poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Półcylindryczne kafle późnogotyckie

W 2005 roku zostały przeprowadzone badania wykopaliskowe na ulicy Bednarskiej 9, jednej z ważniejszych i bogatszych ulic Elbląga. Łączyła ona nadbrzeże ze Starym Rynkiem, w związku z czym mógł się na niej koncentrować ruch handlowy. W XIV wieku dominującą grupą, zamieszkującą tę ulicę, byli kupcy oraz rajcy. Do końca tego stulecia miała ogromny udział we władzach miasta oraz cieszyła się największym prestiżem społecznym, który utraciła w związku z kryzysem handlu hanzeatyckiego w latach 90. XIV wieku.

Zespół kafli został znaleziony w kamienno-ceglanej latrynie, w obrębie warstw datowanych na XV wiek. Datowanie ustalono na podstawie znajdujących się w nich naczyń glinianych, zarówno miejscowych jak i importowanych, m.in. kamionek z Siegburga i Waldenburga, wyrobów skórzanych, głównie butów i fragmentów pasków skórzanych. Podczas eksploracji latryny, wydobyto fragmenty należące do prawdopodobnie czterech dużych kafli wieńczących z ażurowymi maswerkami, które zakończono plastycznymi wimpergami. Ornament tych kafli przypomina kształtem późnogotyckie okno z motywem czteroliścia, umieszczonego centralnie. Na zwieńczeniu kafla umieszczono plastyczną kobiecą główkę, na której są wyraźnie czytelne rysy twarzy i fryzura. Na podstawie znalezionych fragmentów można zrekonstruować dwa kafle. Poniżej prezentuję jeden z nich:

Kafel półcylindryczny; rekonstrukcja i konserwacja wykonana przez p. Alinę Sawicką (fot. A. Sawicka)

Odwrocie kafla półcylindrycznego (fot. A. Sawicka)


Kafle zostały wykonane z masy garncarskiej z drobnoziarnistą domieszką, mają jasno-szare czerepy i położono na nie szkliwo ołowiowe o zielono-oliwkowym zabarwieniu. Wyróżniają się one na tle całej wytwórczości garncarskiej Elbląga w okresie od XIV do XV wieku, ponieważ w tym czasie (aż do przełomu XV i XVI wieku) wszystkie wyroby garncarni elbląskich wypalane były w atmosferze redukcyjnej (były to tzw. wyroby siwe) i nie stosowano szkliw.

Warto wspomnieć w tym miejscu o sposobie wykonywania tego typu kafli. Cały proces rozpoczynano od wytoczenia na kole garncarskim cylindra, który później przecinano na pół, wzdłuż osi pionowej. W ten sposób można było uzyskać elementy potrzebne do wykonania dwóch kafli. Górną część przygotowanego półsurowca zaginano w ten sposób, aby stworzyć coś w rodzaju połowy kopuły, czyli ostrołukowego zamknięcia kafla od góry. Następnie doklejano do nich płytki licowe, w tym przypadku były to maswerki przysłaniające kafle i przedstawienia głowy kobiecej w miejscu zwieńczenia kafla. Na koniec osadzano w tylnej ściance kafla glinianego trzpienia mocującego.

Ponieważ wszystkie fragmenty kafli zostały znalezione w jednym miejscu oraz posiadają wspólne cechy technologiczne, a także jednakową stylistykę, możemy przypuszczać, że pochodzą one z jednego pieca. Być może ogrzewał on pomieszczenia mieszkalne znajdujące się na parceli przy Bednarskiej 9. Piec ten prawdopodobnie funkcjonował kilkadziesiąt lat od około połowy XV wieku
i został rozebrany lub postawiony na nowo przy użyciu nowych kafli na początku XVI wieku.

Omawiane kafle są unikatowe, nie tylko w skali Elbląga, ale także Prus. Zaprezentowane powyżej różnice w technologii i technice wykonania kafli i garncarskich wyrobów miejscowych wskazują, że analizowany zespół nie powstał prawdopodobnie w miejscowych pracowniach lub ewentualnie wykonał je na miejscu obcy rzemieślnik. Gdyby jednak ta druga wersja była bardziej prawdopodobna, tego typu kafle znane byłyby z Elbląga w większej liczbie. Zatem wydaje się, że najprawdopodobniej kafle zostały przywiezione do Elbląga jako gotowy wyrób, z którego następnie postawiono piec.

