poniedziałek, 15 grudnia 2014

Buława "gwiaździsta"

Odnaleziona na posesji Stary Rynek 55, w południowej partii wnętrza kamienicy, w części stropowej najniżej zalegających nawarstwień, obok drewnianych, konstrukcyjnych elementów budynku. Na podstawie stratygrafii znalezisko można datować na XIV wiek. Drewniany trzon broni nie zachował się, w momencie odnalezienia widoczne były pozostałości drewna wewnątrz osady. Głowica została odlana z brązu, posiada gwiaździsty kształt i składa się z czterech, piramidalnych kolców, obwiedzionych u nasady potrójną rytą linią. Niewielkie kuliste guzy znajdują się przy każdym narożniku podstawy kolca oraz w trójkątnych polach pomiędzy nimi. Odnaleziona głowica należy do typu III wg klasyfikacji A. N. Kripnikova.


Buława gwiaździsta, Elbląg, Stary Rynek 55 (XII/XIII-XIV w.) [fot. archiwum MAH]

Buławy wywodzą się z najstarszej znanej ludzkości broni - z maczugi. Proweniencja ich sięga Bliskiego Wschodu.  Znane są ikonograficzne przedstawienia buław w sztuce Egiptu i Mezopotamii. Stosowane były w armii rzymskiej (co najmniej od II w.n.e., upowszechnione w V w.n.e.), która zapoznała się z nimi za sprawą koczowników ze środkowej Azji. Za pośrednictwem tych ludów w XI wieku rozpowszechniły się na terenie Rusi, gdzie w XII i XIII wieku opracowano technologię ich odlewu, zwykle w formie kubicznej, zdobionej guzami. Głównym ośrodkiem ich wytwarzania był Kijów. Najstarsze średniowieczne egzemplarze, datowane na przełom IX i X wieku, odnaleziono na terenie Kaganatu Chazarskiego. Buławy wchodziły też w skład wyposażenia bizantyjskiej ciężkiej jazdy.
Buław używano w walce wręcz, w bezpośrednim starciu, czasami nimi miotano (podobno cesarz Bazyli I zabił w ten sposób wilka). Najprostsze były drewniane, nabijane metalowymi ćwiekami lub grotami, te metalowe, zdobione przysługiwały dowódcom i stanowiły atrybut ich władzy. Ze względu na swój archaiczny kształt w każdej kulturze, w której były wykorzystywane, przekształciły się z formy bojowej w sakralną lub reprezentacyjną.

Podniesienie cesarza na tarczy. Ilustracja z rękopisu Kroniki Skylitzesa [źródło: wikipedia.pl]
Krzyżacy poznali ten rodzaj oręża podczas wypraw krzyżowych. W relacji Jeana de Joinvilla znajduje się fragment dotyczący starcia rycerzy VI krucjaty z Saracenami, którzy pokonali ich zadając "straszne ciosy swymi buławami i zerwali pokrycia z ich koni". Bizantyjskie analogie ma także buława odnaleziona w zamku krzyżowców Vandum Jacob, zniszczonym w 1179 roku przez wojska Saladyna. Jednak niektóre źródła wskazują, że rycerze Zakonu mogli zaznajomić się z tym rodzajem broni w innych regionach, np. w trakcie walk z Połowcami na wschodzie Królestwa Węgier w początkach XIII wieku (wyrazy buława i buzdygan pochodzą z języka połowieckiego) lub podczas walk z plemionami pruskimi (znaleziska archeologiczne tych przedmiotów na stanowiskach bałtyjskich i ugrofińskich sugerują, że broń ta nie była obca plemionom pruskim).

Fragment manuskryptu Biblii Ludwika IX (1240-1250) [źródło:www.medievaltymes.com]
Buława odkryta w Elblągu stanowiła znak dowódczy lub broń użytkową. Uważano ją za niebezpieczną, w średniowiecznych i nowożytnych źródłach pisanych wielokrotnie wspomniane są liczne zakazy noszenia buław na terenie miast.
Bułwy gwiaździste typu III wg Kripnikova odkryto m.in. na terenie grodów zniszczonych podczas najazdów mongolskich w XII i I. połowie XIII wieku. Obiekty, podobne do elbląskiego, odnaleziono w Manujlova (Irkuck, Syberia) oraz w Zelenče (zachodnia Ukraina). Analogiczny przedmiot , datowany na XIII wiek, odnaleziono w Rumunii. W świetle tych analogii zachodzi możliwość, że elbląski egzemplarz buławy jest wcześniejszy niż warstwa, w której został zdeponowany.

Wymiary zabytku:
wysokość: 5 cm; szerokość: 6,7 cm; średnica otworu na trzon: 2,1 cm;



W poście wykorzystano prace:
L. Marek Europejski styl. Militaria z Elbląga i okolic Wrocław 2014
A. Michalak Głowica buławy z Trzciela, pow. Międzyrzecz. Archeologia Środkowego Nadodrza t. 4
P. Strzyż Ruskie buławy "gwiaździste" z terenu Małoposki Acta Militaria Mediaevalia I, Kraków-Sanok 2005



poniedziałek, 1 grudnia 2014

O wytwarzaniu szkła w XVI wieku

W dzisiejszym poście będzie o wytwarzaniu szkła według Georgiusa Agricoli, żyjącego w XV/XVI wieku wybitnego specjalisty zajmującego się górnictwem i metalurgią, którego wiedzę docenił m.in. król Zygmunt August.
Jerzy Agricola (Georg Bauer/Pauer) urodził się w 1494 roku w Glachau w Saksonii., zmarł w 1555 roku. Studiował w Lipsku, Bolonii i Padwie. Był lekarzem górniczym w Jachymowie w Czechach, a następnie lekarzem i burmistrzem w Chemnitz. Pracując w Jachymowie zapoznał się praktycznie z górnictwem, co zaowocowało licznymi pracami na ten temat, m.in. powstało De re metallica - dzieło dotyczące górnictwa i hutnictwa,  zawarte w 12 księgach i uzupełnione drzeworytami ilustrującymi pracę i narzędzia ówczesnych górników (1550 r.).

Tak według Agricoli wyglądała produkcja szkła w XVI wieku:
"Wyrabia się je z pewnych soli i pasku grubego lub drobnego pod wpływem ognia i umiejętnym postępowaniem. Będąc wytworzone, jest przezroczyste jak sole, kamienie szlachetne (...) i można go jak topliwe kamienie i kruszce wytapiać."
Szkło wytapiało się z topliwych kamieni i z soli. Uważało się, że kryształy były najlepszymi surowcami (według Pliniusza w Indiach powstawało z nich idealne szkło), następnie inne kamienie, być może nie tak twarde jak kryształy, ale tak samo jasne i przejrzyste (lub tylko jasne). Takie kamienie należało palić, a później rozgnieść w stępach i zmielić na gruby piasek, który później się przesiewało. Czasem taki piasek można było znaleźć w ujściach rzek, co znacznie oszczędzało pracę.
W przypadku wspomnianej soli, używało się przede wszystkim sody lub soli kuchennej albo soli, uzyskanej z ługu (uzyskiwało się go z rośliny anthyllis, czyli przelotu pospolitego). Należało wtedy dwie części piasku (uzyskanego z topliwych kamieni) wymieszać z jedną częścią sody (lub soli kuchennej mineralnej, soli z solnych roślin) i dodać kawałek magnetytu (ruda żelaza). Magnetyt przyciągał roztopioną masę szklaną, oczyszczał, a barwa szkła zmieniała się z żółtej lub zielonej na białą. Mniej jasne i niezbyt przezroczyste szkło uzyskiwało się też z samego popiołu z 1 częścią piasku, solą z wody morskiej i odrobiną magnetytu.
Popiół pozyskiwało się ze starych drzew (dębu, buku, świerka), w których wydrążało się pień, a następnie rozpalało w środku - należało to robić zimą, kiedy leżał śnieg lub latem, gdy nie padało. Deszcz mógł spowodować mieszanie się popiołu z ziemią.
Szklarze posiadali od jednego do trzech pieców. Ci, którzy mieli trzy piece, w pierwszym roztapiali surowce, w drugim przetapiali, a w trzecim zostawiali do wystygnięcia szklane naczynia. Pierwszy piec był sklepiony i podobny do pieca chlebowego; w jego górnej komorze rozpalało się zmieszane surowce aż się roztopiły i zmieniły w szklaną masę (nie do końca oczyszczoną), którą po wystygnięciu wylewało się i rozbijało na kawałki.

