czwartek, 15 października 2015

Cech garncarski w Młynarach

Dziś kolejne miasteczko, w którym cech garncarzy odgrywał ważną rolę, i jak się wydaje nie tylko w Młynarach, bo chciałem tym ośrodkiem zainteresować.
Na początku lat 90. XX w. podczas prac przy rozbudowie miejscowej szkoły natrafiono na pozostałości pieca garncarskiego z XIV-XV wieku. Niestety, archeologa przy jego "rozkopaniu", a właściwie zniszczeniu nie było... Wszystko co wiadomo o tym odkryciu to zaledwie kilka naczyń ocalonych przez miejscowych miłośników historii i przybliżona lokalizacja. Wskazuje to, że już od samego początku istnienia Młynar (miasto otrzymało akt lokacyjny prawdopodobnie w 1327 roku) miejscowy cech garncarski był dosyć silny. Dalsza jego historia jest słabo poznana i zawiera wiele luk i "dziur".


Plan Młynar sporządzony przez Jakoba Holsta 9 lipca 1627 r.
Najstarszy plan miasta.
Źródło:  J. Białobrzeski, Młynary małe miasto 1327-2007, Olsztyn  2008. s. 44.

Na podstawie tych skromnych informacji można stwierdzić, że najstarszym dokumentem dotyczącym cechu garncarzy w Młynarach, jest statut cechowy z 21 lutego 1636 roku, wydany przez elektora Jerzego Wilhelma w Królewcu, który ponoć składał się z 48 artykułów. 
Pośrednio istnienie cechu jest poświadczone przynajmniej od 1568 roku, taka data widniała na pieczęci cechowej. Natomiast z dokumentów kościelnych wynika, że w roku 1553 miejscowy garncarz wykonał dachówki na kościół, za które otrzymał 36 marek i 15 srebrnych groszy, na piece garncarskie 45 szylingów, na formy 6 szylingów i dodatkowo jeszcze 15 korców zboża. Wiadomo również, że glinę wybierano z tzw. góry garncarskiej, która położona była przy drodze do Kraskowa, w kierunku północnym od Młynar. 


Widok Młynar. Autor  Christian Benedikt, 1750 r.
Źródło:  J. Białobrzeski, Młynary małe miasto 1327-2007, Olsztyn  2008. s. 45.

Kolejny znany dokument to przywilej cechowy, z 15 września 1744 roku, który został wystawiony w Berlinie przez Fryderyka II. Wiadomo, że w 1806 roku mistrz garncarski z Młynar, Johann Fischer, zatrudniał 9 uczniów. W kolejnych latach liczba garncarzy ulegała zmianom – w 1813 było ich ośmiu z terenu miasta i trzech z pobliskich wiosek; w 1817 cech zrzeszał 9 mistrzów, 5 czeladników i 4 uczniów; w 1829 roku było aż 15 mistrzów; w roku 1848 i 1859 członkami cechu było 14 mistrzów; w 1898 – 9 pracujących w mieście i 2 na wsi. Z powodu małej liczby garncarzy cech został rozwiązany w 1908 roku. 



Młynary z lotu ptaka, przed 1945 rokiem.

Wiadomo również, że w istniejącym przed II wojną światową muzeum były przechowywane wyroby miejscowych garncarzy: kafle z lat 1704-1800 i naczynia datowane na 1700-1745. Niestety prawdopodobnie wszystkie nie przetrwały zawieruchy wojennej i powojennej, która doprowadziła do prawie całkowitego zniszczenia historycznego centrum miasteczka.

Faenza w Elblągu

Tytułowa Faenza to talerz majolikowy na stopce, odkryty w trakcie badań parceli przy ul. Rybackiej 30.