Kafel półcylindryczny prezentowany na wystawie Elbląg - życie codziennie w mieście hanzeatyckim, Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu (fot. A. Grzelak)
Podczas opracowywania tego materiału, podjęto próby określenia miejsca, w którym zostały wykonane i z którego mogły być przywiezione. Niestety, w terenów Polski nie są one praktycznie znane, za wyjątkiem egzemplarza prezentowanego w Muzeum Okręgowym w Toruniu - jest to kafel wykonany w tej samej technice oraz pokryty identycznym szkliwem, a także w ten sam sposób ozdobiony. Być może kafle z Elbląga i Torunia zostały wykonane w tym samym warsztacie. Jeśli chodzi natomiast o piece wykonane z podobnych kafli, to za przykład można uznać zrekonstruowany obiekt z Muzeum w Raciborzu. Bliskie analogie do zespołu kafli odkrytych w Elblągu pochodzą także z Berna w Szwajcarii oraz Alzacji w okolicach Strasburga.




Na podstawie artykułu M. Marcinkowskiego Zespół późnogotyckich kafli ze Starego Miasta
w Elblągu
[w:] Kwartalnik Historii Kultury Materialnej nr 3-4/2009, s. 379-386.

niedziela, 20 kwietnia 2014

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Historie równoległe - Roskilde

Od czwartku 10 kwietnia w Viking Ship Museum w Roskilde można oglądać wystawę The World in the Viking Age, na której wśród znalezisk z całego świata są prezentowane obiekty z kolekcji Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu. Wyjątkowość tej ekspozycji opiera się na przedstawieniu kultury Wikingów w aspekcie globalnym, a jej osią są kontakty pomiędzy ówczesnymi cywilizacjami wyznaczane przez szlaki handlowe. Odnalezione w Truso zabytki (m.in. bursztynowa kolia, srebrne monety arabskie, zestawy odważników wagowych) eksponowane są wśród unikatowych zabytków tego okresu z Europy Północnej, Chin, Indonezji i Zanzibaru.
The World in the Viking Age [fragment wystawy - fot. U. Sieńkowska]

Historia Roskilde nie kończy się na epoce Wikingów, również w średniowieczu był to znaczący ośrodek polityczno-handlowy. Data założenia miasta ginie w mrokach historii. Jednym z nielicznych zachowanych źródeł pisanych dotyczących miasta jest kronika Adama z Bremy, w której autor określa miasto królewską rezydencją Duńczyków i największym miastem Zelandii. W 980 roku Harald Sinozęby ustanowił Roskilde stolicą Danii. Miasto stało się centrum gospodarczym, politycznym i religijnym. Było rezydencją duńskich monarchów za życia i miejscem ich pochówku po śmierci. Kwitło tu życie intelektualne. Miejska szkoła katedralna szczyciła się wysokim poziomem nauczania. Tutaj działał też sławny kronikarz duński Saxo Grammaticus.

Katedra w Roskilde - miejsce spoczynku duńskich władców [fot. U. Sieńkowska]
Średniowieczne źródła pisane wielokrotnie poświadczają kontakty Elbląga z Danią. Kupcy i żeglarze elbląscy zawijają do portów Morza Północnego, zapewne też do duńskiego Roskilde. Odnotowane z źródłach zostały także prywatne podróże mieszkańców Elbląga do Danii, często odbywane w celu zdobycia wykształcenia. Znane są także (wcale nierzadkie) przypadki mieszkańców Danii stających się pełnoprawnymi obywatelami miasta Elbląga. Odnalezione zabytki archeologiczne na terenie Elbląga i Roskilde potwierdzają, że mieszkańców tych miast łączył podobny styl życia.