A. dolna komora pierwszego pieca, B. górna komora, C. szklana masa; źródło: G. Agricola  De re metallica Libri XII.

Drugi piec był okrągły i na zewnątrz spięty pięcioma łukami, które go wzmacniały. Również składał się z dwóch komór, przy czym dolna komora posiadała wąski otwór, którym można było wkładać drewno. W ścianie górnej komory wykonane były wnęki (osiem), a przez nie umieszczano garnki na dnie komory wokół wielkiego otworu. Garnki musiały mieć bardzo grube ścianki, aby zbyt szybko nie pękały w wysokich temperaturach. Gdy szklarz posiadał dwa piece, w pierwszym częściowo topił surową mieszankę, a w drugim masę przetapiał i wytapiał ponownie.

A. łuki drugiego pieca, B. ujście dolnej komory, C. wnęki górnej komory, D. baniaste garnki, E. ujście trzeciego pieca, F. wnęki na naczynia, G. otwory górnej komory, H. podłużne naczynia; źródło: G. Agricola  De re metallica Libri XII

Trzeci piec był kwadratowy, składał się również z dwóch komór, dolna miała w fasadzie otwór, do którego można było wkładać drewno do ogniska, znajdującego się tuż przy ziemi. W górnej komorze znajdowały się dwa otwory o odpowiedniej wysokości i szerokości, aby można było do nich włożyć naczynia o długości 3 stóp i wysokości 1,5 stopy. Do nich natomiast wkładało się gotowy szklany towar w celu ostudzenia go w niższej temperaturze. Po wyjęciu tych naczyń z górnej komory, układało się je później do wnęk, gdzie się schładzały.

A. druga dolna komora innego pieca, B. środkowa komora, C. najwyższa komora, D. ujście komory, E. okrągły otwór; źródło: G. Agricola  De re metallica Libri XII.

A. piszczel, B. okienko, C. marmurowa płyta, D. szczypce, E. formy określonego kształtu; źródło: G. Agricola  De re metallica Libri XII.

Po otworzeniu pieca, gliniane naczynia brane były za pomocą szczypiec  i wkładane do drugiego pieca, pod warunkiem, że nie miały pęknięć. Po ponownym wypale napełniało się naczynia rozbitym szkłem lub masą szklaną, zasłaniało się wszystkie otwory w piecu, pozostawiając dwa - przez jeden obserwowało się pracę pieca i wyciągało naczynia, a przez drugi wkładało się dyszę (mosiężną, z miedzi lub żelaza). Rozbite szkło było przetapiane - im dłużej tym lepiej, tzn. wykonany z niego przedmiot miał mniej plam i pęcherzyków. Do stopionej masy wkładano następnie piszczel, powoli obracano i nabierano na nią szkło w takiej ilości, jaka była potrzebna do zrobienia konkretnego przedmiotu. Kolejną czynnością było dmuchanie przez piszczel i wytworzenie pęcherza, rozciąganie szkła i nadawanie mu kształtu w formie. Czynność powtarzano - zagrzewano masę szklaną, dmuchano w nią, formując tak, aby powstały różnego rodzaju naczynia. Na koniec ucinało się część łączącą się z piszczelą i według pomysłu, doklejano nóżki i uszka, pozłacano i malowano różnymi kolorami. Następnie wkładano je do podłużnego, glinianego naczynia, znajdującego się w trzecim piecu lub w górnej komorze drugiego pieca i pozostawiało do wystygnięcia.
W ten właśnie sposób powstawały pełne kunsztu puchary, dzbanki, butelki, bańki, misy, płytki okienne, figurki zwierząt, drzewa i statki w Murano (w północnej części Włoch) - te przedmioty nazywane były szkłem weneckim.

Kielich w typie weneckim znaleziony na Starym Mieście w Elblągu, XVI/XVII wiek (fot. archiwum MAH)

A tutaj można obejrzeć jak współcześnie wytwarza się historyczne szkło: https://www.youtube.com/watch?v=ttNEBtfY7OU


Na podstawie: Georgius Agricola  De re metallica Libri XII (O górnictwie i hutnictwie. Dwanaście ksiąg), Muzeum Karkonoskie w Jeleniej Górze, 2000, red. S. Firszt, z czeskiego przetłumaczyła K. Kurkova.

O szkle w stylu weneckim:  http://staremiastoelblag-mah.blogspot.com/2013/05/szko-z-stylu-weneckim.html


poniedziałek, 24 listopada 2014

dzbanek typu Hansekanne

W trakcie wykopalisk na Starym Mieście, w kamiennej latrynie na podwórku parceli przy ul. Św. Ducha 4, odnaleziono wyjątkowy przedmiot. Jest to niewielki, cynowy dzbanek z pokrywką, datowany na I. połowę XV wieku. Bulwiaste w kształcie naczynie ma wysokość 24 cm. Do wewnętrznej ścianki przymocowana jest cynowa rurka. Płaska pokrywa łączy się z uchem za pomocą zawiasów. Ucho ozdobione jest po zewnętrznej stronie zygzakowatą linią i pojedynczymi punktami.

naczynie w typie hansekanne [fot. archiwum MAH]
Prezentowany przedmiot należy do typu naczyń charakterystycznych dla hanzeatyckiego kręgu kulturowego. Wytwarzano je na terenie Niemiec, Flandrii, Normandii, Niderlandów, a także w południowej Szwecji, Szkocji, Irlandii i Anglii. Egzemplarze produkowane w poszczególnych ośrodkach różniły się od siebie kształtem i stosowanymi dekoracjami. Najczęściej spotykane tego typu naczynia pochodzą z terenów północnych Niemiec. Zdobione są dwoma żołędziami umieszczonymi na zawiasie pokrywki oraz motywie żołędzia umieszczonym w dnie. Tak zdobione obiekty znajdują się w zbiorach muzeum w Rostocku i Kolonii. Dzbanki wyposażone w cynową rurkę wytwarzano w Haarlemie na terenie Niderlandów.
Interesujące jest dno naczynia. Jego funkcję pełni reliefowy medalion (średnicy 4,3 cm) przedstawiający scenę ukrzyżowania Chrystusa. Nie ma pewności, że medalion był oryginalnym elementem naczynia. Być może wcześniej pełnił funkcję znaku pielgrzymiego. Jednak odnalezione analogie pozwalają przypuszczać, że był to rodzaj powszechnie stosowanej dekoracji. Podobne aplikacje odnaleziono na terenie Holandii, znane są także gliniane naczynia z takim przedstawieniem.

Hansekanne, medalion ze sceną ukrzyżowania [fot. archiwum MAH]
Cynowy dzbanek w typie Hansekanne ze sceną ukrzyżowania w dnie odnaleziono podczas prac wykopaliskowych na ul. Uniwersyteckiej we Wrocławiu. Medalion wrocławskiego zabytku jest jednak mniejszy i różni się od elbląskiego. W trakcie wrocławskich badań odkryto także drugie naczynie w tym typie, zdobione w dnie medalionem z przedstawieniem Bożego Baranka.

Hansekanne, Wrocław ul. Uniwersytecka 10 [Wachowski, Witkowski 2003, s.203, rys, 1 rys. N. Lenkow]
Naczynia w typie hansekanne odnajdywano na mieszczańskich parcelach (Rostock, Kolonia, Kołobrzeg) oraz na terenie klasztorów np. w St. Denis i Seehausen. Naczynie odnalezione w klasztorze dominikanów w Seehausen ma w dnie medalion z przedstawieniem Bożego Baranka i podobnie jak elbląski egzemplarz było wyposażone w rurkę. Cynowe dzbanuszki w typie Hansekanne z dewocyjnymi plakietami w dnie, wykorzystywane były w klasztorach do przechowywania wina.


