sobota, 25 stycznia 2014

Rybołówstwo w średniowiecznym Elblągu

Z racji położenia naturalnego Elbląga w czynnościach tych rybołówstwo odgrywało od samego początku dziejów miasta ważną rolę. Wynika to z zachowanych źródeł pisanych i pozyskanych w trakcie wykopalisk. 
Pierwszym, podstawowym dokumentem mówiącym o połowie ryb przez elblążan jest oczywiście przywilej lokacyjny (1246). Stare Miasto Elbląg otrzymało w nim prawo połowu ryb w rzecze Elbląg w obrębie posiadłości miejskich, w jeziorze Drużno i w części Zalewu Wiślanego położonego przy Lanzanii, czyli przy północnej krawędzi Wysoczyzny Elblaskiej. Ograniczeniami w tym prawie były zakazy używania niewodu i stawiania jazów. Prawo połowu ryb otrzymane przez miasto było tzw. wolnym rybołówstwem – czyli bez obowiązku płacenia czynszu. Prawo rybołówcze miały także szpital Św. Ducha, który wydzierżawił je za określony czynsz oraz zakon dominikański. Na początku XIV w. klasztor miał prawo poławiać w Zalewie Wiślanym i w morzu jesiotry i śledzie, ale wyłącznie w strefie należącej do komturstwa elbląskiego. Jedynie Zakon miał prawo połowu w fosie miejskiej. W wyniku nadań poczynionych na rzecz miasta przez króla Kazimierza Jagiellończyka w obrębie posiadłości miejskich znalazły się część Zalewu Wiślanego, jeziora Drużno oraz przepływały większe rzeki – Nogat i Elbląg. Na mocy przywileju z 1457 r. to właśnie Elbląg otrzymał prawa zwierzchnie do Zalewu Wiślanego, a nadzór nad połowem ryb na tym akwenie przejął kierowany przez Radę Miejską Urząd Rybacki. Elblążanie mogli poławiać w Zalewie wszystkie występujące gatunki ryb z wyjątkiem węgorzy włokiem, co zastrzeżone było dla króla, a chcąc taki połów wykonywać, trzeba było wykupić specjalne listy połowowe (listy kajtlowe).
W średniowiecznym Elblągu (podobnie jak w Królewcu) świeże ryby były sprzedawane na wodzie, na tzw. Targu Rybnym, który znajdował się pomiędzy obydwoma mostami łączącymi Stare Miasto z Wyspą Spichrzów. Ryby suszone (tylko one) mogły być sprzedawane poza tym miejscem jedynie na rynku. Targ rybny funkcjonował w Elblągu w środy, piątki, soboty i wszystkie dni postne. Znakiem do jego rozpoczęcia było wywieszenie przez strażnika mostowego flagi zwanej Pannier i dopóki ona wisiała, można było kupować ryby jedynie na własne potrzeby, a zabroniony był handel hurtowy. Prawo zakupu większej ilości ryb przeznaczonej do przetwórstwa i dalszej sprzedaży mieli jedynie członkowie elbląskiego cechu sprzedawców ryb. W Elblągu Targ Rybny funkcjonował w tym samym miejscu do 1945 roku. Niestety, po II wojnie światowej miejsce to przestało pełnić tą funkcję, a dziś jest miejscem spacerowym...


Targ Rybny w Elblągu
(Fot. Archiwum MAH)

Według danych historycznych rybacy elbląscy poławiali głównie jesiotry, łososie, węgorze i minogi”, a ważną rolę w połowach odgrywały także karpie. Obfitowały w tę rybę stawy w pobliżu miasta. Natomiast na podstawie dotychczas wykonanych analiz szczątków kostnych ryb pochodzących z różnych wykopów archeologicznych na Starym Mieście można stwierdzić, że rozkład gatunkowy konsumowanych ryb wyglądał inaczej. Na pierwszym miejscu jest jesiotr zachodni, którego szczątki to 29,04% wszystkich odkrytych; na drugim miejscu jest leszcz – 22,94%; dalej sandacz – 21,58%. Pozostałe gatunki ryb konsumowane (czy również odławiane?) były w znacznie mniejszych ilościach: sum – 8,41%; szczupak – 8,07%; lin – 3,23%; okoń – 1,78%; płoć – 1,19%; dorsz – 1,02%; karp – 0,93%; karaś – 0,51%; karpiowate (cyprinidae) – 0,42%; jaź – 0,42%; ciosa – 0,17%; węgorz – 0,08%; boleń – 0,08%; flądra – 0,08%. 


Handel rybami w Elblągu
(Fot. Archiwum MAH)