Makieta średniowiecznego Roskilde - fragment [fot. U. Sieńkowska]
Zabytki z okresu średniowiecza [Roskilde Museum - fot. U. Sieńkowka]

Podobieństwo obu miast uwidacznia się w dalszej historii Roskilde. Naturalnie postępujące wypłycanie się fiordu spowodowało, że port stawał się zbyt płytki dla większych statków, ograniczając jego możliwości handlowe. Decyzja króla o przeniesieniu stolicy do Kopenhagi w 1443 roku oraz wybuch zamieszek na tle religijnym pogrążyły potencjał gospodarczy miasta. W czasach nowożytnych Roskilde nadal pełniło funkcję głównego centrum gospodarczego Zelandii, nigdy nie odzyskało jednak dawnej pozycji. Miasto pogrążyły toczące się w drugiej połowie XVII wieku walki o dominację na Bałtyku, w której zarówno Dania, jak i Polska, były mocno zaangażowane (co odbiło się bezpośrednio na kondycji Elbląga i jego kontaktach z Danią). Roskilde sprowadzono do funkcji miasta garnizonowego, nadszarpując i tak już wątły budżet miasta. Dzieła upadku dokończyły epidemia zarazy (1652-54; zginęło 20% ludności), najazd szwedzki (1658) i (jakby tego było mało) dwa poważne pożary (1647, 1660). W niespokojnych czasach XVIII wieku (wojny napoleońskie) Roskilde było niewielkim miastem o charakterze rolniczo-nadmorskim. Sytuacja ta poprawiła się z nastaniem ery industrialnej, Roskilde stało się miastem przemysłowym z głównym węzłem kolejowym na Zelandii (w 1867 roku odnotowano 69 tyś. odjazdów pociągów ze stacji w Roskilde, w 1918 prawie 400 tyś).
Widok na fiord z dzwonnicy Katedry [fot. U. Sieńkowska]
Dzisiaj Roskilde jest przepięknym niewielkim miastem, potrafiącym wykorzystać swój potencjał. W centrum nadal pozostał fiord, otwierający Roskilde drogę na otwarte morze, niegdyś będące motorem jego rozwoju. Tutaj znajduje się Viking Ship Museum, zbudowane specjalnie dla odnalezionych w latach 60-tych wraków wikińskich łodzi. Oprócz budzącej ogromne wrażenie ekspozycji (prezentowane pozostałości wraków statków mają nawet 30 m długości), można w funkcjonującym na potrzeby muzeum warsztacie zobaczyć, jak powstały wikińskie łodzie, a nawet pożeglować na replice.
Każdego roku w lipcu w mieście odbywa się znany Festiwal Rockowy
Viking Ship Museum - fragment ekspozycji stałej [fot. U. Sieńkowska]

Widok na port i katedrę [fot. U. Sieńkowska]

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Ratusz Starego Miasta, cz. 2 - średniowieczna rozbudowa

Do rozbudowy i przebudowy elbląskiego ratusza przystąpiono najpóźniej około 1300 roku. Dynamicznie rozwijający się Elbląg, będący wtedy jeszcze największym portem państwa zakonnego i jego najważniejszym miastem, było stać na manifestację swojego znaczenia poprzez wzniesienie okazałych budynków zespołu ratuszowego. Pierwsze zachowane wzmianki na temat budynku rady pochodzą dopiero z 1319 roku, a z 1332 informacja o zawieszeniu dzwonu na wieży ratuszowej. Data ta wyznacza termin zakończenia najważniejszych prac budowlanych.
Badania archeologiczne pozwoliły na ustalenie, że w trakcie tej przebudowy, czy właściwie budowy nowego zespołu ratuszowego, zaplanowano i wznoszono jednocześnie budynek główny ratusza, sukiennice, dom pisarza miejskiego i budynek jatek mięsnych oraz być może nieco później wybudowano ratuszową latrynę w konstrukcji kamiennej, na planie okręgu. Do sukiennic dostawiono wkrótce od wschodu okazałą piwnicę.