Dzbanek w typie Hansekanne z klasztoru Seehausen, Prenzlau [źródło: www.museum-digital.de]


Trudno określić przeznaczenie elbląskiego Hansekanne. Parcela przy ul. Św. Ducha 4 była parcelą prywatną. Od 1417 do 1429 roku właścicielem tej kamienicy był rajca i kupiec elbląski Antonius Folmerstein. Około roku 1420 w kamienicy mieszkał też średniozamożny Szymon Krose (według źródeł posiadający zbroje i dwa konie). Od 1431 roku działka należała do patrycjusza i rajcy Mikołaja Leipenera, a od 1435 roku do bogatego kupca i rajcy Hensela Johana Norenberga  (posiadał spichrz i plac składowy na Wyspie Spichrzów).
Niestety, nigdy się nie dowiemy, czy któryś z nich był właścicielem cynowego dzbanka.

wtorek, 11 listopada 2014

O roślinach stosowanych w dawnym Elblągu. Warzywa, owoce, orzechy, zioła i przyprawy. Cd.


Pozostałości warzyw są zazwyczaj ubogo reprezentowane w materiale archeobotanicznym (próbki pochodzą z latryn i warstw zalegających na podwórkach). Wśród nich najczęściej pojawiała się rzepa, cykoria i pasternak, których diaspory mogły pochodzić zarówno z roślin uprawnych, jak i rosnących dziko. Rzepa i cykoria rosną na podłożach ruderalnych (czyli zmienianych przez człowieka), podczas gdy pasternak jest rośliną pastewną. W próbkach (z warstwy XIV-wiecznej) pojawiły się także pojedyncze ziarna marchwi, jednak niekoniecznie była ona rośliną uprawną, ponieważ równie dobrze mogła rosnąć na łąkach. Natomiast odkryte nasiona cebuli (również w warstwie XIV-wiecznej) najprawdopodobniej były przeznaczone do siania, o czym świadczy ich ogromna liczba (około 4 tysięcy).

Kobiety sprzedające warzywa na Długich Ogrodach w Gdańsku, ok. 1590, grafika autorstwa A.
 Mӧllera.


Zioła, przyprawy i rośliny o właściwościach leczniczych.
Najtrudniejszym problemem badawczym w przypadku tej grupy roślin było określenie, które z nich były rzeczywiście sadzone i stosowane w konkretnym celu. Jednak pomimo powszechnego występowania, a może właśnie z tego powodu pokrzywa (wykorzystywana była m.in. przy schorzeniach skóry, w pielęgnacji włosów, pomagała pozbyć się łupieżu, ale również astmy i kaszlu, stosowano ją w chorobach przewodu pokarmowego i krwionośnego oraz przy przeziębieniach), lebioda (pomagała przy kaszlu i stosowana była na rany), głowienka pospolita (ma właściwości przeciwbiegunkowe, ściągające i przeciwzapalne)  były używane jako rośliny lecznicze, ale także zastępowały posiłek w czasach głodu. Bardzo ciekawa jest bukwica zwyczajna, której owoce i kwiaty znaleziono w próbkach datowanych na XIII i XIV wiek. Obecnie na Pomorzu jest to gatunek niezwykle rzadki jednak okazuje się, że w średniowieczu pojawiał się często na łąkach i pastwiskach lub poszyciu dębowo-grabowego lasu. Bukwica stosowana była już od starożytności, a w XVIII wieku była składnikiem plastra "Boża Łaska" stosowanego na różnego rodzaju dolegliwości. Wierzono także, że miała ona magiczne właściwości i noszono ją jako amulet. Ogólnie stosuje się ją w zaburzeniach trawienia, przy biegunkach, astmie, nieżycie górnych dróg oddechowych, podobno także w kuracji gośćca, padaczki, nerwic wegetatywnych i uporczywych bólów głowy na tle reumatycznym i migrenowym oraz w chorobach pęcherza moczowego, w przypadku paraliżu, podagry.

Betonica officinalis, czyli bukwica zwyczajna - akwarela z Libri Picturati, 2. połowa XVI w., Holandia.


W warstwie pochodzącej z XIII wieku znaleziono także owoce kopru, seler i ziarna gorczycy. Nasiona gorczycy były przetwarzane na olej, ale przede wszystkim stosowano je oczywiście w produkcji musztardy, jako przyprawę i konserwant. Miały one również właściwości przeciwzapalne. Źródła pisane wskazują, że w XV wieku jedzono dużo musztardy, szczególnie podczas uczt patrycjuszy. Do tej grupy roślin zaliczono gałkę muszkatołową, którą datuje się na XIII wiek. Jest ona bardzo rzadkim znaleziskiem w materiale archeobotanicznym, związanym a hanzeatyckim handlem. Gałka muszkatołowa pochodzi z Indonezji, skąd była eksportowana do Indii. Prawdopodobnie pojawiła się w Europie w VI-VII wieku za sprawą kupców arabskich. Po tym jak pojawiła się na europejskich rynkach, stała się jedną z najbardziej poszukiwanych i najdroższych przypraw.
Ziarna czarnego pieprzu również zostały znalezione w Elblągu (warstwy XIV-wieczne) - w średniowieczu pieprz był nie tylko dobrze znaną i cenioną przyprawą, ale także był używany w aptekarstwie jako podstawowa jednostka wagi i środek płatniczy.
Jedną z powszechnie występujących roślin jest chmiel, a jego obecność związana jest oczywiście z produkcją piwa, które było głównym napojem alkoholowym w średniowieczu oraz czasach nowożytnych.



Owoce i orzechy.
Pozostałości jadalnych miąższów owoców i jagód występowały obficie w badanych próbkach, co potwierdza fakt uprawy tej grupy roślin w lokalnych sadach i ogrodach; część z nich na pewno też była importowana. Rzadziej jednak występują łupiny orzechów. W XIII-wiecznych warstwach znajdują się pozostałości jabłek, gruszek, kwaśnej i słodkiej wiśni, śliwki domowej i lubaszki. Dość często pojawiały się również nasiona fig i pestki winogron, rzadziej łupiny orzecha włoskiego. Powszechne były naturalnie rosnące owoce, jak na przykład dzika truskawka, malina, jeżyna, tarnina, borówka czarna i orzech laskowy, a ich ilość świadczy o tym, że były istotną częścią diety. Mniej powszechne były kalina, czarny bez, jarzębina, borówka, borówka bagienna i żurawina błotna. Uprawa owoców rozwinęła się we wczesnym średniowieczu za pośrednictwem zakonów. Źródła pisane informują o istnieniu winnic w Elblągu w XIV wieku; poza tym wielu kupców i rajców posiadało własne ogrody (XIII i XIV wiek), a gdy miasto się rozrastało, zakładano także sady.
Nasiona fig i winorośli dostarczają dowodów na to, że były one importowane od XIII wieku m.in. właśnie do Elbląga. Możemy przypuszczać, że konsumpcja winogron z lokalnych winnic była znikoma, podobnie jak uprawa fig, co potwierdzają źródła pisane z XVI i XVII wieku. Niemniej jednak pozostałości tych dwóch gatunków świadczą o ich stosowaniu na szeroką skalę. Winogrona były importowane w formie rodzynek, używanych następnie do gotowania i pieczenia. Figi natomiast były spożywane w naturalnej formie, ale również jako składnik leków, np. syropu na problemy z żołądkiem i kaszel; a podobno trzymanie w ustach fig nasączonych w mleku było polecane w przypadku bólu zębów.
W Elblągu, w warstwach XIII-XIV - wiecznych znaleziono także pojedyncze nasiona irysa, który prawdopodobnie był używany jako barwnik: z kwiatów uzyskiwano żółty, a z kłączy czarny.




Wpis ten powstał na podstawie badań M. Latałowej, M. Badury, J. Jarosińskiej, J. Świętej-Musznickiej Useful plants in medieval and postmedieval archaeological material from the Hanseatic towns of Northern Poland (Kołobrzeg, Gdańsk and Elbląg) opublikowanych w Medieval food traditions in Northern Europe, red. S. Karg, National Museum Studies in Archaeology & History Vol. 12, Kopenhaga 2007.

poniedziałek, 3 listopada 2014

Ostroga z aplikacją w formie muszli św. Jakuba

O odnalezionych na terenie Starego Miasta w Elblągu ostrogach pisaliśmy już w zeszłym roku. Wśród nielicznych tego typu zabytków, jeden zasługuje na osobną prezentacje, ze względu na jej wyjątkową dekorację. Przedmiot ozdobiony jest przynitowanymi do ramienia i sprzączki aplikacjami w kształcie muszli. Odnaleziono ją podczas badań przy ul. Sukienniczej, w warstwie pożarowej, datowanej na XIII wiek. Warstwa ta powstała w wyniku sprzątania miasta po wielkim pożarze w 1288 roku. Kontekst odkrycia nie pozwala stwierdzić do kogo należał przedmiot. Użytkownikiem mógł być elbląski mieszczanin lub jeden z braci krzyżackiego zakonu. 