Badania szczątków kostnych ryb dostarczają nam informacji o rekonstruowanej długości całkowitej ryb lub wadze poszczególnych egzemplarzy. Na podstawie odkrywanych szczątków jesiotra można stwierdzić, że najczęściej odławiano ryby, których masa ciała wynosiła w granicach 100-150 kg, choć zdarzały się również egzemplarze o wadze 80 kg. Dosyć często odławiano także egzemplarze o masie ciała wynoszącej około 200 kg, a największe osiągały 250-300 kg, wiek zaś największych ryb został określony na około 20 lat. Przy takiej wadze poszczególnych egzemplarzy jest oczywiste, że ryby te były poważnym źródłem białka i tłuszczu, a masa mięsa z nich była relatywnie duża w porównaniu do uzyskiwanej z bydła, świń, owiec i kóz. Jesiotry były bardzo cenioną rybą w średniowieczu bardzo często eksportowaną, m.in. także do Londynu. Jednak odkrywanie dosyć dużej ilości szczątków kostnych tych ryb w różnych częściach miasta (praktycznie na większości badanych parcel) świadczy, że była ona spożywana przez elblążan na znaczną skalę. Poławiane przez elbląskich rybaków leszcze miały najczęściej wagę ciała w granicach 1-2 kg, choć czasami poławiano także egzemplarze mniejsze o wadze poniżej 1 kg. Natomiast największe poławiane leszcze miały wagę 3-4,5 kg i mogły mieć wiek około 12-15 lat. Zrekonstruowana na podstawie zachowanych szczątków kostnych waga poławianych sandaczy najczęściej zawierała się w przedziale 2-5 kg, czasami zdarzały się  ryby poniżej dwóch kilogramów. Dosyć często łowiono także sandacze o wadze 8-10 kg, a największe miały 20kg. Wiek największych sztuk został określony w przedziale 18-20 lat. Sumy, których szczątki kostne zostały odkryte w Elblągu, były najczęściej rybami, których waga ciała wahała się w przedziale 10-20 kg, choć czasami poławiano także znacznie mniejsze sztuki – o wadze 2-3 kg. Dosyć często połowy na ten gatunek ryby doprowadzały do odłowienia egzemplarzy bardzo dużych czy nawet olbrzymich o wadze około 100 kg. Wiek tych największych został określony na 18-20 lat, a nawet 30-33 lata. Wśród szczupaków przeważały ryby o wadze ciała w granicach 2-3 kg, rzadko poniżej tej wagi (najczęściej ok. 1 kg). Bardzo często poławiano osobniki o wadze ciała 4-5 kg, a także 8-10 kg. Wiek największych został określony na około 8-9 lat.
Z ogólnej ilości przebadanych dotychczas próbek szczątków kostnych na szczególne zainteresowanie zasługują dwie z nich. Pierwsza została znaleziona w trakcie badań latryny na posesji przy ul. Rybackiej 33 i zawierała kości prawdopodobnie ssaka morskiego. Druga odkryta została w obrębie kamienicy przy ul. Św. Ducha 45 (obecny numer: 21). Zostały tutaj odkryte w jednym miejscu szczątki kostne następujących gatunków ryb: sandacz, leszcz, szczupak, ciosa. Jest to zestaw gatunkowy, który służył do przygotowania zupy rybnej. W tej samej jednostce stratygraficznej odkryto także ceglane palenisko oraz ślady jego użytkowania w postaci węgli drzewnych i warstwy spalenizny.
W dotychczasowych badaniach wykopaliskowych odkryto kilkaset przedmiotów (lub ich fragmentów), które można wiązać ze średniowiecznym rybołówstwem. Jest to zbiór dosyć liczny jednak dosyć ograniczony pod względem różnorodności. Są to przede wszystkim ciężarki do sieci wykonane z wypalonej masy ceramicznej. Miały one kształt zbliżony do dysku, z otworem umieszczonym centralnie, przez który przewlekano gruby sznur przytwierdzony do dolnej liny sieci. Większość z nich została wykonana przez elbląskiego garncarza i wypalona w odkrytym piecu garncarskimZnacznie mniejszą grupą są ciężarki do sieci wykonane z ołowiu. Zostały one zrobione z fragmentów ołowiu rozklepanego, a następnie zawiniętego prawdopodobnie bezpośrednio na dolnej linie sieci. 


Fragment sieci (XIV w.) z widocznymi ciężarkami ceramicznymi i pływakami
(Fot. Archiwum MAH)


Ołowiane ciężarki do sieci (ok. 1250 r.)
(Fot. Archiwum MAH)

Innymi przedmiotami są pływaki do sieci, wykonywane z kory drzew i niekiedy z drewna. Były robione zapewne we własnym zakresie przez rybaka, a niektóre z nich znaczył swoim (rozpoznawalnym zapewne również dla innych) znakiem własnościowym. Wśród pływaków można wyróżnić kilka grup różniących się pomiędzy sobą kształtem i wielkością. Trudno jest jednak stwierdzić na podstawie dostępnych informacji, czy były wykorzystywane one do ściśle określonych rodzajów sieci, do połowów konkretnych gatunków ryb. Duża ich liczba (podobnie jak ciężarków) została odnaleziona w "chacie poławiacza jesiotrów". 


Pływaki do sieci (XIII w.)
(Fot. Archiwum MAH)


Pływaki do sieci (XIII - XIV w.)
(Fot. Archiwum MAH)

Do wyrobu i naprawy sieci używane były drewniane iglice (kleszczki), których kilka egzemplarzy zostało odnalezionych w warstwach datowanych na XIII - XIV wiek.


Iglica do wyrobu lub naprawiania sieci (XIII/XIV w.)
(Fot. Archiwum MAH)

Z połowami ryb związane są w oczywisty sposób również haczyki, których jak dotychczas odkryto zaledwie dziewięć, wykonane przeważnie z żelaza. Jeden był zrobiony z brązu. Część z nich reprezentuje typ bez żądła, inne są haczykami z żądłem. 

Przy pisaniu wykorzystano analizy szczątków kostnych ryb wykonane przez Jerzego Filuka oraz D. Makowieckiego.
           

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Piwo w czasach nowożytnych

Ogromne znaczenie dla jakości piwa miała użyta do jego produkcji woda. Jednym z jej źródeł (oprócz wspomnianej w poprzednim poście rzeki Kumieli) była Winnica, skąd drewnianym rurociągiem sprowadzano wodę do centrum Starego Miasta. Studnia, z której czerpano wodę, nazywała się Pfeiffenbrunn i znajdowała się na rogu Starego Rynku i ulicy Rybackiej.To właśnie w tej okolicy znajdowało się najwięcej browarów (ul. Św. Ducha, Wigilijna), choć sieć wodociągów obejmowała całe Stare Miasto i wiele browarów stało przy ul. Tkackiej i Studziennej.