Talerz majolikowy z ul. Rybackiej 30 - strona licowa.
(Fot. Archiwum MAH)

Z technologicznego punktu widzenia majolika jest wyrobem fajansowym. Znajomość tego rodzaju wyrobów ceramicznych została przyniesiona do Europy z Półwyspu Arabskiego. Ich produkcja na kontynencie europejskim była w początkowym okresie związana z Arabami, a nazwa została urobiona od Majorki – portu przeładunkowego, za pośrednictwem którego arabskie wyroby docierały do odbiorców europejskich. Pełen rozkwit wytwórczości fajansów na Półwyspie Iberyjskim nastąpił w XII wieku, a najbardziej znaczącym ośrodkiem była Malaga, później również w Paternie i Manises, w pobliżu Malagi. Fajanse nazywane współcześnie hiszpańsko-mauretańskimi były wytwarzane również po wyparciu Arabów z Hiszpanii. Przykłady takich naczyń zostały również odkryte w Elblągu.

Talerz majolikowy z ul. Rybackiej 30 - strona spodnia.
(Fot. Archiwum MAH)

Technika produkcji naczyń fajansowych, nazywanych majoliką, od XIV wieku znana była w Włoszech, a w XV stuleciu rozprzestrzeniła się w całej Italii. Wkrótce, powstało bardzo wiele warsztatów wytwarzających tego rodzaju wyroby ceramiczne i kilka dużych ośrodków, których produkcja zyskała uznanie w wielu krajach europejskich. Do najbardziej znanych ośrodków produkcji majoliki należały Faenza (od nazwy tej miejscowości został przyjęty termin fajans), Deruta, Urbino, Gubbio, Castel Durante, Cafaggiolo, Savona, Castelli, Montelupo, Florencja, Wenecja, Albissola, Siena, a na Sycylii Caltagirone.
Technika wykonywania majoliki jest charakterystyczna dla fajansów “wysokiego (wielkiego) ognia”, czyli dekoracji “podszkliwnej”. Wypalone uprzednio naczynie powlekano szkliwem, na którym wykonywano dekorację malarską. Następnie naczynie ponownie było wypalane. Taki sposób wytwarzania naczyń powodował, że do dekoracji malarskiej dostępna była ograniczona paleta barw, oparta na pigmentach wytrzymujących wysoką temperaturę drugiego wypału. Są to bawrniki: niebieski (kobaltowy) otrzymywany z tlenku kobaltu, zielony z tlenku miedzi, fioletowo-brunatny z manganu, żółty ze siarczku antymonu i pomarańczowy (czerwony) ze związków żelaza (najczęściej z ochry). Niekiedy na wypalonym powtórnie naczyniu nakładano warstwę przezroczystego szkliwa ołowiowego (coperta) i wypalano po raz trzeci, już jednak w znacznie niższej temperaturze. Po tym zabiegu naczynie zyskiwało dodatkowo efekt lśnienia.
Odkryty w Elblągu talerz majolikowy zachowany jest fragmentarycznie. Niestety do naszych czasów nie zachowało się lustro talerza i jego stopka. W lustrze namalowany był prawdopodobnie jakiś motyw figuralny (mogła to być postać, postać mitologiczna, wizerunek zwierzęcia). Doskonale zachowana jest natomiast faliście ukształtowana część przykrawędna. Do jej dekoracji wykorzystano barwniki kobaltowy, zieleń miedziową, żółty i pomarańczowy (czerwony), a więc z dostępnej palety barw brakuje jedynie manganowego. Dekoracja elbląskiego naczynia opiera się na symetrycznym podziale powierzchni na pola dekoracyjne o rytmicznie zróżnicowanym kolorycie, wypełnione ornamentem roślinnym w postaci liści akantu, wici, palmet. Reprezentuje typ dekoracji nazywanej a quartieri. Jest to sposób dekoracji charakterystyczny dla wyrobów majolikowych z Faenzy, przede wszystkim dla warsztatu Virgilliotto Calamelli. 
Podobnie dekorowane naczynia znajdują się w zbiorach m.in. Rijksmuseum w Amsterdamie czy w Muzeo Iternazionale delle Ceramiche w Faenzie. Naczynie ze zbiorów amsterdamskich datowane jest bardzo szeroko, w przedziale 1575 – 1650, natomiast przechowywany w muzeum we Faenzie na lata 1540 – 1550. 