Ostroga typ III wg Hilczerówny, Elbląg ul. Sukiennicza, XIII wiek [fot. U. Sieńkowska]
Ostroga, dekoracja sprzączki w formie muszli św. Jakuba [fot. U. Sieńkowska]
Ostroga, aplikacja w formie muszli św. Jakuba [fot. U. Sieńkowska]

O wyjątkowości przedmiotu stanowi jego dekoracja, nawiązująca do symboliki ruchu krucjatowego. Muszla była symbolem św. Jakuba Większego, apostoła, który po zmartwychwstaniu Chrystusa wybrał się Hiszpanii, aby głosić tam dobrą nowinę. Zginął po powrocie do Palestyny, ścięty mieczem z rozkazu Heroda Agryppy I (wnuka Heroda Wielkiego). Po śmierci jego ciało przetransportowano do Hiszpanii i tam pochowano. Podbicie półwyspu iberyjskiego przez wojska arabskie i rozpoczęta przez chrześcijan rekonkwista przyczyniły się do wzrostu kultu tego świętego, któremu nadano miano "obrońcy Hiszpanii". Wg legendy w bitwie pod Clavijo w 844 roku św. Jakub ukazał się na koniu z mieczem w ręku, pomagając zwyciężyć Maurów i stając się patronem walki z niewiernymi. Santiago di Compostela stało się jednym z trzech największych (po Jerozolimie i Rzymie) centrów pielgrzymkowych, a muszle najpopularniejszym dowodem odbycia tejże pielgrzymki (więcej o muszli św. Jakuba oraz o szlaku Santiago di Compostela).
Od końca XI wieku muszla św. Jakuba była, obok krzyża, jednym z najważniejszych atrybutów krzyżowców. Na popularność tego motywu mogło wpłynąć powszechne występowanie tych muszli u wybrzeży Palestyny. Muszle Pecten Jacobeus są częstym znaleziskiem w XII-wiecznych grobach rycerzy-pielgrzymów na terenie Jerozolimy. 
Muszla wraz z krzyżem w kształcie miecza były symbolami Zakonu Santiago - najpotężniejszego zakonu rycerzy-krzyżowców na Półwyspie Iberyjskim, założonego w 2. połowie XII wieku przez króla Leonu Ferdynanda II. Symbolika muszli przetrwała jako znak rycerzy zakonnych do przełomu XV i XVI wieku, pojawiając się na nakryciach głowy itp. Podobna tradycja mogła mieć miejsce u Krzyżaków. 
Kontekst znalezienia elbląskiej ostrogi zdobionej muszlą św. Jakuba utrudnia jednoznaczne stwierdzenie czy jest ona związana ze zbrojną pielgrzymką braci Zakonu Najświętszej Marii Panny w Prusach. 
 
Wymiary zabytku: 
szerokość kabłąka: 0,6 cm
grubość kabłąka: 0,3 cm
średnica otworu zaczepu: 0,8 cm
długość sprzączki ze skuwką: 5,4 cm
szerokość skuwki: 1,4 cm
szerokość ramy sprzączki: 1,8 cm
średnica muszli: 1,2 i 1,4 cm
długość widełek bodźca: 1,4 cm
 
 
 
 
Post powstał na podstawie opracownia Lecha Marka "Europejski styl. Militaria z Elbląga i okolic" Wrocław 2014

 

poniedziałek, 27 października 2014

Elbląski cech garncarzy

Obecność garncarzy w Elblągu jest poświadczona w źródłach archeologicznych od samego początku istnienia miasta. Pojawili się oni wraz z pierwszymi osadnikami i przynieśli ze sobą technikę wytwarzania naczyń odmienną od miejscowej. Wytwarzali naczynia tzw. siwe, wypalane w atmosferze redukcyjnej. 
Znacznie mniej wiadomo o elbląskim cechu garncarzy, który bardzo rzadko pojawiał się w zachowanych dokumentach pisanych.
Najstarsze dostępne informacje na temat statutu cechu staromiejskich garncarzy elbląskich pochodzą z 1420 roku, kiedy to cech zwrócił się do rady z prośbą o potwierdzenie przedłożonego projektu tegoż statutu. Dziś uważa się, że dokument ten jest najstarszym potwierdzającym istnienie cechu garncarskiego na terenie Prus.

Garncarz przy pracy.
Źródło: http://hermannsland.lippe2web.eu/blomberg-im-mittelalter/



Kolejne dostępne informacje źródłowe pochodzą z XVII wieku (1656), kiedy to odnotowano w Elblągu zaledwie siedmiu mistrzów tego rzemiosła.
W XVIII i na przełomie XVIII i XIX wieku nastąpił pewien wzrost liczby zatrudnionych w tej gałęzi rzemiosła, co prawdopodobnie należy wiązać ze zwiększeniem się popytu na wyroby miejscowych garncarzy. Być może ten wzrost zapotrzebowania dotyczył głównie wyrobu kafli i stawiania pieców przez miejscowych garncarzy-zdunów. W 1793 roku w garncarstwie zatrudnione były 32 osoby, w 1803 – 28 osób, w 1804 – 27 osób, w 1805 – 39 osób oraz w 1808 – 18 osób. W ciągu następnych lat pierwszej połowy XIX wieku liczba mistrzów lub osób pracujących na własny rachunek w zawodzie garncarza/zduna wyglądała następująco: w 1819 – pięciu, 1826 – dziesięciu, 1831 - ośmiu, a w 1849 roku - osiemnastu.

Warsztat garncarski ok. 1605 r.
Źródło: http://www.nuernberger-hausbuecher.de/75-Amb-2-317b-71-r/data

Inaczej kształtuje się liczba garncarzy, obywateli miasta. Musieli oni mieszkać w Elblągu przynajmniej rok, posiadać w nim nieruchomości, płacić podatki miejskie i nie pobierać wsparcia dla ubogich. Dostępne opracowanie jasno wskazuje, że w XIX wieku była to bardzo mała grupa zawodowa. Spis obywateli miasta z 1808 roku odnotowuje zaledwie ośmiu takich rzemieślników, a w 1821 już tylko jednego garncarza i jednocześnie obywatela miasta. Ten gwałtowny spadek liczby garncarzy, którzy otrzymali prawa miejskie mógł mieć związek również z uregulowaniami administracyjnymi w państwie pruskim. W 1810 roku zniesiono ograniczenia w zakresie wykonywania rzemiosła, handlu i przemysłu, a w kolejnym roku (7 września 1811) zniesione zostały wszystkie formy przymusu cechowego. Od tego czasu każdy, kto wykupił odpowiednie świadectwo mógł wykonywać dowolny zawód oraz zatrudniać czeladników i uczniów.
Oczywiście również poza Elblągiem istniała, bliżej nam nieznana, pewna liczba warsztatów garncarskich. Były one zlokalizowane w miejscowościach położonych w sąsiedztwie Elbląga, również w obrębie jego posiadłości ziemskich, i stanowiły naturalne zaplecze gospodarcze miasta. Wymiana handlowa z tym zapleczem odbywała się zapewne w obydwu kierunkach, warsztaty elbląskie sprzedawały swoje wyroby mieszkańcom tych miejscowości leżących w obrębie terytorium elbląskiego, ale jednocześnie rzemieślnicy spoza Elbląga sprzedawali lub starali się sprzedać swoje wyroby mieszkańcom miasta. 
Jednak cechy garncarskie w okolicznych ośrodkach to już temat na kolejny post…

poniedziałek, 20 października 2014

Rośliny stosowane w Elblągu w średniowieczu i czasach nowożytnych. Zboża, rośliny oleiste i włókniste.

