poniedziałek, 28 maja 2012

Dom poławiacza jesiotrów


 W 2002 r. Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu prowadziło badania wykopaliskowe w obrębie działek nr 22-24 położonych przy ul. Bednarskiej. Pracami kierowała Grażyna Nawrolska.
Wśród dokonanych wówczas odkryć odsłonięto, na działce nr 23, zarys drewnianego budynku. Miał on w rzucie wymiary ok. 4,60 x 8,50 m, co daje powierzchnię 39,1 m2. Jego wnętrze podzielono na dwa niezależne pomieszczenia, z których południowe miało zachowaną podłogę wykonaną z desek. W części północnej odkryto jedynie luźno niezachowanej, zapewne identycznej, podłogi. W trakcie eksploracji warstw kulturowych pozyskano bogaty materiał archeologiczny. Jego wyróżniającą cechą była duża liczba szczątków kostnych, w większości ryb, która przewyższała liczbę fragmentów ceramicznych. Ponadto wydobyto także drewniane pływaki do sieci, ołowiane i gliniane ciężarki do sieci, fragmenty skórzanych butów oraz pozostałości tkanin oraz nieliczne szczątki roślinne. Ten różnorodny zbiór zabytków archeologicznych w powiązaniu z badaniami specjalistycznymi pozwolił ustalić chronologię tego zespołu ma ok. 1250 r. oraz określić zawód jego mieszkańca, częściowo sposób życia i status materialny.

Pozostałości domu rybaka.
Fot. Archiwum MAH)

Analiza szczątków kostnych (przeprowadzona przez Daniela Makowieckiego) pozwoliła określić, że ponad połowa z nich (55%) to szczątki ryb, a najwięcej było kości jesiotra – ponad 83%. Wśród pozostałych były: szczupak, karpiowate, boleń, lin, leszcz, rozpiór, karaś, sum, okoniowate, okoń, sandacz, dorsz, łosiowate. Tak duży udział szczątków kostnych ryb, w połączeniu z innymi odkrytymi przedmiotami wskazuje, że w odkrytym budynku mieszkał rybak, specjalizujący się w połowie jesiotrów.

Rekonstrukcja jesiotra na podstawie odkrytych
pozostałości kostnych
(Fot. Archiwum MAH)

Pozostałe kości pochodziły przede wszystkim od ssaków domowych, głównie świń i krów, stanowiących pożywienie rybaka i jego rodziny. Mięso wieprzowe pochodziło od zwierząt w wieku od około 6 do 24 miesięcy, jednak najwięcej powyżej 16 miesięcy. Mięso wołowe najczęściej pozyskiwano od sztuk dorosłych – najwięcej pochodziło z przedziału 3,5-5 lat. Na podstawie rozkładu anatomicznego zdołano określić, że z mięsa wołowego najchętniej spożywane były żeberka, szynka tylna, goleń tylna, golonka, szynka przednia, goleń przednia, golonka i głowizna. Z mięsa świni najczęściej jadano szynkę przednią, goleń, golonkę i głowiznę, znacznie rzadziej szynkę tylną, goleń tylną i golonkę.
Źródła historyczne podają, że poławiane w Elblągu jesiotry, porcjowane i pakowane w beczki docierały nawet do Londynu. Połów jesiotrów i ich sprzedaż musiały stanowić dobre źródło dochodu. Świadczą o tym niektóre z odkrytych przedmiotów. Wśród czterech fragmentów tkanin (analizę przeprowadził J. Maik), trzy to wyroby jedwabne – podobne zostały odkryte m.in. w Kołobrzegu, Dublinie i Londynie. Czwarty fragment to tkanina wełniana, również importowana z zachodniej Europy, z Flandrii lub Anglii.
Również wśród fragmentów naczyń, oprócz pochodzących z lokalnych warsztatów, zachowały się wyroby z terenów zachodniej Europy. Były wśród nich naczynia z warsztatów nadreńskich, północnoniemieckich, duńskich lub flandryjskich oraz prawdopodobnie z angielskich.
Wszechstronna analiza odkrytych pozostałości, wykonana przez grono specjalistów, pozwoliła zrekonstruować nie tylko podstawowe informacje na temat życia codziennego mieszkańców odkrytego domu, ale także określić wykonywany zawód i ocenić status materialny. A na podstawie analizy odkrytych przedmiotów możemy domniemywać, że w budynku tym oprócz rybaka mieszkała jeszcze jego żona i dziecko lub dzieci. Jednocześnie uzyskaliśmy kolejne, ważne informacje do rekonstrukcji poziomu życia mieszkańców Elbląga w jego początkowym okresie.