Talerz majolikowy ze zbiorów Rijksmuseum w Amsterdamie.
Źródło: https://www.rijksmuseum.nl

Talerz majolikowy ze zbiorów Muzeo Iternazionale delle Ceramiche w Faenzie
Źródło: H.-P. Fourest, Die Europ
äische Keramik, 1983, s. 94.


Talerz elbląski należy datować na około 1550 rok.

Z opracowanych, przez zespół historyków pod kierownictwem prof. A. Czacharowskiego, kartotek działek miejskich Starego Miasta Elbląga dowiadujemy się jedynie, że w połowie XVI wieku działka przy ul. Rybackiej 30 należała do średniozamożnego mistrza Temnircha, a później do Bartłomieja Schmidta. 
Zapewne jednego możemy być pewni, że wydobyte na światło dzienne po ponad 400 latach naczynie było ozdobą stołu w elbląskiej kamienicy drugiej połowy XVI wieku…

piątek, 2 października 2015

„Brodate” dzbanki

Na wielu dosyć licznych naczyniach (dzbankach) kamionkowych odkrytych dotychczas w Elblągu, a pochodzących z różnych ośrodków garncarskich, widoczne są mniej lub bardziej realistyczne przedstawienia męskiej brodatej twarzy. Zazwyczaj jest to plastycznie wykonany nos i mniej lub bardziej realistycznie oddana broda oraz oczy.
Najstarsze z dotychczas odkrytych na Starym Mieście przedstawienia brodatych twarzy zostały uwiecznione na dzbanach, które zostały wyprodukowane w saksońskim Waldenburgu, w XV wieku.

Dzban kamionkowy tzw. Bartmannkrug z badań w Elblągu
Waldenburg (Saksonia), XV w.
(Fot. Archiwum MAH)

Na tych naczyniach widzimy plastycznie ukształtowany nos (przyklejony do czerepu naczynia), usta zaznaczone jedynie jako płytkie poziome nacięcie czerepu. Pod nimi, również oddana plastycznie, krótko przystrzyżona, gęsta broda. Całość przedstawienia twarzy uzupełniają „guzikowate” oczy.


Fragmenty "brodatych" dzbanków z badań w Elblągu.
Waldenburg (Saksonia), XV w.
(Fot. Archiwum MAH)
 

Na przełomie XV i XVI stulecia przedstawienia brodatych twarzy pojawiają się również na wyrobach pochodzących z ośrodków nadreńskich, przede wszystkim z Raeren i Aachen. W XVI i XVII wieku są one wykorzystywane także w pozostałych ośrodkach – Kolonii, Frechen. W ośrodkach nadreńskich sposób wykonywania brodatych twarzy jest początkowo odmienny. Były to nakładki z wilgotnej masy garncarskiej, przyklejane do czerepu, a uprzednio odciśnięte ze specjalnie przygotowanej matrycy. Ten sposób wykonywania „brodatych” dzbanków był popularny przede wszystkim we Frechen i Raeren.

Dzban kamionkowy. Raeren.
Źródło: R. Mennicken, Raeren Steinzeug, s. 201.
Naczynia z Kolonii to z kolei bardzo starannie i dokładnie wykonywane półplastyczne twarze, z bardzo dokładnie rytymi brodami, na których często widoczne są pojedyncze włosy czy pasemka.

Fragment dzbana kamionkowego z badań w Elblągu
Kolonia, połowa XVI w.
(Fot. Archiwum MAH)
 Z czasem przedstawienia brodatych twarzy ulegają uproszczeniu, jest to widoczne zwłaszcza w przypadku naczyń datowanych na XVII stulecie i wyprodukowanych we Frechen. Umieszczane wtedy na wąskich szyjkach twarze wykonane są bardzo schematycznie i w dużym uproszczeniu.