Relikty architektury zespołu ratuszowego
odkryte w trakcie badań
(Archiwum MAH)

Latryna ratuszowa
(Fot. Archiwum MAH)

Budynek nowego ratusza otrzymał kształt prostokąta o wymiarach 11,5 x 20,5 m, skierowany szczytem do ul. Stary Rynek, a jego fundamenty zostały postawione częściowo z wykorzystaniem fundamentu pierwszego budynku ratuszowego z XIII wieku. W trakcie badań archeologicznych odnaleziono ceglany detal architektoniczny, którego elementy znane są z wielu zamków krzyżackich. Prawdziwą sensacją było odnalezienie kilku sztuk detalu kamiennego wykonanego z wapienia gotlandzkiego. Jego wykonanie było na bardzo wysokim poziomie artystycznym i jak dotychczas nie ma on analogii wśród budynków świeckich na terenie dawnego państwa zakonnego.

Kamienny detal architektoniczny
średniowiecznego ratusza elbląskiego
(Rys. B. Kiliński, Archiwum MAH)

Jedną z większych niespodzianek w trakcie prowadzonych prac wykopaliskowych zespołu ratuszowego było odkrycie dużej piwnicy, o wymiarach 10 x 25 m, dostawionej pośrodku sukiennic, od strony wschodniej. Zachowane pozostałości architektoniczne wskazują, że miała ona początkowo drewniany strop. W późniejszym okresie została przedzielona ścianą działową i przesklepiona kolebkowo. Prawdopodobnie służyła do przechowywania wina, sprowadzanego do Elbląga z różnych rejonów Europy.

Nieznana piwnica ratuszowa
(Fot. Archiwum MAH)

Sukiennice, których budowę podjęto razem z nowym ratuszem, wzmiankowane są w źródłach w 1340 roku, nazywane były także Domem Kupców. Budynek sukiennic został posadowiony na rzucie prostokąta, dłuższym bokiem od ul. Stary Rynek, o wymiarach 14 x 25 m. Były pierwotnie zagłębione nieznacznie w gruncie, a do ich wnętrza prowadziły dwa wejścia – od ul. Stary Rynek i od ul. Rzeźnickiej. Szczególnie dobrze zachowane to drugie wejście miało około 2 m szerokości i zachowanych kilka stopni wykonanych z cegieł, w grubości muru. Wnętrze sukiennic miało posadzkę w postaci kamiennego bruku, później wyłożona była cegłami. Kramy ulokowane były wzdłuż dłuższych ścian z przejściem pośrodku budynku.
Od ul. Rzeźnickiej przylegał do sukiennic Dom Pisarza Miejskiego. Na parterze znajdowała się pracownia pisarza, na górnej kondygnacji – jego mieszkanie.

Wejście do Sukiennic od ul. Rzezźnickiej
(Fot. Archiwum MAH)

Pozostałości architektoniczne Domu Pisarza
(Fot. Archiwum MAH)

W tym samym czasie został postawiony budynek jatek mięsnych, który przylegał od wschodu do Domu Pisarza. Jatki to budynek z czteronawową halą podzieloną wzdłuż dwóch przejść na 34 stanowiska. W piwnicach tego budynku znajdowały się piece służące do przygotowywania wyrobów masarskich. Budynek przetrwał pożar w 1777 roku i funkcjonował jeszcze w 1. połowie XIX wieku. Później na jego miejscu pobudowano neoklasycystyczną kamienicę.

Wnętrze jatek rzeźnickich w trakcie badań
(Fot. Archiwum MAH)

Tekst powstał na podstawie:
M. Marcinkowski, W. Rynkiewicz-Domino, Ratusz staromiejski w Elblągu, Elbląg 2011.
Do nabycia w Muzeum Archeologiczno-Historycznym w Elblągu.