poniedziałek, 21 maja 2012

Nowy-stary piec w elbląskim Muzeum

Tym razem chciałabym zaprezentować zainteresowanym historię pieca, do tej pory nie eksponowanego w elbląskim Muzeum. Jest to secesyjny piec kaflowy z około 1910 roku, wykonany w Velten pod Berlinem, w manufakturze Richarda Blumenfelda (1867 – 1943 Berlin) wiodącego producenta pieców oraz ceramiki architektonicznej. Do połowy lat 90-tych piec stał jako wyposażenie mieszkania w kamienicy przy Grobli św. Jerzego w Elblągu, był czynny i używany, następnie został rozebrany i przekazany do Muzeum przez Zarząd Budynków Komunalnych w Elblągu.
Rozebrany piec trafił do Muzeum w dobrym stanie, kafle jednak były pokryte kilkoma warstwami farb klejowych i olejnych, co w pierwszej kolejności należało usunąć, poddając je kąpielom w różnych roztworach i uzyskując naturalną barwę wypalonej gliny. Po konserwacji (wykonanej przez A. Sawicką), wszystkie elementy pieca złożono w magazynie, z zamiarem ponownego postawienia go w bardziej sprzyjających okolicznościach.
W tym roku nareszcie zapadła decyzja o zrekonstruowaniu pieca i umieszczeniu go na jednej z sal muzealnych. Całym przedsięwzięciem zajęła się firma S. Kurcwalda, prace wykonał A. Górny oraz M. Błaut.
Proces rekonstrukcji pieca najlepiej zobrazują zdjęcia wykonane w trakcie jego stawiania:
1. Rekonstrukcja w magazynie na podstawie zdjęcia oryginału,
znajdującego się w kamienicy przy Grobli św. Jerzego (fot.archiwum MAH)

2. Przygotowanie podstawy dla pieca – w tym przypadku zastosowano płyty z gazobetonu,
jako materiał wytrzymały i łatwy w obróbce (fot. archiwum MAH)

3. Ustawianie kolejnych rzędów kafli według obrysu bryły pieca (fot. archiwum MAH)

4. Montowanie gzymsu (fot. archiwum MAH)
                                                                        
5. Montowanie górnej skrzyni pieca (fot. archiwum MAH)



5. Zrekonstruowany piec znajdujący się w Sali Gimnazjum MAH
w Elblągu (fot. archiwum MAH)

6. Znak firmowy wytwórni (fot. archiwum MAH)
 Piec powstał na początku XX wieku i reprezentuje styl secesyjny, charakteryzujący się m. in. płynną, falistą linią, zmieniającą się często w kwiaty lub łodygi, a także występującą razem z elementami roślinnymi. Na bryle pieca można więc zauważyć kilka rodzajów kwiatów polnych i leśnych - maki, stokrotki, konwalie; wodnych - kaczeńce oraz ogrodowych - floksy, tulipany, chmiel w oprawie wijących się, płynnych linii. Na piecu „przysiadły” także cztery świerszcze. Równie ozdobna jest osłonka drzwiczek, na której znalazły się stylizowane maki.