Fragment dzbana ze szczątkowo zachowaną brodą - z badań w Elblągu.
Frechen, XVII w.
(Fot. Archiwum MAH)

W przypadku naczyń z również nadreńskiego Westerwaldu widoczne są w XVII wieku nakładki w formie maszkaronów, niekiedy określane również jako „twarz diabła”. Natomiast w przypadku naczyń z Raeren najbardziej charakterystyczne są nakładki w formie głowy lwa.

Fragment dzbana kamionkowego z maszkaronem (z badań w Elblągu).
Westerwald, przełom XVI i XVII w.
(Fot. Archiwum MAH)
W literaturze przedmiotu (zarówno tej tradycyjnej – papierowej, jak i w różnych opracowaniach i tekstach dostępnych w Internecie) spotkamy się z dwoma najczęściej występującymi określeniami kamionkowych dzbanków z wizerunkami brodatych twarzy. W literaturze niemieckojęzycznej najczęściej i prawie wyłącznie spotykana jest nazwa Bartmannkrug (Bartmannkrüge – w liczbie mnogiej). Natomiast w literaturze angielskiej spotkamy się w wykorzystaniem dwóch nazw – dla naczyń starszych, XV-wiecznych używane jest niemieckie określenie Bartmannkrug. Natomiast dla naczyń młodszych (szczególnie dla tych z wieku XVII) stosowana jest nazwa Bellarmine (Bellarmines – w liczbie mnogiej), niekiedy używana zamiennie z określeniem z języka niemieckiego.

Roberto Francesco Bellarmino
Żródło: http://www.ilsussidiario.net/News/Cronaca/2013/9/17/SANTO-DEL-GIORNO-Il-17-settembre-si-festeggia-San-Roberto-Bellarmino-dottore-della-Chiesa/2/427537/

Określenie angielskie zostało utworzone od nazwiska kardynała włoskiego Roberto Francesco Bellarmino, urodzonego 4 października 1542, zmarłego 17 września 1621 roku. Był jezuitą, inkwizytorem, konsultorem Św. Oficjum. Kiedy Inkwizycja rzymska potępiła tezę heliocentryczną Gallileusza,  kardynał miał mu dostarczyć upomnienie i odebrać jego deklarację pokory. Jako inkwizytor Bellarmino nadzorował proces i egzekucję na stosie Giordana Bruna. Arcybiskup był jednym z głównych przeciwników protestantyzmu, powszechnego w Anglii, Holandii Północnej i północnej części Niemiec. Zachowane portrety Roberto Baellarmino przypominają nieco klasyczne wizerunki brodatych twarzy na XVI i XVII-wiecznych naczyniach kamionkowych z ośrodków nadreńskich. Należy przypuszczać, że ta nieprzejednana postawa arcybiskupa, była powodem nazwania tych dzbanów określeniem utworzonym od jego nazwiska.

piątek, 25 września 2015

Jak Elbląg obchodził swoje 700. urodziny

Podczas prac rewitalizacyjnych na terenie Gęsiej Góry w 2013 roku odnaleziono zapieczętowaną metalową skrzynkę - kapsułę czasu, złożoną w tym miejscu w sierpniu 1937 roku. Data i miejsce nie były przypadkowe. Tego roku przypadała 700. rocznica założenia miasta. Dnia 21 sierpnia, uroczystością położenia kamienia węgielnego pod budowę pomnika, upamiętniającego niemieckich żołnierzy poległych w czasie I wojny światowej, rozpoczęto huczne obchody okrągłego jubileuszu. Dla upamiętnienia tego historycznego momentu zakopano w ziemi szczelnie zamkniętą miedzianą skrzynkę z pamiątkami dotyczącymi tego wydarzenia.