Studnia Pfeiffenbrun (źródło: http://naszelblag.pl/88982,Z-kart-historii-Elblaga-Fontanna-Neptuna.html#axzz2phtGt0i0)
A jakie piwo przygotowywano w Elblągu w czasach nowożytnych? Między innymi produkowano cienkusz, zwany Schenckbier lub Schemperbier. Do Elbląga docierały także piwa z okolicznych miejscowości, np. Malborka, Pasłęka, Tolkmicka; w źródłach wspominane są także piwa bydgoskie i toruńskie. Drogą morską zaś docierały piwa z Wismaru, Hamburga, Lubeki, Kołobrzegu oraz piwa angielskie (te ostatnie związane z siedzibą kantoru Angielskiej Kompanii Wschodniej w latach 1583-1628). W połowie XVI wieku (według relacji Krzysztofa Falcka Pochwała miasta Elbląga) piwo elbląskie było czasami ulepszane (?) suszonymi owocami, podobnie zresztą jak wino. Podobno elbląskie piwa były przyjemne w smaku, a pod względem jakości zajmowały drugie miejsce po Joppenbier z Gdańska.
Z piwa można było przygotować różnego rodzaju potrawy. Szymon Syreniusz (autor wydanego Krakowie w 1613 roku Zielnika Herbarzem z ięzyka Łacińskiego zowią) podaje kilka przepisów, m.in. na polewkę piwną, a dokładniej grzane piwo z pokruszonym chlebem pszennym z kminkiem i "młodym" masłem lub oliwą, takim posiłkiem karmiono również małe dzieci. Innym przysmakiem były żółtka jaj ugotowane w piwie razem z chlebem pszenicznym, które następnie przecierano, dodawano do nich cynamon, szafran i cukier, a na koniec okraszano orzechami i dorzucano świeżego masła. Szczególnie zalecane było piwo pszeniczne jako środek wzmacniający, głównie podczas rekonwalescencji po ciężkich chorobach, piły je także kobiety w połogu i matki karmiące. Piwo stosowano również jako okłady i maści na różne choroby skórne i obrzęki. Odpowiednio uwarzone, z dobrze przygotowanego słodu, najlepiej ze źródlanej wody i odpowiedniej miary chmielu miało mnóstwo zalet. Syreniusz pisał o nim tak:
"piwo dobrze tuczące, krew dobrą czyniące [...] które dzieciom, ludziom młodym przynależyte i zdrowsze są niżeli wina, za których używaniem sporzey rosną, sił dłuższych dostawają, rumieniec i barwę ciała chędogą dają: do lat i starości kwitnącej, czerstwej i długiej bez ułomności i naruszenia zdrowia ich domieszczając".

Kufel kamionkowy, Westerwald, XVIII wiek (fot. archiwum MAH).
Pod koniec XVI wieku Elbląg posiadał dwie słodownie, a około 1620 roku rozpoczęto budowę następnej przy południowym murze obronnym Podzamcza. W XVIII wieku powstała kolejna przy ul. Wapiennej. Według opisów, w suterenach słodowni na Podzamczu znajdowały się zbiorniki na wodę, murowane koryta do moczenia ziarna; na parterze kiełkowały ziarna, a wyżej suszono słód i magazynowano zboże. Ze słodowni korzystali browarnicy zrzeszeni w cechy oraz pozacechowi wytwórcy.
W czasach nowożytnych najpopularniejszymi naczyniami do picia piwa były dzbany, konwie, kubki, puchary, szklanice oraz okrągłe kufle z pokrywkami. Wyjątkowymi naczyniami były tzw. naczynia cechowe, zamawiane przez poszczególne cechy z okazji korporacyjnych świąt i spotkań. Najbardziej okazałe spośród nich były wilkomy, czyli duże puchary z pokrywkami, którymi spełniano toasty, a później zaczęły pełnić funkcję pamiątkowych pucharów z zawieszanymi srebrnymi plakietkami z nazwiskami kolejnych współbraci. Takie naczynia były przechowywane przez bogatsze cechy w swoich gospodach, a nawet we własnych kamienicach. Obecnie niektóre z tych naczyń można oglądać na wystawach w Muzeum Archeologiczno-Historycznym w Elblągu.

Cynowy wilkom cechu igielników elbląskich, Christoph Wolff, 1. połowa XVIII wieku; fragment wystawy Rzemiosło Elbląskie w Muzeum Archeologiczno-Historycznym w Elblągu (źródło: http://www.portel.pl/reportaz.php3?id_fot=64574&id_dz=21&id_fot0=3069&o=0)



Kufel z cynową pokrywką, Westerwald, 1. połowa XVII wieku (fot. archiwum MAH)





Dzban kamionkowy, Westerwald, 1. połowa XVII wieku (fot. archiwum MAH).


Patronem browarników, piwowarów i słodowników w Elblągu był prawdopodobnie św. Mikołaj biskup (również patron kupców, żeglarzy, piekarzy). W północnej Europie w XVI wieku bardzo popularny był Gambrinus, legendarny książę Brabantu, ponoć żyjący w XIII wieku. Znany był ze swoich licznych zwycięstw w turniejach rycerskich, a także z możliwości wlewania w siebie beczek piwa...Przedstawiany był jako otyły rycerz w pełnej zbroi i wieńcu zboża na głowie, który siedzi na beczce piwa, trzymając kufel. Na ul. Św. Ducha 3 możemy do dziś oglądać zwornik portalu kamienicy, który zdobi głowa tego żartobliwego patrona (z 1647 roku).

Głowa Gambrinusa jako zwornik portalu kamienicy przy ul. Św. Ducha 3 w Elblągu, źródło: W. Rynkiewicz-Domino,  T. Gliniecki Browar w Elblągu. Tradycyjnie od 1872 roku, wyd. Uran, Elbląg 2012.

Informacje o piwie pochodzą ze wspomnianej wcześniej książki Wiesławy Rynkiewicz-Domino i Tomasza Glinieckiego Browar w Elblągu. Tradycyjnie od 1872 roku, wyd. Uran, Elbląg 2012.