sobota, 29 marca 2014

Mennica elbląska

Autorka posta: Małgorzata Gizińska

Mennica w Elblągu rozpoczęła działalność w czasach krzyżackich, o czym świadczą pośrednio źródła pisane, powołujące się na elbląskie monety lub wymieniające działających tu mincerzy. Warsztat menniczy czynny był na pewno w latach 1251-1351, a być może już od momentu nadania miastu praw miejskich przez Wielkiego Mistrza Henryka von Hohenlohe. Przywilej lokacyjny z 10 kwietnia 1246 roku gwarantował wprowadzenie na rynek elbląski pieniądza o takiej samej stopie menniczej jak w ziemi chełmińskiej. Faktu tego nie można jednak interpretować jako nadania uprawnień menniczych miastu, ponieważ Zakon we wcześniejszym przywileju chełmińskim z roku 1233 zagwarantował sobie wyłączność w tym względzie. Było to jedynie prawo założenia przez Zakon mennicy zlokalizowanej w Elblągu, choć elblążanie mogli go jednak zinterpretować inaczej. Świadczyć o tym mogą ich późniejsze starania u poszczególnych królów polskich o pozwolenie na bicie monet i powoływanie się przy tym na rzekomo istniejący już krzyżacki przywilej menniczy. W mennicy zakonnej w Elblągu, usytuowanej początkowo najprawdopodobniej na zamku a później na Starym Mieście przy Targu Chlebowym (pomiędzy ulicą Mostową i Św. Ducha), wybijano jednostronne fenigi guziczkowe oraz być może przez krótki okres także szelągi.

Fenigi krzyżacki (typ brakteatowy)
z krzyżem równoramiennym, XIII/XIV w.
(Fot. Archiwum MAH)

Elbląg jako miasto podjął działalność menniczą w okresie wojny trzynastoletniej, bijąc po 1457 roku - na pokrycie kosztów wojennych - monety z godłem i imieniem króla polskiego Kazimierza Jagiellończyka oraz z herbem miejskim. Podstawę prawną bicia srebrnych brakteatów i szelągów stanowił przywilej inkorporacyjny z 1454 roku, nadany jednak nie poszczególnym miastom pruskim, lecz Stanom Pruskim i to jedynie na czas wojny, z przeznaczeniem na cele wojenne. W wielkim przywileju dla Elbląga, wystawionym w Malborku w dniu 24 sierpnia 1457 roku znajduje się jedynie ogólne potwierdzenie dawnych przywilejów, nie ma natomiast żadnej wzmianki o prawie menniczym. Wobec nie zachowania się dokumentu, na który powoływali się elblążanie - zdając sobie doskonale sprawę, z ważności posiadania własnej monety - trudno powiedzieć, czy mógł istnieć wcześniejszy przywilej krzyżacki, zatwierdzony tylko przez króla wraz z innymi posiadanymi przez Elbląg.

Fenig (typ brakteatowy)
Kazimierza Jagiellończyka, l. 1454 -1492 (?)
(Fot. Archiwum MAH)

Od tego momentu Elbląg prowadził działalność menniczą aż do 1763 roku, często jednak z wieloletnimi przerwami. Władze miasta starały się uzyskać potwierdzenie nadanego rzekomo w 1246 roku prawa menniczego u każdego z kolejnych panujących – otrzymując zazwyczaj generalne konfirmacje dawnych przywilejów bez przytaczania ich treści, bądź zezwolenia na bicie tylko określonego rodzaju monet. Jedynie w okresie okupacji szwedzkiej uzyskano od Gustawa Adolfa w lipcu 1627 roku upragniony przywilej menniczy na bicie monet wszelkiego rodzaju.

Szeląg Gustawa Adolfa, 1633
(Fot. Archiwum MAH)


W czasie panowania ostatniego króla polskiego Stanisława Augusta Poniatowskiego, w związku z przygotowywaną w kraju reformą monetarną, miasta Prus Królewskich stanęły przed koniecznością udowodnienia oryginalnymi przywilejami posiadania swoich praw menniczych. Po kilku nieudanych próbach przeciwstawienia się, zmuszone były uznać nowo wprowadzoną monetę warszawską i zrezygnować z emisji własnego pieniądza. Po przejściu w 1772 r. pod panowanie Prus Elbląg nie wspominał już o jakichkolwiek przywilejach menniczych, Na taką formę samodzielności gospodarczej i politycznej, w silnie scentralizowanym państwie pruskim, nie miał z pewnością szans. Znane z początku XX wieku monety i banknoty z herbem miasta to pieniądz o znaczeniu jedynie lokalnym, o charakterze zastępczego środka płatniczego.