Kapsuła Czasu [fot. archiwum MAH]

napis na wieczku: BRANDENBURG ELBING 1937
Program obchodów był ściśle zaplanowany i przygotowywany przez wiele miesięcy. Do organizacji święta włączono miejscowych uczniów oraz mieszkańców miasta, zachęcając ich do dekorowania swoich posesji i udzielania gościny przyjezdnym. Ulice przystrojono kwiatami i flagami, nocą zadbano o ich iluminację.

Elbląg nocą w dniu 700lecia miasta [źródło:http://www.aefl.de]
W niedzielę, 22 sierpnia, ulicami miasta przeszła wielka historyczna parada. To wydarzenie, o wybitnie propagandowym charakterze, ugruntowywało wizję historii zgodną z ideologią III Rzeszy. Pochód otwierało trzech heroldów z herbami Zakonu Krzyżackiego, Lubeki i Elbląga wraz z czterema konnymi trębaczami i 24 osobową orkiestrą.

[źródło:http://www.aefl.de]
Za nimi kroczył korowód barwnych postaci serwujący widzom lekcję historii miasta: dziedzictwo Prusów i Wikingów, zaprezentowano makietami domostwa rdzennych mieszkańców oraz wikińskiej łodzi, założenie miasta w 1237 roku przybliżyła grupa 12 zakonnych rycerzy i 30 osadników wraz z mistrzem krajowym Hermannem von Balkiem oraz model kogi.

[źródło: http://www.aefl.de]
Kolejna grupa przedstawiała Wielki Napad (Der Große Anlauf) z 1521 roku: 40 landsknechtów maszerujących za modelem Bramy Targowej i obrońcą miasta - Piekarczykiem. Lata 1454-1772, kiedy Elbląg znajdował się w granicach Rzeczpospolitej, ukazano jako czasy autonomicznego miasta-państwa, skupiając się na jego ekonomicznym rozkwicie. Kolejne platformy przedstawiały m.in. elbląski ratusz, założenie Gimnazjum Elbląskiego oraz Dwór Artusa. Towarzyszyli im przebierańcy w strojach kupców i patrycjuszy. 

[źródło: http://www.aefl.de]

[źródło: http://www.aefl.de]
Moment zjednoczenia Niemiec prezentował pułk pruskich grenadierów wraz z orkiestrą, eskortujący "Fryderyka Wielkiego" w otwartym powozie. Ukazano ucieczkę królowej Luizy do Mamel (Kłajpeda) i wjazd Napoleona do miasta. Zaprezentowano także modele parowca "Borussia" oraz łodzi torpedowych z fabryki Schichaua. Pochód zamykali żołnierze piechoty z czasów I wojny światowej oraz akcja propagandowa NSDAP. 

[źródło: http://www.aefl.de]

[źródło: http://www.aefl.de]
Reżyserem całego widowiska był dyrektor elbląskiego teatru Otto Kirchner. Prezentowane makiety wykonano w warsztacie teatru pod kierunkiem Maxa Kühna, a historyczne kostiumy wypożyczono z Berlina.
Trasa parady rozpoczynała się na dziedzińcu Gimnzajum im. Heinricha von Plauena (dziś Urząd Miasta). Uczestnicy defilady kierowali się ulicą Trybunalską (Bismarckstraße) i  ulicą 1 Maja (Adolf-Hitler-Straße) na plac Słowiański (Friedrich Wilhelm Platz), gdzie zbudowano specjalnie z tej okazji łuk triumfalny. Stąd ulicą Rycerską (Friedrichstraße) docierali na teren Starego Miasta, szli ulicą Św. Ducha (Heilig-Geist-Straße), ul. Wodną (Wasserstraße) i ul. Mostowa (Brückestraße) do Starego Rynku (Alter Markt). Następnie ulicą Bednarską (Spieringstraße), ponownie ul. Wodną (Wasserstraße) do ulicy Studziennej (Wilhelmstraße). Stamtąd przeszli na Stary Rynek (Alter Markt), ku Bramie Targowej (Markttor), na ul. Stoczniową (Schichaustraße). Dalej pochód udał się ulicą Królewiecką (Königsbergerstraße), przez ul. Kopernika (Kantstraße) i ul. Traugutta (Mühlendamm) z powrotem ulicą 1 Maja (Adolf-Hitler-Straße) i ul. Trybunalską (Bismarckstraße) na teren szkoły im. Heinricha von Plauena. 