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Kamionki z Waldenburga

W położonym w Saksonii Waldenburgu tradycja wytwarzania naczyń kamionkowych sięga 1. połowy XIV wieku. Warsztaty ceramiczne powstające na tym terenie poddane były wpływom wytwórczości starszych ośrodków z pobliskich terenów Nadrenii i Hesji.
Pierwsze wyroby waldenburskie miały smukły, walcowaty kształt, bez wyodrębnionej i wymodelowanej stopy. Ozdabiano je aplikacjami i ornamentem stempelkowym. Produkcja ta miała jedynie lokalny zasięg.
Zmiany nastąpiły pod koniec XIV stulecia, pod wpływem popularności wyrobów z warsztatów siegburskich. Rozsławione przez holenderską księżniczkę Jacobe smukłe dzbany, na sfalowanej stopie podbiły europejski rynek ceramiki. Garncarze waldenburscy, dostosowali swoją wytwórczość do gustów północnoeuropejskich, rozpoczynając produkcję naczyń bardzo podobnych do kamionek nadreńskich.
Wytwarzano smukłe dzbany o wymodelowanej, charakterystycznie sfalowanej stopie oraz cylindrycznej szyjce, dzbany w typie Jacobakanne oraz mniejsze kubki. Ścianki naczyń są cieńsze niż w wyrobach siegburskich, drobniejsze są także poziome żłobienia zdobiące powierzchnię naczynia. Charakterystyczna, sfalowana stopa wewnątrz jest płaska i ma widoczne ślady odcinania, odwrotnie niż w wyrobach siegburskich. Inny był też jej sposób wykonania. Barwa czerepu, podobnie jak w kamionkach nadreńskich, ma odcienie jasnoszare i brązowe. Brązowe szkliwo jest bardziej błyszczące i często pokrywa całą powierzchnię naczynia.

Porównanie kamionki waldenburskiej (po lewej) i siegburskiej (po prawej) (fot. U. Sieńkowska)

Porównanie kamionki waldenburskiej (po lewej) i siegburskiej (po prawej) (fot. U. Sieńkowska)
Na przełomie XV i XVI wieku na cylindrycznych szyjkach naczyń pojawia się dekoracja z wyobrażeniem twarzy. Dekoracja przedstawiająca twarz brodatego mężczyzny stosowana była już w innych ośrodkach ceramicznych środkowych Niemiec. Wykonywano ją za pomocą stempli i nakładek. W warsztatach waldenburskich nakładano na powierzchnię naczynia paski gliny, a następnie modelowano je ręcznie wg wzorca. Charakterystyczną cechą pojawiającą się na wielu wyrobach było pokrywanie ciemnym szkliwem kulek gliny imitujących gałki oczne.

Dekoracja na naczyniu odnalezionym przy ul. Stary Rynek 28 (fot. U. Sieńkowska)
 Naczynia miały zazwyczaj jedno ucho umiejscowione na przeciw dekoracji. Rzadsze są egzemplarze z dodatkowymi dwoma, mniejszymi uchwytami, umieszczonymi po bokach dekoracji niczym uszy plastycznej twarzy. Na terenie Niemiec odnaleziono egzemplarze ozdobione dodatkowymi małymi uchwytami na brzuścach, na których zawieszano jako ozdoby gliniane kółka. Egzemplarze te datuje na się na XV wiek.
Gotowe wyroby z Waldenburga transportowano najprawdopodobniej Odrą (być może także Łabą) na północ do miast nadmorskich. Jeżeli hipoteza ta jest prawdziwa, Szczecin mógłby pełnić funkcję jednego z głównych centrów redystrybucji tego towaru. Źródła pisane wspominają o zorganizowaniu handlu wytworami kamionkowymi. Transportowano je rzekami, a następnie drogą morską nad Bałtyk. Wyroby nadreńskie spławiano Renem, naczynia z warsztatów dolnosaksońskich Wezerą do Bremy, a następnie przez Cieśniny Duńskie nad Bałtyk. 
Z powodu braku szerszych opracowań tego rodzaju ceramiki, zwłaszcza pochodzącej z badań archeologicznych trudno określić skalę importu waldenburskiej kamionki na tereny południowego wybrzeża Bałtyku i jednoznacznie stwierdzić czy stanowiła ona silną konkurencję dla wyrobów siegburskich.
Z terenów Polski znanych jest kilka przykładów kamionki waldenburskiej z charakterystyczną dekoracją przedstawiającą brodatego mężczyznę. Egzemplarze takie odnaleziono na zamkach w Golczewie i Darłowie oraz we Fromborku, Gdańsku, Kołobrzegu i Elblągu. Wszystkie znaleziska pochodziły z warstw XV-wiecznych. 
W Elblągu odnaleziono kilkanaście przykładów waldenburskiej kamionki wśród dominujących wyrobów siegburskich, jednak tylko dwa egzemplarze z charakterystycznym wizerunkiem brodatej twarzy.

Przykłady kamionek waldenburskich odnalezionych na Starym Mieście w Elblągu (fot. U. Sieńkowska)
Jedno z naczyń odnaleziono w latrynie na ul. Rybackiej 28. Naczynie ma około 29 cm wysokości (średnica stopy: ok. 8,5 cm, średnica wylewu: 5,5 cm), na cylindrycznej szyjce, na przeciw ucha, umieszczona jest dekoracja z przedstawieniem twarzy ze szpiczastą brodą. Na smukłym brzuścu naczynia widoczne są, charakterystyczne dla wyrobów waldenburskich, pionowe wklęśnięcia, nadające przekrojowi brzuśca kształt czterolistnej koniczyny.