W latach 90. Laboratorium Paleoarcheologii i Archeobotaniki na Uniwersytecie Gdańskim rozpoczęło badania nad szczątkami roślin, znajdowanymi podczas badań archeologicznych w najstarszych częściach hanzeatyckich miast. Analizom poddano pozostałości roślin uprawnych, importowanych i dziko rosnących i choć nie zawsze miały one duży wkład w naszą wiedzę na temat diety dawnych mieszkańców Elbląga, to dały one pewne informacje na temat poziomu życia społeczeństwa oraz dowody na handel określonymi gatunkami roślin.
Wyniki analiz archeobotanicznych wykazały dużą obecność zbóż (łącznie z gryką), co potwierdza informacje zawarte w źródłach pisanych na temat handlu ziarnami zbóż w XIII i XIV wieku. Elbląg miał 9 spichlerzy i eksportował ziarna do zachodniej Europy już w XIII wieku. Jak się okazuje, istotne znaczenie w  XIII-XV-wiecznym Elblągu miało także proso, a dokładniej jego plewy, które podawane było w formie kaszy. Obecność prosa na podwórkach domów może również być rezultatem wykorzystywania ziaren do karmienia drobiu (mogą na to wskazywać niełuskane ziarna). Ilość pozostałości ziaren prosa maleje w XVI wieku, co także obserwuje się w innych częściach Polski. Prawdopodobnie wpływ na to zjawisko miała intensyfikacja uprawy roślin i sianie na zimę pszenicy i żyta. Być może, zachowanie szczątków tych roślin w materiale XVI-XVIII-wiecznym może oznaczać, że jako gatunek ciepłolubny nie dostosowały się do warunków, jakie stwarzał pogarszający się klimat w północnej Polsce podczas tzw. Małej Epoki Lodowej (1600 - 1800). Źródła historyczne podają także, że było to pożywienie biedoty oraz składnik racji żywnościowych żeglarzy. Wśród zbóż pojawia się włośnica ber, zwana także prosem włoskim, ale z punktu widzenia konsumpcji jest nieistotna, a jej obecność jest raczej przypadkowa.

Przykłady roślin spożywanych i używanych w Elblągu (tablica przygotowana przez U. Sieńkowską)

Len i konopie były bardzo ważnymi surowcami w produkcji włókienniczej. Stosowano całe nasiona, nie tylko olej z maków, ale również gorczycę i len jako składniki jedzenia i niektórych leków - pozostałości tych roślin były znajdowane w latrynach zarówno średniowiecznych jak i nowożytnych oraz na podwórkach kamienic. Do grupy roślin oleistych zaliczono także nasiona sporka polnego (roślina pastewna), rzepaku i lnicznika siewnego (roślina oleista m.in. o właściwościach leczniczych), których nasiona znaleziono w próbkach z warstw XIII- i XIV-wiecznych, jednak prawdopodobnie były to chwasty. Rośliny oleiste i włókniste były związane z rozwojem poszczególnych rzemiosł. Produkcja oleju była ważnym procesem rolniczym o stale zwiększającym się znaczeniu, szczególnie w XVI wieku. Natomiast już w XIV wieku w Elblągu zaczęła rozwijać się produkcja wyrobów powroźniczych, a na ścieżkach powroźniczych były zwijane w liny i cumy włókna lnu i konopi, co wydaje się zrozumiałe ze względu na duże zapotrzebowanie na te materiały podczas budowy łodzi, w transporcie i rybołówstwie. Zasilaniem warsztatów w surowiec zajmowały się lokalne gospodarstwa. Według źródeł pisanych Elbląg, podobnie jak Gdańsk, eksportował len i konopie, były znane również stanowiska do badania ich jakości.

Plan Elbląga z 1648 roku Israela Hoppe'go (zbiory MAH) - na północ od miasta znajdowały
się ścieżki powroźnicze (okolice dzisiejszego Seminarium Duchownego i kościoła Bożego Ciała).


Spichlerze znajdowały się na Wyspie Spichrzów, dzielnicy o charakterze gospodarczym, która zaczęła formować się jeszcze w XIII wieku. Teren ten dość szybko zapełnił się składami, spichlerzami i urządzeniami komunalnymi. Zabudowa spichrzowa koncentrowała się w pobliżu rzeki i, w oparciu o analogiczne zabudowy w lepiej poznanych miastach, była ona wzniesiona w konstrukcji szkieletowo-ceglanej. Niektóre ze spichlerzy były całkowicie murowane, a ich fasady przypominały kamienice śródmiejskie - dzięki wysokiemu, wyodrębnionemu parterowi, rytmicznie umieszczonym otworom wentylacyjnym wyższych kondygnacji. Były one również zaopatrzone w krany, czyli dźwigi zewnętrzne.

Wyspa Spichrzów (archiwum MAH)

Wyspa Spichrzów (archiwum MAH)

Wyspa Spichrzów (archiwum MAH)


Cdn...


Wpis ten powstał na podstawie badań M. Latałowej, M. Badury, J. Jarosińskiej, J. Świętej-Musznickiej Useful plants in medieval and postmedieval archaeological material from the Hanseatic towns of Northern Poland (Kołobrzeg, Gdańsk and Elbląg) opublikowanych w Medieval food traditions in Northern Europe, red. S. Karg, National Museum Studies in Archaeology & History Vol. 12, Kopenhaga 2007.

czwartek, 16 października 2014

Poznajmy Kaspra Bekiesza

Nasz ostatni konkurs dotyczył obrazu przedstawiającego Kaspra Bekiesza. Zakończymy ten wątek krótkim przedstawieniem bohatera tego płótna. 

Kasper Bekiesz urodził się w 1520 roku w jednej z najstarszych rodzin węgierskich magnatów. Ojciec jego był znaczącą postacią na dworze księcia Jana Zygmunta Zapoly. Kasper Bekiesz utrzymał tą pozycję wywierając znaczny wpływ na politykę dworu.

Kasper Bekiesz
rycina z "Wilno od początków jego
do roku 1750" J.I. Kraszewskiego
[źródło: books.google.pl]
Po przegranej wojnie z Turcją, której efektem był muzułmańsko-habsburski rozbiór kraju, Węgrom ostał się jedynie teren Siedmiogrodu, wspaniałomyślnie podarowany przez sułtana Sulejmana Wspaniałego w zamian za 10 tysięcy złotych florenów. W dążeniu do odzyskania niepodległości na dworze siedmiogrodzkim ścierały się frakcje protureckie i prohabsburskie. Po niespodziewanej śmierci księcia Jana II Zapoly (1571), mieszkańcy Siedmiogrodu stanęli przed możliwością wyboru nowego władcy (gwarantował im to przywilej nadany w 1566 przez wyżej wspomnianego sułtana). Stronnictwo prohabsburskie zaproponowało kandydaturę Kaspra Bekiesza, oczekując przyłączenia Siedmiogrodu do Austrii i wznowienia wojny z Turcją. Taki scenariusz nie podobał się węgierskiej szlachcie, która poparła kontrkandydata Bekiesza - Stefana Batorego. Przegrana musiała mocno odbić się na ambicji Kaspra (Józef Ignacy Kraszewski opisywał go jako człowieka porywczego, dumnego, "chciwego wywyższenia i czci"). Popierany przez cesarza Maksymiliana II Habsburga, nakłonił do buntu Szeklerów (mniejszość węgierska madziarskiego pochodzenia zamieszkującą wschodnią część Siedmiogrodu). Batory stłumił bunt, ale ostatecznie z opozycją rozprawił się w 1575 roku, rozgramiając wojska austriackie pod wodzą Bekiesza w bitwie pod Kerelöszentpál. Kasper Bekiesz, pozbawiony przez sejm w Kolosvarze wszelkich majątków, udał się na wygnanie. Rok później, kiedy Batory zasiadł na polskim tronie, zmęczony tułaczką Kasper przybył do niego prosząc o wybaczenie i oferując swoje usługi. Władca wykazał się wielkodusznością przebaczając dawnemu wrogowi. Powołany do służby wojskowej wsławił się w skutecznej obronie Elbląga w 1577 roku podczas ataku Gdańska, wspieranego przez Duńczyków. Za ten czyn otrzymał tytuł szlachecki, starostwo lanckorońskie i kamienicę "Pod Baranami" w Krakowie. W 1579 roku  stał się również bohaterem kampanii połockiej prowadzonej przeciwko Iwanowi Groźnemu. Wycieńczony wojennymi trudami, przeziębił się i zmarł w Grodnie 7 listopada 1579 roku. Podobno konając wykrzyknął słowa: „Coelum non curo, inferos non timeo” – „Nieba nie żądam, piekła się nie boję”. Jako arianin nie mógł być pochowany przy katolickim kościele. Batory nakazał sprowadzić zwłoki do Wilna, gdzie ostatecznie spoczął na wzniesieniu nazwanym później Bekieszową Górką. Miejsce to upamiętniono dodatkowo przesklepioną wieżyczką. Niestety, wciąż podmywana przez wodę zawaliła się w 1841 roku. Z rumowiska wydobyto dobrze zachowaną czaszkę wraz z czapką z żółtego aksamitu, którą przekazano miejscowemu muzeum archeologicznym. 