Obchody jubileuszu trwały  do 29 sierpnia 1937 roku. Przez dziewięć dni mieszkańcy i goście mogli uczestniczyć w licznych wydarzeniach kulturalnych. Obchody miała uświetnić sztuka Maxa Halbe "Durch die Jahrhunderte: Festspiel zur Siebenhundertjahrfeier der Stadt Elbing", napisana specjalnie na tą wyjątkową okazję. Na podwórzu szpitala Św. Ducha (obecnie teren Biblioteki Elbląskiej) wystawiono przedstawienie operowe Otto Nicolai, oparte na sztuce Szekspira "Wesołe kumoszki z Windsoru. Inną sztukę tego autora - "Komedię omyłek" - wystawiono w szkolnej auli Gimnazjum im. Heinricha von Plauena. W miejskim teatrze można było zobaczyć spektakl Sudermanna o doniosłym tytule "Heimat" oraz komedię Rolfa Laucknera. W Wyższej Szkole Pedagogicznej zabrzmiała kantata "Lebeswerderer Du". W całym mieście odbywały się koncerty muzyczne (w tym koncert Wielkiej Orkiestry Symfonicznej z Królewca), występy chórów oraz śpiewy ludowe, inicjowane przez gorliwych studentów NSD-Studenten Bund (Narodowosocjalistyczny Związek Studentów Niemieckich). Zorganizowano sesję historyczną oraz wystawy poruszające tematykę szkolnictwa, rzemiosła, przemysłu, historii i literatury. Można było wziąć udział w spotkaniach literackich z pochodzącą z Królewca poetką Agnes Miegel oraz pisarzem dr Paulem Fechterem. Z okazji jubileuszu wydano także książkę o historii miasta "700 Jahre Elbing. Festschrift zur Jubiläumswoche vom 21. bis 29. August 1937, napisaną przez E. Carstenna. Wydarzeniom kulturalnym towarzyszyły imprezy sportowe: rozegrano mecze piłki ręcznej i nożnej, zawody lekkoatletyczne, wyścigi wioślarskie i turniej tenisa. W hotelu Rauch odbył się mecz szachowy pomiędzy Elblągiem a Królewcem. Zainteresowani mieli okazję zwiedzić Gimnazjum im. Heinricha von Plauena, które w tego roku obchodziło setną rocznicę założenia, bibliotekę, muzeum i archiwum miejskie, popłynąć Zalewem Wiślanym, udać się na koncert do Bażantarnii lub wieczorną potańcówkę w Ogrodzie Miejskim. Jak zawsze przy takich okazjach nie obyło się bez wystąpień publicznych władz miasta i wieców o charakterze politycznym. W zakładach Schichaua, które także obchodziły stulecie swego istnienia, odbyły się odczyty poświęcone historii fabryki, a na zgromadzeniu pracowników firmy przemówienie wygłosił szef Niemieckiego Frontu Pracy. Imprezę zakończył huczny pokaz fajerwerków.