Naczynie typu bartmann  [Rybacka 28, Elbląg-Stare Miasto] (fot. U. Sieńkowska)
Drugie naczynie odnaleziono także na ul. Rybackiej, niestety zachowało się tylko do połowy brzuśca. Zachowany fragment wskazuje, że było nieco większe od egzemplarza odnalezionego na ul. Rybackiej 28. Na zachowanym fragmencie brzuśca brak też charakterystycznych wklęśnięć.

Fragment naczynia typu bartmann [ul. Rybacka, Elbląg-Stare Miasto] (fot. U. Sieńkowska)

Badaniami nad kamionką waldenburską w Polsce zajmował się T. Nawrolski oraz M. Rębkowski.



















wtorek, 7 stycznia 2014

Konkurs

W związku z okresem świąteczno-noworocznym chcemy ogłosić dla naszych czytelników konkurs związany z badaniami archeologicznymi na Starym Mieście.
Na podstawie obrazu "Zabawy dziecięce", którego autorem jest Pieter Bruegel (starszy), prosimy o wyszczególnienie zabaw i gier dziecięcych, które mają swoje odpowiedniki w przedmiotach odkrytych właśnie na Starym Mieście w Elblągu.
Znacznie lepszy wizerunek obrazu można znaleźć na stronie Web Galerry of Art

Pieter Bruegel (starszy), "Zabawy dziecięce", 1560 rok,
Źródło: Web Gallery of Art, www.wga.hu

Zwycięzcą konkursu zostanie osoba, która jako pierwsza poda największą liczbę gier i zabaw dziecięcych i przedstawi nam ich zestawienie - widocznych na obrazie i przedmiotów z naszych badań. Odpowiedzi prosimy umieszczać jako komentarze do tego posta.

Jako, że jest to konkurs, przewidzieliśmy również nagrodę. Jest nią książka "Elbląg - życie codzienne w porcie hanzeatyckim".



poniedziałek, 23 grudnia 2013

Piwo w średniowieczu


Prawdopodobnie piwo pojawiło się wraz z opanowaniem umiejętności uprawy zbóż i wyrobem chleba, czyli około 10 tysięcy lat temu. Powstawało wówczas prymitywne piwo, które pod wpływem czasu i temperatury ulegało fermentacji. Pierwszych dowodów dostarczyły nam tabliczki gliniane z przedstawieniem produkcji piwa, pochodzące z czasów sumeryjskich (4 tysiąclecie p.n.e.). Kontynuatorami sztuki warzenia piwa byli babilończycy i to właśnie oni zaczęli używać chmielu jako środka polepszającego smak i dodatkowo konserwującego napój. W tamtym czasie zaczęto także wierzyć w lecznicze właściwości tego trunku. W starożytnym Egipcie natomiast piwo było głównym składnikiem pożywienia obok chleba, składano je również zmarłym do grobów - dzięki temu posiadamy informacje o najstarszym, znanym browarze (około 3700 lat p.n.e.). W starożytnej Grecji i Rzymie znacznie popularniejsze było wino, a piwo uważano za napój barbarzyńców.
W średniowieczu udoskonalano procesy produkcji piwa, zaczęły powstawać browary książęce, kościelne (klasztorne) oraz miejskie. Napój ten nadal był, wraz z chlebem, podstawowym elementem pożywienia.

Warzenie piwa, źródło: internet

Głównym składnikiem piwa jest słód, czyli ziarna zbóż odpowiednio skiełkowane i wysuszone. W Polsce najchętniej używano pszenicy, natomiast w krajach niemieckich oraz na północy Polski jęczmienia (oprócz tego: orkisz, żyto i różnego rodzaju mieszanki).

Produkcję piwa rozpoczynano od moczenia ziarna w drewnianych, miedzianych lub murowanych kadziach aż wykiełkowało. Następnie poddawano je suszeniu, a sposób, w jaki to robiono miał wpływ na późniejszy smak i barwę piwa (piwo jasne powstawało ze słodu suszonego powietrzem, ciemne, czerwone lub prawie czarne w wyniku suszenia ogniowego). Wysuszony słód był śrutowany, czyli rozcierany w młynach i kierowany prawie natychmiast do warzenia, kiedy to słód odcedzano, zalewano wrzątkiem (głównym źródłem zaopatrzenia w wodę mieszkańców Elbląga była Kumiela, ale również wodę doprowadzano wodociągami z okolic winnic) i dodawano chmiel, zarówno ten hodowany jak i rosnący dziko (tzw. chmielniki znajdowały się również w okolicach Elbląga, a pierwsza wzmianka o nich pochodzi z 1409 roku - wspomniany jest ogród chmielny znajdujący się na wzgórzu, w pobliżu szubienicy, czyli tak, gdzie krzyżują się ulica Królewiecka z płk. Dąbka i Teatralną).

Ziarna chmielu, pochodzące z XIII-XIV-wiecznej warstwy,
znalezione podczas badań na Starym Mieście (fot. archiwum MAH)

Słód z chmielem warzono w miedzianych panwiach lub kotłach. Warzenie piwa trwało do czterech godzin. Na tym etapie produkcji dodawano czasem jeszcze inne składniki, które zmieniały smak i właściwości piwa, np. cukier, miód, suszone owoce, a później cynamon lub goździki. Czasem zamiast chmielu dodawano wierzbowe liście. Zamienniki (były nimi również zioła) miały ulepszyć napój, czasem ukryć jego niezbyt dobrą jakość lub nasilić jego wprawiające w oszołomienie właściwości. Po zagotowaniu, studzono i dodawano drożdże i całość zlewano do dębowych beczek, gdzie piwo fermentowało. Napój, który powstawał mocno różnił się od trunku obecnie nazywanego piwem. Miał niewielką zawartość alkoholu, a konsystencję gęstszą niż starannie filtrowane dzisiejsze napoje.