Z licznych wzmianek historycznych i literackich poświęconych Bekieszowi przypuszczać można, że była to postać - zwłaszcza w XIX wieku - bardzo popularna. Niektórzy przypuszczają nawet, że określenie stroju męskiego zwanego bekieszą czerpie rodowód od węgierskiego bohatera. Z pewnością zbieżność nazwiska bohatera i nazwa węgierska „bekes” oznaczająca rodzaj długiego płaszcza podbitego futrem przyczyniła się do tych skojarzeń. Sam Bekiesz był przedstawiany w takim stroju, również na elbląskim obrazie. Bekiesza była długim płaszczem, dopasowanym w talii i ozdabianym na piersiach szamerunkiem, zapinanym na pętlice. Bardzo popularnym w Polsce jeszcze w XIX wieku. Prawdopodobnie za sprawą powstańców listopadowych internowanych w Prusach, w tym w Elblągu, strój ten upowszechnił się wśród studentów niemieckich (niem. Pekesche), kojarzony z ideałami wolnościowymi. Korporacje akademickie używają formy bekieszy adaptowanej do rodzaju marynarki.




Współautorem postu jest Maurycy Domino.








wtorek, 14 października 2014

Kafle garnkowe i miskowe

Pierwsze piece, służące do ogrzewania pomieszczeń były stawiane z kafli formowanych na kole garncarskim. Zazwyczaj określa się je jako kafle naczyniowe, a dokładniej garnkowe (kiedy ich długość jest równa lub większa od średnicy) i miskowe (wtedy proporcje są odwrotne). Kafle naczyniowe mogą mieć różne kształty otworów: kwadratowe, okrągłe, koniczynkowate, czasem trójkątne lub prostokątne. Podobnie jest z ich korpusami – możemy zaobserwować ścianki proste lub profilowane.

Fragment pieca z kafli naczyniowych, Niemcy, XVI wiek (za: M. Dąbrowska)


Uważa się, że początkowym okresem produkcji kafli naczyniowych jest połowa XIV wieku aż do początku XV wieku. W tym właśnie czasie, w garncarniach rozpoczęto wytwarzanie nowego rodzaju wyrobów, których przeznaczenie jeszcze nie do końca było jasno określone, ponieważ był to czas powolnego przystosowywania tradycyjnych umiejętności zawodowych do nowych potrzeb produkcyjnych. Zostało to wywołane zmianą, jaka nastąpiła w wyposażaniu pomieszczeń mieszkalnych w piece kaflowe. W tym czasie garncarze musieli dodatkowo opanować nową umiejętność (dotychczas im nieznaną), czyli stawianie pieców z zastosowaniem kafli garnkowych lub miskowych. W XV i na początku XVI wieku obserwuje się duże zróżnicowanie typologiczne. W latach 50- i 60-tych XVI wieku obserwuje się tendencje do nadawania kaflom ozdobnego wyglądu, co jest widoczne w kształtowaniu otworów, plastycznym zdobieniu i pokrywaniu wnętrza szkliwem. Od 2. połowy XVI wieku do XVIII wieku mówi się o okresie stabilizacji w produkcji garncarskiej, co oznacza zubożenie panującej różnorodności typów kafli. Dodatkowo, obserwuje się zmniejszenie liczby znalezisk, czego przyczyną mogło być wycofywanie ich z produkcji.

Kafle naczyniowe, jako całość tworzyły zapewne w bryle pieca dekoracyjną kratę. Dodatkowo ozdabiano również krawędzie – wywinięte na zewnątrz, zagięte do środka lub szeroko rozchylone – miały one ryte żłobki, linie faliste lub profilowane. Dna kafli również były zdobione, głównie za pomocą plastycznej wielolistnej rozety, pierścieni i ślimacznic. Kafle w większości były pokrywane wewnątrz szkliwami: brązowym, żółtym, zielonym. Na podstawie występowania w jednym zespole kafli zdobionych i niezdobionych (Frombork), można przypuszczać, że do postawienia jednego pieca używano obu wersji. Według Marii Dąbrowskiej stosowanie kafli naczyniowych różnorodnie zdobionych podczas stawiania pieca, było charakterystyczne dla początku XVI wieku do lat 60-tych. Następnie zazwyczaj szkliwiono kafle na zielono, ale również zdarzają się przypadki stosowania angoby (Skarszewy, pocz. XVII w.).

Piec z kafli naczyniowych, Monachium, 1488 rok (za: M. Dąbrowska)

Według M. Dąbrowskiej stopień wychylenia ścianek kafli oraz ich różne kształty miały wpływ na konstrukcję i funkcjonowanie pieca. W zależności od kąta wychylenia, kafle można było zestawiać w ścianie pieca o mniejszym lub większym obwodzie, tzn. z kafli o niewielkim nachyleniu ścianek stawiano piece o dużych średnicach, natomiast w przypadku kafli o większym nachyleniu, stawiane z nich piece miały mniejsze średnice.
Użycie odpowiedniej ilości gliny miało wpływ na funkcjonalność pieca – korzystniejszy w eksploatacji był piec o większej masie; ciepło wyprowadzane było przez kafle i przewód kominowy, a także akumulowało się w partiach ścian wylepionych gliną, natomiast w przypadku niewielkiej ilości gliny, która spajała kafle, ogrzewanie sprowadzało się tylko do bezpośredniego oddawania ciepła. Zatem piec o większej masie długo się nagrzewał, ale też długo oddawał ciepło (jeszcze jakiś czas po spaleniu drewna), natomiast piec, który został postawiony przy użyciu niewielkiej ilości gliny, tracił większą ilość ciepła poprzez przewód kominowy.

Piece z kafli naczyniowych miały kształt cylindryczny lub ściętego stożka i zazwyczaj zbudowane były z 6 do 10 rzędów kafli. Prawdopodobnie na wysokości cokołu znajdowało się palenisko, które przechodziło bezpośrednio w komorę grzewczą. W takim piecu ciepłe gazy pochodzące ze spalania drewna ogrzewały dna kafli i unosiły się ku górze, skąd ceramiczną rurą trafiały do przewodu kominowego.

Rekonstrukcja pieca z kafli naczyniowych, Szwecja, XV wiek (za: M. Dąbrowska)

W XV wieku zaczęło pojawiać się coraz więcej pieców z kafli o otworach koniczynkowatych – prawdopodobnie miało to na celu wzbogacenie dekoracji pieca i nie miało większego wpływu na jego konstrukcję. Na początku XVI wieku można zaobserwować kolejną zmianę, mianowicie pokrywanie kafli szkliwami (wewnątrz), na początku wielobarwnymi, później zielonymi, a także zdobienie ich wnętrz ornamentem reliefowym.