Niestety, odnaleziona kapsuła czasu nie spełniła do końca swej funkcji. Zalutowana skrzynka straciła szczelność i do środka dostała się woda, co odbiło się na stanie zachowania jej zawartości. Mokre i zgrzybiałe dokumenty zostały poddane konserwacji w Pracowni Konserwacji Działu Zbiorów Zabytkowych Biblioteki Elbląskiej. Identyfikacji znalezisk dokonała mgr Joanna Szkolnicka z Biblioteki Elbląskiej. W kapsule czasu z 1937 roku znalazły się: plan Elbląga, projekt pomnika na Gęsiej Górze w postaci 6 przeźroczy, lista członków honorowego komitetu utworzonego dla budowy pomnika, apel do wzięcia udziału w kweście i plan jej przeprowadzenia, cegiełki na budowę pomnika o wartości: 1, 2, 5, 10, 100 marek i jedna bez zdeklarowanej wartości, identyfikatory wolontariuszy, 7 monet o wartości: 5, 2, 1 marek oraz 50, 10, 5, 2, 1 feningów, druk jubileuszowy wydany na okoliczność obchodów 700lecia miasta, program uroczystości położenia kamienia węgielnego pod budowę pomnika, partytura pieśni "Fackelträger" (Niosący Pochodnię) oraz "Dem Andenken der Gefallenen" (Ku pamięci poległych), egzemplarze gazety Westpreußische Zeitung (z dn. 2.11.1936, 12.08.1937 i 20.08.1937) i Elbinger Zeitung (z dn. 20.08.1937). 
Zdjęcia zawartości kapsuły czasu można obejrzeć na blogu Pracowni Konserwacji BE: http://pracownia-konserwacji.blogspot.com/2013/10/zawartosc-kapsuy-czasu.html 
Kapsułę czasu można oglądać na wystawie "Dary i Zakupy" w Muzeum Archeologiczno-Historycznym w Elblągu. Serdecznie zapraszamy!









poniedziałek, 21 września 2015

Przedmioty higienie służące

O higienie pisaliśmy już całkiem sporo. Niektórzy zapewne mieli także okazję obejrzeć wystawę o tym, co robimy gdy jesteśmy sami i mamy potrzebę wykonać zabiegi, mające na celu oczyścić nasze ciało i umysł :)
Wiele przedmiotów związanych z tym szeroko pojmowanym tematem dotrwało do naszych czasów: szczotki, grzebienie, szczoteczki do zębów, kijanki do prania, cebry, nocniki, deski sedesowe...O większości z nich inwentarze nie wspominają - zapewne były to "sprzęty" znajdujące się w każdym domu, jednak spisy majątkowe dawnych Elblążan w znacznej mierze uzupełniają informacje na temat przedmiotów i urządzeń służących do mycia, prania i załatwiania potrzeb fizjologicznych.
A. Klonder analizując spisy mienia XVII-wiecznego pospólstwa i biedoty m.in. Elbląga, zauważył, że wyjątkową pozycję zajmują ręczniki, które znalazły się w prawie wszystkich inwentarzach, natomiast w warstwach niższych miał je co czwarty podopieczny szpitala Św. Ducha. W Elblągu największy ich zapas posiadał rzeźnik Abraham Pfennig, zmarły w 1635 roku - było ich 56 sztuk (40 drelichowych i 16 z delikatnego płótna). Ogólnie w spisach wyróżniano ręczniki duże i małe, długie i krótkie, a z kolorów wymieniano tylko biały i niebieski. Czasami ich kolor był trudny do określenia ze względu na brak czystości, jak to się miało w przypadku kupca Remersona, choć ten posiadał dodatkowo kilkadziesiąt łokci białego drelichu ręcznikowego (mocny drelich oraz delikatne płótna były podstawowymi materiałami, z których robiono ręczniki).
Inną rzeczą, pojawiającą się w inwentarzach, były chustki do nosa, wykonane z lnu i rejestrowane w spisach rzemieślników, przekupniów, drobnych kupców. Zmarły w 1673 roku kramarz Peter Siebert miał ich na przykład aż 72.
Trudno jest przeanalizować pozostałe przedmioty, które miały służyć utrzymywaniu higieny. Wiele z nich było wykonywanych z metali kolorowych, a często zdarzało się, że odnotowywano tylko ogólną wagę znajdujących się w domu wyrobów metalowych. Nie wspominano poszczególnych przedmiotów, choć wiadomo, że używano cynowych, miedzianych i mosiężnych miednic, wanien, umywalek i nocników. Tworząc inwentarze, lekceważono także tanie, drewniane wanny do prania i kąpieli, kadzie, beczki na wodę...
W przypadku warstwy średniej najliczniej notowane były właśnie wanny lub balie do prania, mosiężne lub cynowe miednice, nocne stolce (krzesła z umieszczanymi wewnątrz nocnikami), handfasy, czyli umieszczane nad miednicą zbiorniki na wodę z kurkiem, z reguły cynowe, a także nocniki. Dodatkowo, z inwentarza elbląskiego piekarza Daniela Hoffmanna (1640 r.) dowiadujemy się, że posiadał on żelazną wanienkę do kąpieli leczniczych, natomiast łaziebnik Veit Regen w 1673 roku, oprócz setki różnych instrumentów balwierskich, miał też cztery wanny miedziane, przeznaczone dla klientów jego zakładu. Obaj posiadali wspomniane wyżej stolce, które były pokryte skórą i wyplatane wikliną lub słomą. Małżonkowie Sperbiese natomiast mieli krzesło nocne dziecięce, czyli posiadające odpowiednich rozmiarów otwór i naczynie wsuwane pod nie.
Może właśnie ten przedmiot został odkryty podczas wykopalisk?