Siegburskie dzbany kamionkowe, XV wiek;
być może niektóre służyły do przechowywania lub picia piwa (fot. archiwum MAH)

Średniowieczne naczynia siwione (fot. archiwum MAH)
Produkcja piwa w mieście związana była z odpowiednim rozmieszczeniem budynków słodowni i browaru. Słodownia zazwyczaj wznoszona była na obrzeżach miasta, browar natomiast znajdował się na działkach mieszczańskich, w przypadku miast hanzeatyckich, a więc i Elbląga, za frontowym budynkiem mieszkalnym, czyli na podwórzu. W czasach krzyżackich funkcjonowała w Elblągu słodownia i browar na Podzamczu Północnym, czyli na terenie obecnego Muzeum Archeologiczno-Historycznego. Przypuszcza się, że uruchomienie słodowni miejskich nastąpiło  dopiero po przejęciu terenu zamku krzyżackiego, a raczej tego, co po nim pozostało po buncie elblążan w 1454 roku.

Dawna słodownia, obecnie budynek Podzamcza Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu (fot. archiwum MAH)

Piwo było napojem bardzo odżywczym, kalorycznym i dodającym krzepy. Gdybyśmy mogli przeczytać etykietkę ówczesnego trunku, dowiedzielibyśmy się z niej, że piwo: wzmacnia i rozgrzewa żołądek, działa moczopędnie, zapobiega powstawaniu kamieni nerkowych, łagodzi objawy astmy, poprawia jakość krwi, zwiększa potencję u mężczyzn i łagodzi ból gardła. Podobno korzystnie wpływało także na wygląd i cerę, a wymieszane z masłem uśmierzało ból nóg i ułatwiało zasypianie. Ciekawe jest to, że współczesna medycyna potwierdza niektóre z owych zalet.Jest to zasługa chmielu i jego leczniczych właściwości: bakteriobójczych, moczopędnych, trawiennych, a także uspokajających.
Ważnych informacji na temat m. in. piwa w średniowieczu dostarcza nam Księga Rachunkowa Starego Miasta Elbląga, w której zapisywano wszystkie dochody i wydatki rady miejskiej z lat 1404-1414. Według niej najpopularniejszym piwem było wismarskie, elbląskie i stołowe, które pito zazwyczaj podczas wieczornych, wykwintnych poczęstunków i uczt.


Wiele ważnych informacji zaczerpnęłam z książki naszych muzealnych kolegów: Wiesławy Rynkiewicz-Domino i Tomasza Glinieckiego Browar w Elblągu. Tradycyjnie od 1872 roku, wyd. Uran, Elbląg 2012. Zainteresowanych tematem elbląskiego piwa zapraszam serdecznie do lektury! 

Informacje na temat produkcji piwa oraz jego właściwości pochodzą z publikacji A. Klondera Napoje fermentacyjne w Prusach Królewskich w XVI-XVII wieku. Produkcja, import, konsumpcja, Wrocław 1989.



Naszym wiernym Czytelnikom (i nie tylko)

chcielibyśmy życzyć

zdrowych, spokojnych i bardzo radosnych

Świąt Bożego Narodzenia

oraz

Szczęśliwego Nowego 2014 Roku!


poniedziałek, 16 grudnia 2013

o kłódkach ciąg dalszy

Kłódki cylindryczne znane są na terenie Polski od okresu wpływów rzymskich, choć podobne mechanizmy stosowane były już w starożytnych Chinach, Rzymie i krajach arabskich. W Europie znane od wczesnego średniowiecza, z pewnymi modyfikacjami dotrwały do czasów współczesnych.

płaskorzeźba portalu XIV-wiecznego kościoła w Martebo (Gotlandia) Zstąpienie Chrystusa do Piekieł, diabeł jest uwięziony przy pomocy kłódki cylindrycznej.
Ich konstrukcja jest podobna do kłódek prostokątnych. Różnią się obudową, której główną część stanowi cylinder, wykonany z blachy żelaznej (czasem miedziowanej). Przechodzi on w prostopadłą do obwodu ściankę, w której umieszczone jest stożkowate łożysko dla kabłąka zamykającego mechanizm. Kabłąk ma formę zagiętego haka, którego jeden koniec łączy się w wewnętrznym sprężynowym mechanizmem kłódki, a drugi zaostrzony wchodzi w łożysko. Prostopadle do okrągłej tarczki, będącej ścianą boczną kłódki, przymocowane są równolegle dwie lub trzy płytki, wchodzące w otwory u podstawy cylindra, będące osią dla piór sprężynowych.


Schemat działania kłódki cylindrycznej (Kolčina 1953)
Czasem do górnej krawędzi tarczki zamocowane jest dodatkowe uszko, do którego mocowano łańcuch. Cylindryczna obudowa kłódki wzmocniona jest czterema pierścieniami, z których dwa wzmacniają krawędzie podstaw, a dwa kolejne występują bliżej środka. U przeciwległej podstawy cylindra występuje przy krawędzi otwór wylotowy na klucz.

Kłódka cylindryczna (http://www.historicallocks.com)
Podczas badań w Elblągu odnaleziono pancerze kłódek cylindrycznych lub ich kabłąki, często z zachowanym mechanizmem. Niektóre mają widoczne ślady po miedziowaniu. Umocnione są zwykle czterema pierścieniami, ale kilka z nich ma ich więcej (np. dodatkowe podłużne żebra lub dodatkowe pierścienie), jedna posiada jedynie podłużne żebrowanie. Odkryte egzemplarze datowane są od XIII do XV wieku.