Po wytoczeniu naczynia na kole, należało przygotować kafel o zamierzonej formie. W przypadku kafli o okrągłych otworach wykańczało się tylko krawędź i odstawiało do suszenia. Prawdopodobnie na tym etapie wykonywano żłobki na zewnętrznej powierzchni, co miało później ułatwić osadzanie kafla w glinie, w ścianie pieca. Uważa się, że również rozetki, ślimacznice i kółka, znajdujące się na wewnętrznej stronie dna, robione były wcześniej, tzn. wtedy, gdy krawędzie były szerzej rozchylone. W ten sposób wygodniej się pracowało nad kaflem.
Wspomniane dekoracje garncarz wykonywał palcami bez używania jakichkolwiek narzędzi – na niektórych kaflach widoczne są odciski palców.
Kafle były wypalane razem z naczyniami w atmosferze utleniającej lub redukcyjnej. Aby osiągnąć dobre efekty wypału należało uzyskać temperaturę 750 – 850 °C.
Dobra jakość wypalenia oznaczała przede wszystkim większą wytrzymałość i odporność mechaniczną wyrobów. Jednak w przypadku kafli prawdopodobnie nie było to aż tak istotne, ponieważ osadzony w ścianie pieca kafel nie był narażony na działanie czynników zewnętrznych w takim stopniu jak naczynie. Dodatkowo, ograniczając czas i opał, garncarz osiągał większy zysk.


Kafle naczyniowe pokryte szkliwem i nieszkliwione odkryte na Starym Mieście w Elblągu, fot. archiwum MAH.

Stosowanie szkliw podnosiło walory estetyczne kafli, a co za tym idzie pieców. Dodatkowo, dzięki użyciu szkliwa, na kaflu osadzało się mniej kurzu, czyli powietrze w pomieszczeniu było mniej zanieczyszczone.
Garncarz nie tylko wyrabiał kafle, ale także stawiał piece i wykonywał wszelkiego rodzaju prace związane z naprawami (podlepianie, wymiana potłuczonych kafli lub ich uzupełnianie).
Przed rozpoczęciem budowy pieca, należało przygotować komplet kafli na piec o określonej wielkości (na podstawie pieca z Siedlątkowa określono, że do jego postawienia potrzeba było około 240 kafli). Oprócz tego konieczne było przygotowanie zaprawy, czyli zalewało się glinę wodą, ubijało się ją i mieszało, dodając piasek w przypadku, gdy glina była zbyt tłusta (aby nie pękała w czasie wysychania).

Na podstawie: M. Dąbrowska Kafle i kaflowe w Polsce do końca XVIII wieku, wyd. PAN, 1987.




 Na koniec chcielibyśmy Wam życzyć 

Spokojnych, Radosnych i Zdrowych Świąt Bożego Narodzenia 

oraz Szczęśliwego Nowego 2015 Roku!!!


Do następnego posta w styczniu! :)


wtorek, 7 października 2014

"Reklamy" ciąg dalszy...

Kontynuując, rozpoczęte po wakacyjnej przerwie posty "reklamujące", chciałem dziś zwrócić uwagę naszych Czytelników na kolejne wydawnictwo, które "reklamuje" Elbląg i jego bogatą historię.
Nie tak dawno (1 października) ukazał się kolejny numer ogólnopolskiego kwartalnika "Renowacje i Zabytki" (nr 3 (51)/2014) poświęcony w całości Elblągowi. Numer ten, jak przeczytamy w tekście Redaktora Naczelnego Edwarda Hardta, jest najobszerniejszym wydaniem w 17-letnich dziejach [...] czasopisma.



Prezentowany numer został wydany we współpracy z Urzędem Miejskim w Elblągu i zawiera szereg artykułów dotyczących różnych aspektów historii i zabytków Elbląga. Szczegółowy spis wszystkich opublikowanych tekstów znajduje się tutaj.
Wśród licznych autorów prezentujących zabytki naszego miasta, różne fragmenty jego dziejów, są również pracownicy elbląskiego Muzeum. Opublikowane teksty prezentują jednocześnie różne nasze zainteresowania, których wspólną cechą jest oczywiście historia Elbląga. Pracownicy Muzeum Archeologiczno-Historycznego są autorami lub współautorami następujących artykułów:

Piotr Adamczyk, Dariusz Barton, Ścieżka Piekarczyka;
Mirosław Marcinkowski, W poszukiwaniu drewnianej warowni krzyżackiej;
Wiesława Rynkiewicz-Domino, Historia domów letnich w Elblągu i okolicach;
Tomasz Gliniecki, Zniszczone centrum Elbląga. Od celu dla armat do krajowego magazynu cegły;
Maria Kasprzycka, Wiesława Rynkiewicz-Domino, Nowy wizerunek przedzamcza zamku krzyżackiego w Elblągu.

Wszystkie prezentowane w bieżącym numerze teksty są bogato ilustrowane zdjęciami, planami, rysunkami oraz zostały zaopatrzone w streszczenia w języku angielskim.



Jednocześnie na stronie internetowej wydawnictwa został zamieszczony film, który w krótkich migawkach ma pokazać najlepiej odrestaurowane miejsca i przedstawić osoby odpowiedzialne za administrowanie miastem i wybranymi obiektami. Film można obejrzeć tutaj

Prezentowany numer kwartalnika można zakupić na jego stronie internetowej oraz w Informacji Turystycznej na elbląskim Starym Mieście. Cena 15,75 zł.

Zapraszamy do lektury, a czytelnicy tego elbląskiego numeru na pewno dowiedzą się wielu nowych faktów o tym mieście, spojrzą również nieco inaczej na zachowane do dziś zabytki tej dawnej i tej bliższej przeszłości.



piątek, 3 października 2014

Konkurs jubileuszowy!

W tym roku Muzeum Archeologiczno-Historyczne obchodzi wyjątkowy jubileusz. 150 lat temu, 8 listopada 1864 roku, elbląska Rada Miejska, której przewodził nadburmistrz Theodor Burscher zdecydowała o utworzeniu Miejskich Zbiorów Sztuki i Starożytności (Städtischen Kunst- und Alterthumssammlun). Tak powstało Muzeum Miejskie (Städtisches Museum), będące ówcześnie trzecią tego rodzaju instytucją w Prusach (po Królewcu i Toruniu). Początkowo zajmowało niewielką przestrzeń - dwóch sal w miejskim ratuszu, gdzie zgromadzono raptem 128 zabytków (kolekcję monet, dawnej broni przechowywanej dotychczas w Miejskiej Bibliotece). Wkrótce zbiory te wzbogacono bogatą kolekcją Johanna Jacoba Conventa. W 1869 roku ukazał się drukiem pierwszy muzealny katalog przedstawiający elbląskie zbiory. 

Muzeum Archeologiczno-Historyczne kontynuuje rozpoczętą 150 lat temu misję gromadzenia i udostępniania zabytków związanych z regionem. Dziś muzealne zbiory liczą już ponad 100 tysięcy zabytków z dziedziny rzemiosła, sztuki oraz archeologii. Z okazji jubileuszu wydaliśmy wyjątkowy katalog, aby zaprezentować szerszemu gronu najcenniejsze obiekty znajdujące się w naszych zbiorach. 




Wśród wielu wyjątkowych obiektów, prezentowanych na kartach tej publikacji, jest nowy muzealny nabytek - portret Kaspera Bekiesza. Ten niezwykły barokowy obraz interesujący jest nie tylko ze względów malarskich, ale również historycznych, związanych z przedstawioną postacią. 

Kasper Bekiesz, Alexis Grimou,ok. 1730, olej na płótnie
Obraz powstał we Francji, ok. 1730 r. przypisywany jest Alexisowi Grimou (1678 – 1733) malarzowi francuskiemu działającemu na dworze Ludwika XV, specjalizującemu się m.in. w portretach o wyraźnych cechach siedemnastowiecznego malarstwa holenderskiego, uważanego wręcz za czołowego „rembrantystę” francuskiego malarstwa. Jako portrecista dworu i jego osobistości zapoznał się z licznie goszczącymi wówczas Polakami z otoczenia królowej Marii Leszczyńskiej – żony Ludwika XV, co zapewne wpłynęło na obecność w jego pracach tematyki polskiej (m.in. „Homme en Costume Polonais, Une Pipe à la Main” „Portrait d'un jeune garçon en costume polonais).
Cechy stylistyczne obrazu wyraźnie wykazują inspirację późną twórczością Rembrandta. Typowe w kompozycji „elbląskiej” jest przesuniecie akcentu z rysunku na rzecz malarskości, wyrażonej nie tylko śmielszymi i mocnymi pociągnięciami pędzla, ale i ogólną oszczędnością środków wyrazu. Ta oszczędność czytelna jest zwłaszcza w umownym wykończeniu szczegółów, jak i w prostocie kompozycji, w której akcent położony został na wyeksponowanie gamy barwnej, skupionej na twarzy. Tworzy ona intensywną grę czerwieni i żółci z ciemno - brunatnym tłem. Technikę ogniskowania barw w celu wydobycia silnego kontrastu, tak chętnie stosowaną przez Rembrandta (m.in. w seriach autoportretów), umiejętnie wykorzystał twórca obrazu, nadając tym samym wizerunkowi Kaspara Bekiesza nie tylko dramaturgii (co wydaje się na miejscu, biorąc pod uwagę nieszablonową biografię bohatera), ale i psychologicznego realizmu. Portret powstał zapewne na podstawie jakiegoś nieznanego w tej chwili wzoru malarskiego lub graficznego. Jeszcze niedawno jedynym przekazem wizerunku Bekiesza była litografia wykonana w Wilnie przez Józefa Oziębłowskiego (1805-1878), na podstawie obrazu pochodzącego z kolekcji hrabiego Sierakowskiego (może Sierakowskich z Waplewa?). W Lwowskiej Galerii Obrazów znajduje się płótno z wizerunkiem Bekiesza o analogicznej kompozycji powstałej w XVIII wieku, lecz samo wykonanie oraz warsztat malarski zdecydowanie nie dorównują elbląskiemu nabytkowi.