Chcieliśmy być wierni tradycji zduńskiej, w związku z czym umieściliśmy w górnej skrzyni pieca „kapsułę czasu”, czyli puszkę, do której włożyliśmy pierwszą stronę gazety, monetę oraz zapis, mówiący o piecu i osobach związanych z jego stawianiem. Mamy nadzieję, że w przyszłości, na wypadek rozbiórki lub przenosin pieca, takie informacje okażą się przydatne przyszłym pracownikom Muzeum.

poniedziałek, 14 maja 2012

Przez zielone okulary


Średniowieczne okulary są motywem przewodnim wystawy w Zgorzelcu. Wydaje się nieprawdopodobne, że tak kruchy przedmiot przetrwał do naszych czasów. Atrybut, bez którego wielu z nas nie wyobraża sobie życia, przybliża nas do świata i życia ludzi tworzących to miejsce przed nami.

Okulary znalezione w Elblągu datuje się na pierwszą połowę XV wieku. Miejsce ich produkcji nie jest znane i nigdy się nie dowiemy w jaki sposób dotarły do Elbląga. Najprawdopodobniej zostały zakupione przez użytkownika, być może mieszkańca/właściciela parceli, na której je znaleziono. Okulary posiadają rogową oprawę i ciemnozielone szkła. Nie były przeznaczone do czytania. Kolor szkieł sugeruje, że służyły raczej jako filtr łagodzący nadwyrężenie oczu, chroniły przed słońcem lub kurzem. Egzemplarz ten jest najstarszym znalezionym w Polsce.

Okulary kabłąkowe XV w. (fot. archiwum MAH)

Do końca nie wiadomo, kiedy i kto wymyślił okulary. Już starożytni Grecy zaobserwowali, że kuliste naczynie wypełnione wodą powiększa oglądany przez nie przedmiot. Brak jednak dowodów na używanie przez nich okularów czy szkieł powiększających. Prawdopodobnie wynalazek ten powstał w Chinach już w V wieku. Istnieje legenda, w której żyjący samotnie w górach pustelnik Cho Tso używa skorupy świętego żółwia do zrobienia oprawek do szkieł. O stosowaniu okularów przez Chińczyków wiemy z relacji Marco Polo. Jednak pierwszymi na świecie optykami byli wynalazcy soczewki – Arabowie.
W Europie okulary pojawiają się pod koniec XIII wieku we Włoszech. Gdzie dokładnie wykonano je po raz pierwszy jest kwestią sporną. Może wykonał je dominikanin Alessandro de Spino we Florencji, a może miało to miejsce w jednej z wytwórni szkła w Wenecji. Gdziekolwiek się to wydarzyło, nie znano jeszcze wtedy ówczesnej nazwy tego przedmiotu. Określano je jako lapides ad legendum – kamienie do czytania. Przykładano je do oczu trzymając w ręku, opierając na nosie, przywiązywano sznurkiem do uszu. Rogowe oprawki upowszechniły się w XIV wieku. Pierwsze okulary do czytania wytwarzano w Wenecji z kryształów górskich, co potwierdzają statusy gildii z 1284 roku, reprezentującej rzemieślników weneckich obrabiających te szlachetne kamienie. Były to soczewki wypukłe, pomagające dalekowidzom, ułatwiające czytanie i pisanie. Okulary dla krótkowidzów pojawiły się dopiero w XV wieku w Niemczech.


Okulary na obrazie J. van Eycka 1436 r. (fragment)