Kłódka cylindryczna odkryta na poziomie drewnianej podłogi (2. poł. XV w.) [fot. A. Kroll]
Kłódka cylindryczna odkryta na poziomie drewnianej ulicy (2. poł. XIII w.) [fot. A. Kroll]
kłódka cylindryczna odkryta w drewnianej latrynie (2. poł. XIV w.) [fot. A. Kroll]
Kabłąk odkryty w wypełnisku domu (XIII w.) [fot. A. Kroll]
Kabłąk z zatrzaskiem sprężynowym (XIII - poł. XV w.) [fot. A. Kroll]
Kłódki cylindryczne odnajdywane są często na osadach i grodziskach z XI-XIV wieku. Analogiczne do elbląskich obudowy kłódek odkryto we Wrocławiu (datowane na XIII wiek), Nowogrodzie Wielkim (XIII-XV wiek), Opolu (XII-XIII wiek) oraz Włodzimierzu (XII-XIII wiek) 

Podczas badań archeologicznych odkryto także dwie kłódki kuliste. Jedna jest bardzo zniszczona, natomiast druga zachowała się w idealnym stanie. Jej korpus, wykonany z żelaza, ma kształt kuli i starannie oszlifowaną powierzchnię z dziurką i tkwiącym w niej kluczem. W górnej części korpusu przymocowane są szersze podstawy, podtrzymujące ramiona graniastego ruchomego kabłąka. Co ciekawe po konserwacji mechanizm nadal działa. Na powierzchni kłódki widnieje znak producenta przypominający pąk kwiatu z dwoma skierowanymi ukośnie w dół listkami. 

Kłódka kulista (XVI-XVII w.) [fot. A. Kroll]

Podobne kłódki odkryto na Morawach, znane są także z rycin H.L. Duhamela du Monceau (Art du serrurier. Descrpition des art et metiers 1767, gdzie opisuje stan ślusarstwa w 2. połowie XVIII wieku) lub R. Borga (przedstawiony tam egzemplarz jest datowany na XVI wiek) 


schemat działania kłódki kulistej (R. Borg) [http://www.historicallocks.com]
Ciekawym znaleziskiem jest też kłódka z ruchomym kabłąkiem o kształcie półkolistej tarczy. Wykonana jest z cienkich, miedzianych blaszek połączonych nitami. Dziurkę, umieszczoną na przedniej części korpusu, osłania prostokątna płytka zdobiona ukośnymi nacięciami w kształcie krzyża i oddzielającymi je poprzecznymi żłobieniami. Identyczna blaszka znajduje się na tylnej powierzchni kłódki. Na podstawie analogii egzemplarz ten datowany jest na przełom XVIII/XIX wieku
Kłódka z ruchomym kabłąkiem (XVIII-XIX w.) [fot. A. Kroll]




Post opracowano m.in. na podstawie pracy magisterskiej A. Kroll Wyroby rzemiosła ślusarskiego z badań archeologicznych na Starym Mieście w Elblągu,  IAUG 2011

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Higiena w czasach nowożytnych

W średniowiecznej Europie nawet Raj musiał posiadać przybytek w postaci łaźni, przynajmniej ten wyobrażany na kartach rycerskich romansów: 

Tam właśnie przyjaciele moi pójdą, aby bawić się i tańczyć [...] tam będą grać w kości, w szachy i karty; tam spotykają się młodzi chłopcy i dziewczęta, przechadzają się po łąkach i ogrodach, a później społem spieszą do łaźni, gdzie kąpią się razem, w wieńcach z kwiatów na głowach („Opowieść o Róży” – XIII-wieczny romans rycerski). 


Wraz z wybuchem epidemii "czarnej śmierci" zaczynają się zmieniać poglądy na temat higieny, na temat tego co jest zdrowe. Epoka nowożytna, zwłaszcza wieki XVII i XVIII, to czasy kiedy w Europie najczęściej zadawano sobie pytanie "jak często się wietrzyć?", a nie "myć się, czy wietrzyć?".

Jakie normy higieny były stosowane w tym okresie w Elblągu?, czy przyjęto zwyczaje panujące w innych krajach Europy?, czy też obowiązywały specyficzne, odmienne normy? Odpowiedzi na te pytania nie są łatwe. Na podstawie dostępnych opracowań i odkryć archeologicznych można jedynie zaryzykować pewne odpowiedzi, które czekają ciągle na weryfikację...



J. Steen, Poranna toaleta
(źródło: www.wga.hu - Web Gallery of Art)

Niebagatelną rolę w zachowaniu higieny odgrywał (i odgrywa zresztą do dzisiaj) system zaopatrzenia w wodę i odprowadzania nieczystości. W XVI i na początku XVII wieku niewiele odbiegał on od tego, który funkcjonował w średniowieczu. Wodę pitną czerpano prawdopodobnie nadal z Kanału Kumieli i strumieni, a także studni miejskich i przedmiejskich, w których pobliżu bywały często zlokalizowane większe i mniejsze zbiorniki. Ze zbiorników tych woda doprowadzana była systemem rur, układanych na powierzchni lub w ziemi, wzdłuż głównych ulic; niekiedy zapewne nawet do zamożniejszych posesji. Fragmenty takich rur wykonanych z drewna a łączonych ołowianymi złączkami są niekiedy odkrywane w trakcie nadzorów archeologicznych prowadzonych przy pracach ziemnych na staromiejskich ulicach.
Inaczej radzono sobie z nieczystościami, duża ich część była usuwana do latryn. Z dotychczasowych obserwacji wynika, że praktycznie na każdej parceli w ciągu całego okresu jej istnienia, użytkowano najczęściej dwie latryny; są znane również parcele, na których odkryto jedną tylko latrynę oraz takie, na których były również trzy tego rodzaju obiekty (niekoniecznie są to największe powierzchniowo podwórza). 
W nocy lub w czasie chłodnych i zimnych dni, kiedy to wyjście do stojącej na zewnątrz latryny nie należało do przyjemności, w czasie choroby, kiedy to wyjście nie było możliwe, używali elblążanie obojga płci i różnego wieku urynałów. Te specyficzne naczynia są niekiedy bogato zdobione. Najczęściej jednak odkrywane są niezdobione urynały datowane na koniec XVIII i początek XIX wieku.



