fantazyjnie ukształtowanymi trzonami, przypominającymi skręcone pręciki, układające się w zakola i serce. Dodatkowo ozdobiono je niebieskimi aplikacjami, w których umieszczono nieokreślony płyn jako dodatkowy efekt wizualny. 

Stopka kielicha w typie weneckim, XVI/XVII wiek (fot. archiwum MAH)

W XVIII wieku popularność zyskały naczynia prostsze i podobne do tych, występujących prawie w całej Europie. Były to zazwyczaj kielichy, pucharki i szklanki zdobione rytowaną dekoracją roślinną, girlandami oraz inicjałami i sentencjami. Część z nich zapewne przeznaczona była na prezenty, np. ślubne, ale zdarzały się też naczynia nie zdobione, o niższych cenach, dzięki temu trafiały do większości odbiorców jako naczynia codziennego użytku.
Kielichy, XVIII-XIX wiek (fot. archiwum MAH)
Niniejszy post powstał na podstawie licznych opracowań Andrzeja Gołębiewskiego, byłego pracownika Pracowni Archeologii Miast.