poniedziałek, 7 maja 2012

Fajans pomorski


 W drugiej połowie XVII w. dużą popularność zdobyła dalekowschodnia porcelana przywożona najpierw z chińskich, a potem także z japońskich wytwórni. Ten nie znany w Europie wyrób, malowany w „dziwne”, „tajemnicze” motywy stał się wyznacznikiem dobrego smaku, mody. Jednocześnie był źródłem zamożności dla sprowadzających go kupców.
Na skutek splotu różnych wydarzeń w niderlandzkim Delft powstały liczne warsztaty ceramiczne. Zaczęto w nich wytwarzać naczynia fajansowe naśladujące dużo droższą porcelanę dalekowschodnią. Wkrótce „delfty”, tak nazywano wyroby wszystkich warsztatów niderlandzkich, za pomocą holenderskich kupców zdobyły popularność w całej Europie, również na terenie Prus Królewskich.
Garncarze z terenu Prus musieli w tym czasie sprostać podwójnej konkurencji – przypływającym na statkach naczyniom z dalekowschodniej porcelany, nabywanej przez zamożnych mieszczan i fajansowi holenderskiemu, który kupowany był głównie przez średnio- i mniej zamożnych. Jedynym wyjściem było opanowanie produkcji wyrobów fajansowych i zdobienie ich na sposób „chiński”. W taki oto sposób w latach 1695-1705 rozpoczęła się historia fajansu pomorskiego, naczyń wyrabianych w rzemieślniczych garncarniach.
Do około 1750 r. miejscowi garncarze starali się naśladować jedynie wyroby holenderskie, stosując do dekoracji prawie wyłącznie barwnik kobaltowy (niebieski), niekiedy w połączeniu z żółtym lub zielonym. Bardzo popularne było malowanie koszy lub wazonów z kwiatami, a na kołnierzach mocno stylizowanego ornamentu chińskiego. Dla miejscowych, a także zapewne i niderlandzkich, malarzy motywy chińskie były jedynie geometrycznym przedstawieniem, bez znaczeń symbolicznych. Innymi bardzo popularnymi tematami dekoracji były: siedzący ptak, sceny ogrodowe, niekiedy postaci, alegorie, np. Sprawiedliwość. W tym początkowym okresie fajans pomorski był wytwarzany przez garncarzy w Gdańsku i Elblągu, być może także w Malborku.

Talerz z fajansu pomorskiego,
1. połowa XVIII w.
(Fot. Archiwum MAH)

Po połowie XVIII w. nastąpiło rozszerzenie miejsc, w których naczynia te robiono, także na mniejsze ośrodki, m.in. Tolkmicko, Frombork, Młynary, być może też Tczew, czy Pruszcz Gdański. Wzbogaceniu uległy też motywy zdobnicze, nabrały one bardziej „europejskiego” charakteru – malarze nie starali się naśladować wzorów chińskich. Popularne były motywy architektoniczne, także widoki „miejskie”, kwiaty, w tym bardzo popularne tulipany, zwierzęta – króliki lub zające, jelenie, postaci, owoce, kosze z kwiatami. Oprócz barwy niebieskiej znacznie częściej do dekoracji wykorzystywano także farby w kolorze zielonym, czerwonym, żółtym i manganowym (brązowo-fioletowym). Jednocześnie nastąpiło pewne obniżenie artystyczne wykonywanych dekoracji.

Misa z fajansu pomorskiego,
2. połowa XVIII w.
(Fot. Archiwum MAH)

Schyłkowy okres fajansu pomorskiego – od początku XIX w., charakteryzował się powielaniem już znanych dekoracji. Z czasem nastąpiła redukcja wykorzystywanych barwników, przede wszystkim do kobaltowego i manganowego. W tym czasie naczyń tych nie wytwarzano już prawdopodobnie w największych ośrodkach, a jedynie w tych mniejszych.
Zmiana mody, napływ doskonalszych i produkowanych metodami przemysłowymi naczyń z tzw. fajansu delikatnego (angielskiego) doprowadziły do upadku rzemiosła garncarskiego i zaprzestania wyrobu naczyń z fajansu pomorskiego.
Dziś, kiedy szukamy pomysłu na promocję Elbląga i regionu może warto zastanowić się nad wypromowaniem fajansu pomorskiego jako produktu lokalnego i wznowić bogate tradycje lokalnego rzemiosła garncarskiego. Tym bardziej że w zbiorach Muzeum Archeologiczno-Historycznego czekają gotowe wzory, czyli naczynia odkryte w trakcie wykopalisk na Starym Mieście.