Z okazji rocznicy naszej instytucji mamy dla Państwa konkurs. Aby wziąć w nim udział wystarczy odpowiedzieć na pytanie: 

"Z jakim polskim królem związana jest postać Kaspera Bekiesza?"

Odpowiedzi prosimy przysyłać na adres: sienkowska.ula@gmail.com 
Autor pierwszej poprawnej odpowiedzi otrzyma od nas egzemplarz prezentowanej w dzisiejszym poście książki: "Skarby Elbląskiego Muzeum", następne trzy poprawne odpowiedzi otrzymają w prezencie wyjątkowe kalendarze :)






Opis obrazu przygotował Maurycy Domino. Obraz zakupiono wiosną 2014 r. dla Muzeum Historyczno – Archeologicznego w Elblągu dzięki sponsorom: Elbląskiemu Przedsiębiorstwu Energetyki Cieplnej Sp. z.o.o i Elbląskiemu Przedsiębiorstwu Wodociągów i Kanalizacji Sp. z.o.o.
 

wtorek, 30 września 2014

O warowni krzyżackiej w Rydze i tabliczkach woskowych w Turku

W dzisiejszym poście będzie trochę o promocji naszej elbląskiej archeologii za granicą.
Przez ostatnie dwa lata mieliśmy okazję uczestniczyć w międzynarodowym multidyscyplinarnym  projekcie The Ecology of Crusading, fundowanym przez Europejską Radę Badań Naukowych (European Research Concil) i prowadzonym przez Aleksa Pluskowskiego z Uniwersytetu w Reading. Projekt badał wpływ podboju i kolonizacji zakonu krzyżackiego na środowisko naturalne w basenie Morza Bałtyckiego w okresie średniowiecza, łącząc badania archeologiczne oraz analizy paleobotaniczne, zooarcheologiczne i geoarcheologiczne wraz informacjami zawartymi w źródłach pisanych w celu uchwycenia zmian, jakie powstawały w wyniku budowy i funkcjonowania zamków.
Badania, które prowadziliśmy w 2012 i 2013 roku idealnie wpisywały się w założenia projektu; prowadziliśmy je na terenie dawnego zamku krzyżackiego, a w efekcie odkryliśmy prawdopodobnie najstarszą drewnianą warownię krzyżacką, o czym pisaliśmy w poprzednich postach (http://staremiastoelblag-mah.blogspot.com/2012/09/wykopaliska-na-podzamczu.html
http://staremiastoelblag-mah.blogspot.com/2013/09/kolejny-sezon-badan-na-dziedzincu-muzeum.html).


Więcej informacji na temat projektu Ecology of Crusading można znaleźć tutaj: http://www.ecologyofcrusading.com/

Projekt zakończył się międzynarodową konferencją, na której przedstawiciele różnych instytucji prezentowali wyniki swoich badań, prowadzonych na terenie Polski, Litwy, Łotwy i Estonii. Reprezentując Muzeum, miałam możliwość przedstawienia referatu zatytułowanego: Archeologiczne i geomorfologiczne badania najstarszej warowni krzyżackiej w Elblągu, czyli podsumowanie dwóch sezonów badawczych wraz z wynikami analiz dendrochronologicznych i geomorfologicznych, co spotkało się z dużym zainteresowaniem badaczy z różnych ośrodków. Jest to kolejny powód, dla którego warto kontynuować nasze badania na terenie dawnego zamku krzyżackiego. Wszystkie referaty z konferencji będą publikowane, zatem zainteresowani będą mogli za jakiś czas dowiedzieć się nieco więcej na ten temat :)

Budynek Akademii Nauk w Rydze, a przynajmniej jego fragment (II dzień obrad), fot. J.F.
Fragment Starego Miasta w Rydze (Plac Ratuszowy i Gildia Bractwa Czarnogłowych), fot. J.F.
Już po obradach przed zamkiem w Cesis (niedaleko Rygi), fot. M. Karczewska

Muzeum otrzymało również zaproszenie na międzynarodową konferencję poświęconą historii czytania i pisania, którą organizowało Muzeum Aboa Vetus & Ars Nova w Turku. Nasz udział spowodowany był współpracą ze wspomnianym muzeum, a efektem tej współpracy było udostępnienie przez nas elbląskich tabliczek woskowych. Prezentowane są one właśnie na wystawie Letter by Letter – Traces of Reading and Writing w tym fińskim muzeum (http://www.aboavetusarsnova.fi/en/exhibitions/letter-by-letter-traces-of-reading-and-writing) - jesteśmy jednym z trzech ośrodków spoza Finlandii, które wypożyczyły zabytki na tę wystawę. Miałam zatem okazję zaprezentować szerszemu gronu jeden z najlepiej zachowanych w Polsce zbiorów średniowiecznych tabliczek woskowych odkrytych podczas wykopalisk na Starym Mieście. 



Wystawa Letter by letter - Traces of Reading and Writing, Muzeum Aboa Vetus & Ars Nova, fot. J.F.

Fragment wystawy, fot. J.F.
Fragment wystawy, fot. J.F.
Po intensywnych działaniach związanych z projektem Museums over the borders powoli wracamy do naszej codziennej działalności, zapraszając Państwa serdecznie do dalszego śledzenia naszego bloga, na którym niebawem pojawi się pewien konkurs :)

środa, 3 września 2014

Witamy po wakacyjnej przerwie!

Intensywny czas wakacji zaowocował w naszym muzeum szeregiem wydarzeń, na które bardzo chcielibyśmy Państwa zaprosić. Razem z Muzeum Brama Frydlandzka w Kaliningradzie zakończyliśmy dwuletni projekt Museum over the borders. Efekty zrealizowanego wspólnie programu będzie można zobaczyć już w niedzielę, 7 września

video


W odrestaurowanym budynku Podzamcza zaprezentujemy nowe wystawy dotyczące przeszłości naszego regionu. Ekspozycja Elbingae Reconditus odsłoni inne oblicze Elbląga - miasta o ponad 700 letniej historii.



Opowieść ta stanie się bardziej namacalna za sprawą filmu holograficznego - technologii po raz pierwszy, w tak szerokim zakresie, wykorzystanej w muzealnej przestrzeni. Przedsmak tej realizacji prezentujemy tutaj:

https://www.youtube.com/watch?v=Z_-7ZPHsIdw

W związku z tym chcielibyśmy ogłosić mały konkurs, w którym nagrodami są wejściówki na pierwszą projekcję hologramu. Wystarczy zamieścić komentarz pod tym postem. Nagrodzimy autorów pięciu pierwszych komentarzy.

Serdecznie zapraszamy w niedziele, 7 września, o godzinie 16:00 na dziedziniec Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu. Pierwsza projekcja filmu holograficznego odbędzie się o godzinie 16:30.


Projekt “Muzea ponad granicami” jest współfinansowany przez Unię Europejską
w ramach Programu Współpracy Transgranicznej EISP Litwa-Polska-Rosja 2007-2013