nocniki fajansowy (XVII-XVIII w.) i z fajansu delikatnego (pocz. XIX w.)
(Fot. Archiwum MAH)

Oprócz nieprzyjemnych zapachów z latryn podobne wrażenia węchowe dochodziły także z elbląskich ulic, gdyż jeszcze w pierwszej połowie XIX wieku brak było kanalizacji, a nieczystości spływały rynsztokami. Odór ze szamb próbowano niwelować przez ich chlorowanie i czyszczenie, a czynności te można było wykonywać jedynie w nocy. Stan taki utrzymywał się aż do początków XX wieku, dopiero w kwietniu 1907 roku rozpoczęto budowę kanalizacji i oczyszczalni ścieków, którą w głównym zarysie ukończono 31 maja 1909 roku.


Szczotki XVIII w.
(Fot. Archiwum MAH)

Biorąc pod uwagę dzisiejsze normy i zwyczaje panujące w nowożytnym Elblągu można uznać, że warunki do zachowania odpowiedniej higieny i czystości były niesprzyjające. Jak jednak sytuacja ta przedstawiała się z punktu widzenia współczesnych i jak Elbląg wyglądał na tle innych ośrodków i regionów? Bardzo dobrze starania mieszczan elbląskich o zachowanie higieny na tle innych regionów Europy oddaje pamiętnik spisany w trakcie podróży po Europie przełomu XVI i XVII wieku przez Fynesa Morysona (podróżnika pochodzącego ze Szkocji). Trasa jednej z jego podróży przebiegała również przez Prusy Królewskie, które według jego relacji należy wysoko cenić za gościnność: nie tylko bowiem przyjmują obcych za niewysoką cenę, z wielką czystością, dobrym wiktem i noclegiem (dają tam czystą pościel, gdy przyjezdny zatrzymuje się dłużej, zmieniają ją często, zwykle raz na tydzień, co w tak zimnym klimacie zdaje się mniej konieczne), ale mają także zwyczaj (mówię o miastach Elblągu i Gdańsku) przynosić swym gościom wodę do umycia nóg co tydzień za każdym razem, gdy wraca z drogi; takiej uprzejmości nie zaproponowano mi, o ile pamiętam, nigdzie, jak tylko raz w Lubece w Niemczech.


Miotła do zamiatania
(Fot. Archiwum MAH - z ekspozycji w
Muzeum Archeologicznym w Biskupinie)

Ze spostrzeżeń tych wynika, że normy i zwyczaje dotyczące higieny i czystości obwiązujące przynajmniej w miastach Prus Królewskich były zbliżone do zwyczajów i norm być może całego kręgu hanzeatyckiego i musiały one odbiegać od panujących w innych rejonach Europy, jeżeli ówczesny podróżnik postanowił o nich napisać. Pewien obraz o obyczajach, poglądach i normach dotyczących higieny i czystości (a właściwie jej braku według naszych poglądów) możemy sobie wyrobić na podstawie norm panujących w ówczesnej Francji, która tak chętnie była naśladowana w innych krajach Europy w XVII i XVIII wieku. Niech jako przykład posłużą zabiegi higieniczne dotyczące niemowlaków i dzieci, które pomimo tego, że odbiegają daleko od obecnych zasad, to odpowiadają ścisłym przepisom. Brud był na ogół uważany za czynnik korzystny, dlatego główkę noworodka myto bardzo oszczędnie, a tak zwany ciemieniuch uważano za nawóz wzmacniający włosy i poprawiający ich wygląd. Nie inaczej sądzono o wszach, zapobiegano ich zbytniemu rozmnożeniu za pomocą iskania, ale pozostawiano jedną lub dwie, gdyż wszy wyciągają zepsutą krew. W okresie tym mocz był składnikiem wielu lekarstw, dlatego większość matek i mamek ponownie używa zmoczonych moczem pieluch bez prania, po ich wysuszeniu. Poglądy na temat zasad higieny dorosłych Francuzów były równie „postępowe”. Mycie w wodzie uważano za szkodliwe dla zdrowia. Panował (szczególnie powszechnie w XVII i XVIII wieku) pogląd, według którego mycie włosów powoduje osłabienie wzroku, ciężkie migreny i bóle zębów. O normach czystości i zachowania higieny uznawanych w najwyższych sferach Francji może świadczyć fakt, iż w Wersalu Ludwika XIV brak było chociażby jednej toalety. Jakże odmienny jest to obraz od ówczesnego Elbląga, gdzie każda parcela miejska posiadała swoją latrynę... 


Pędzel do golenia, XVII-XVIII wiek
(Fot. Archiwum MAH)

Na podstawie odkryć archeologicznych i zachowanych źródeł pisanych można przypuszczać, że elblążanie te zachodnioeuropejskie (może raczej francuskie) wzory nie przyjmowali bezkrytycznie, a raczej wykształcili swoje własne normy czystości i higieny. Jeszcze w XVIII wieku funkcjonuje w Elblągu łaźnia publiczna, a jej właścicielem byli Veit Regen i jego żona Barbara.


Kościane szczotki
(Fot Archiwum MAH)

W odkryciach archeologicznych datowanych po połowie XVIII wieku występuje więcej przedmiotów, które wiązać można z higieną. Są to przede wszystkim szczoteczki do zębów wykonane z kości (więcej w poście o szczoteczkach do zębów), a także wykonane z tego samego surowca szczotki, służące do utrzymania w czystości odzieży. Do utrzymania czystości w domach należą szczotki do mycia podłóg (niezbyt różniące się od szczotek używanych jeszcze powszechnie do niedawna) oraz miotły zrobione z witek leszczynowych.


Szczoteczki do zębów
(Archiwum MAH)