Szóstak Zygmunta I Starego, 1536
(Fot. Archiwum MAH)


Trojak Augusta III, 1763 r.
(Fot. Archiwum MAH)


Trwająca ponad pięćset lat działalność mennicy miejskiej w Elblągu, chociaż oparta nie zawsze o pewne podstawy prawne, pozostawiła wspaniałą spuściznę monet, w większości niezwykle rzadko występujących na rynku numizmatycznym.

Dwudukat Michała Korybuta, 1672
(Fot. Archiwum MAH)



poniedziałek, 24 marca 2014

Koronki i klocki

Dzisiejszy post będzie o koronkarstwie klockowym, czyli o tworzeniu jednego z typów koronki przy pomocy podłużnych szpulek, zazwyczaj drewnianych, określanych klockami. Polega to na przeplataniu w grupach po cztery wielu nici nawiniętych na klocki. W ten sposób powstaje tzw. płócienko, które tworzy formy ornamentu i różne rodzaje siateczek w tle oraz wypełnieniach motywów. Podczas tworzenia koronka umieszczana jest na specjalnej poduszce z przygotowanym na niej wzorem.

Tworzenie koronki klockowej (źródło: http://wiano.eu/article/597 - na tej stronie można również zobaczyć krótki film z pokazu wykonywania takiej koronki)
Koronkarstwo jest działem wytwórczości tekstylnej mającej swoje początki u zarania epoki nowożytnej. Koronki możemy podzielić na kilka typów, które różni od siebie technika wykonania - mamy więc koronki igłowe i koronki klockowe. Przypuszcza się, że pierwsze koronki klockowe wyrabiano pod koniec XV wieku, a na pewno powstawały na początku XVI stulecia. Ich ojczyzną są Włochy, skąd umiejętność ich wykonywania rozprzestrzeniła się na całą Europę.

W elbląskim materiale archeologicznym posiadamy dwa fragmenty takich koronek oraz cztery klocki, służące do ich wytwarzania, które zostały znalezione na ulicy Kowalskiej, Garbary, Bednarskiej, Rybackiej i Stary Rynek.
Pierwsza koronka, datowana na XVII-XVIII wiek, została wykonana z jedwabiu i zachowała się fragmentarycznie, ma prostą krawędź ozdobioną pętelkami (pikotami). Tło miało dwa rodzaje wypełnienia: torchon - odmiana tła, która różni się od klasycznej wersji zwiększoną liczbą przeplotów  krzyżujących się nici; drugi motyw to gwiazdki z dziurką pośrodku, jednak jest on trudny do zidentyfikowania. Być może pochodzi ona z terenów Flandrii lub Niderlandów, choć istnieje też przypuszczenie, że jest to wyrób miejscowy wykonany na podstawie zagranicznych wzorców (fragment koronki został znaleziony w latrynie razem z jednym z klocków).

Koronka jedwabna, wymiary: 27,5 x 4 cm (fot. A. Rybarczyk)
Drugą koronkę datuje się na XVI-XVII wiek. Została wykonana z nici metalowej, poprzez umieszczenie metalowego oplotu na jedwabnym rdzeniu. Pierwotnie oplot był najprawdopodobniej srebrny lub pozłacany. Ten wzór koronki, w porównaniu z poprzednim, jest mniej skomplikowany i dominuje w nim płócienko. Do jej wykonania użyto tylko kilka klocków. Przypuszczalnie jest to wyrób miejscowy - koronki wykonane z nici metalowych były popularną ozdobą stroju narodowego w Rzeczpospolitej, a tego typu wyroby powstawały w cechach pasamonicznych.

Koronka z nici metalowej, wymiary: 58 x 1,6 cm (fot. A. Rybarczyk)
Nasze znaleziska zostały odkryte w latrynach, a nie, jak to zazwyczaj bywa w przypadku tego typu zabytków, w pochówkach, np. kryptach - choć nie są może unikatowe same w sobie, zaskakują właśnie miejscem znalezienia, ale może w przypadku Elbląga nie powinno to dziwić...


Koronczarka Jan Vermeer van Delft (1632-1675) (źródło: internet)
Koronczarka Pieter Jacobsch Duyfhuysen (1608-1677)
Oprócz koronek odkryto także narzędzia służące do ich wykonywania, czyli klocki - zresztą od tych przedmiotów pochodzi nazwa tego typu koronek. Są to specjalnego rodzaju szpulki zaopatrzone w uchwyt (rączkę), które pozwalały uniknąć poplątania nici (tak by się zdarzyło, gdyby nie były nawinięte na szpulkę). Mają od kilku do kilkunastu centymetrów długości, z reguły są toczone, a wykonywało się je z różnych surowców, najczęściej drewna drzew owocowych, buczyny, a także drzew egzotycznych (palisander, bukszpan).
Każdy klocek składa się ze szpulki i rączki; szpulka składa się z szyjki, którą od góry ogranicza główka, a od dołu kołnierz. Wyróżnia się dwa typy klocków: kontynentalne (mają rączki o kształcie bańkowatym, a częścią ich trzonka jest brzusiec) i angielskie (są smukłe, a ich rączka składa się z trzonka bez wyodrębnionego brzuśca).
W Elblągu znaleziono 4 klocki - 3 całe i 1 fragment. Pierwszy z nich (XVII-XVIII wiek) wykonany jest z jasnego drewna, a swoim kształtem przypomina te, przedstawiane w literaturze jako charakterystyczne dla belgijskiego ośrodka koronczarskiego Mechelen. Drugi z nich (ogólnie określono go na nowożytny) jest wyrobem rogowym i przypuszczalnie jest również związany z terenami dzisiejszej Belgii. Kolejny klocek (XVII-XVIII wiek) został wykonany z drewna egzotycznego, jest to prawdopodobnie palisander, zwany też drzewem różanym - zabytek pochodzi z tego samego miejsca, co jedwabna koronka.

Klocki do wyrobu koronek: a). drewniany b). rogowy c). z drewna egzotycznego (fot. A. Rybarczyk)

Klocek drewniany z metalowym obciążnikiem (fot. A. Rybarczyk)
Ostatni z nich posiada metalowy obciążnik (być może jest to ołów lub jego stop z cyną) - ciężar i długość szyjki tego klocka mogą wskazywać, że był on przeznaczony do pracy z grubszymi nićmi, np. z metalowym oplotem. Jest on datowany na koniec XV lub początek XVI wieku i jest zabytkiem bardzo ciekawym ze względu na konstrukcję i wczesne, jak na tego typu narzędzia, datowanie. Co więcej, wspomniany przedmiot mógł być prototypem klocków do wytwarzania koronek lub używano go do splatania sznurków.

Więcej o wspomnianych zabytkach można przeczytać w artykule Anny Rybarczyk O koronkach klockowych i klockach do ich wyrobu na przykładzie znalezisk archeologicznych z nowożytnego Elbląga [w:] Kwartalnik Historii Kultury Materialnej nr 4/2012, s.617-626.

poniedziałek, 17 marca 2014

Marmurki, szklane kulki..

Gliniane, kamienne i szklane kulki odnaleziono na stanowiskach archeologicznych prawie wszystkich wielkich cywilizacji. Niepozorne, niewielkie przedmioty służyły najczęściej zabawie, choć nie można wykluczyć możliwości wykorzystaniach ich w rytuałach czy sztuce militarnej jako pociski. W starożytnym Rzymie wręczano szklane kulki w formie prezentu z okazji Saturnaliów. O grze w kulki wspomina też rzymski poeta Owidiusz. W okresie średniowiecza i nowożytności zabawki te nie straciły na popularności. Największymi centrami wytwórczości była Wenecja, a następnie tereny Niemiec.
David Wilkie Boys playing Marbles 1805-1841 (źródło: http://www.nationaltrustcollections.org.uk)
Najstarszy opis średniowiecznej gry w "szybkie kulki" odnaleziono w XV-wiecznym niemieckim rękopisie. Przedstawiono ją jako jedną z głównych zabaw chłopięcych, zapowiadająca nadejście wiosny, gdyż wymagała gry na twardym, ubitym podłożu. Podobnie jak w przypadku kart do gry, sposobów rozgrywki było wiele: kulkami w odpowiednich kolorach należało trafić w niewielkie, wykopane w ziemi dołki lub ustawiano z nich wielkie piramidki, które należało rozbić, trafiając jedną z kulek.
Fragment obrazu Petera Bruegela Walka karnawału z postem (1559) 

Fragment obrazu Petera Bruegla Zabawy dziecięce (1560)
Na terenie Starego Miasta w Elblągu odnaleziono 8 kulek szklanych z epoki średniowiecza i aż 44 kulki nowożytne. Kulki średniowieczne są niewielkie, ich średnica waha się od 1 do 2 cm. Jedna jest żółta, pozostałe jasnozielone. Egzemplarze nowożytne mają większą gamę kolorów i są wielkości od 0,7 do 1,4 cm. Kulki gliniane mają różne odcienie barwy osiągniętej podczas wypału. Obiekty średniowieczne mają średnice ok. 1,7 cm, natomiast nowożytne od 1,1 do 1,8 cm. Wyjątkowym znaleziskiem jest kulka wykonana z wapienia. Została odkryta w dwóch fragmentach. Jej powierzchnię pokrywa dekoracja w postaci dwóch, prostopadłych względem siebie, potrójnych zielonych i jasnobrązowych kręgów. Jej średnica wynosi 1,8 cm. Podobną kulkę, zdobioną różnokolorowymi kręgami, znaleziono w Niemczy.

Średniowieczne i nowożytne kulki do gry odnalezione podczas badań na Starym Mieście w Elblągu (fot. archiwum MAH)

Gra w kulki była i nadal jest popularna we Francji. Jedna z nich petanque jest bardzo podobna do gry w boule. W środku narysowanego na ziemi okręgu ustawia się największą kulkę, następnie zawodnicy pstrykając lub rzucając starają się umieścić jak najbliżej niej swoje kulki. Dozwolone jest także wybijanie kulek innych graczy. W innej  grze le pot chodzi o umieszczenie jak największej ilość własnych kulek w dołku, poprzez popychanie lub pstrykanie. Cel ten często osiąga się uderzając kulką w inna kulkę. W okolicach Genewy i Neuchâtel popularna jest gra zwana la carré. Gracze ustawiają na przeciw siebie swoje kulki w narysowanym na ziemi kwadracie. Po kolei celują kulkami w kulki przeciwnika, starając się wybić je poza pole kwadratu. Gra w kulki znana jest też w innych krajach Europy. W Anglii nazywana jest marbles, w Holandii knikkers, a w Niemczech Murmelspiel, skąd najprawdopodobniej wzięła się polska nazwa Marmurki. 
Fragment obrazu Petera Bruegla
  Zabawy dziecięce (1560)
Zasady gry w kulki od wieków przekazywane są młodszym pokoleniom przez starsze rodzeństwo i kolegów. Ustny sposób przekazu i różnorodność reguł wymagają wcześniejszego ustalenia zasad, aby gra mogła się rozpocząć. Obserwując dzieci grające w kulki Jean Piaget, szwajcarski psycholog żyjący na przełomie XIX/XX wieku, zauważył podobieństwo mechanizmu przekazu reguł gry do mechanizmu rozwoju języka. Na grze w kulki oparł analizę kształtowania się pojęcia zasady w psychice dziecka. 
Gra w kulki zapewniała też rywalizację poza właściwą grą, wyrażaną w ilości, jakości i kolorze posiadanych kulek. Parametry te określały ich wartość, a same kulki były częstym przedmiotem wymiany. Dzieci przechowywały swoje "skarby" w drewnianych pudełkach lub sakiewkach. Gra ta udzielała się nie tylko dzieciom, ale też dorosłym - stając się grą hazardową. Na przestrzeni średniowiecza i czasów nowożytnych często zakazywano jej, jak wielu gier hazardowych. Zakazy te były oczywiście nagminnie łamane. Lubecus, kronikarz z Getyngi, w kronice z początku XVI wieku wspomina o dwóch graczach w kule śmiertelnie rażonych piorunem  na kościelnej wieży. 




Przy pisaniu posta skorzystałam m.in. z opracowania K. Domagalskiej Zabawki dziecięce z badań archeologicznych na Starym Mieście w Elblągu