Średniowieczny stolec, fot. A. Grzelak.

*Post powstał na podstawie książki Andrzeja Klondera Wszystka spuścizna w Bogu spoczywającego. Majątek ruchomy zwykłych mieszkańców Elbląga i Gdańska w XVII wieku., Warszawa 2000.

wtorek, 1 września 2015

Kąpiele i ablucje, czyli "Co robimy w ukryciu".

Wzywam cię panie do łaźni,
zwierzając tobie w przyjaźni,
że nasza gorąca woda
zdrowia na pewno ci doda.

Czas wakacyjny powoli dobiega końca, a wraz z nim wystawa "Co robimy w ukryciu" prezentowana w budynku Gimnazjum Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu. Jest to wystawa, na której możemy zobaczyć przedmioty związane z szeroko pojętym tematem higieny, odkrywane podczas wykopalisk, w dużej mierze dotychczas nieeksponowane. Poprzez przedmioty codziennego użytku, odgłosy i zapachy, a przede wszystkim merytoryczną oprawę, wzbogaconą cytatami z różnych epok, chcieliśmy ukazać zmiany i sposób formowania się poglądów na temat czystości.
Tych, którzy jeszcze nie mieli okazji zobaczyć wystawy, zapraszamy serdecznie do jej zwiedzenia i przypominamy, że zostaje na to już tylko miesiąc! :)


Fragment wystawy ze średniowieczną zastawą stołową, fot. A. Grzelak.

A póki co zapraszamy do lektury. W dzisiejszym poście poczytacie co nieco na temat kąpieli i łaźni miejskich, a także znajdziecie kilka przepisów na mydło.


Wszelkim się brudem musisz brzydzić,
często myj ręce, dbaj o zęby,
pamiętaj, by pod paznokciami
brud czarny nigdy nie zostawał.

Wilhelm z Loris, Jan z Meun, Powieść o Róży

Naturalną potrzebę uczucia czystości mieszkańców średniowiecznego Elbląga w znaczny sposób ograniczał dostęp do wody. W początkowym okresie czerpano ją wprost z rzeki i strumieni spływających z Wysoczyzny, latem zapewne zażywano w nich także kąpieli. Ważne miejsce w przestrzeni publicznej pełniły łaźnie. Pierwsze wzmianki o takich przybytkach w Elblągu pojawiają się w źródłach pisanych już 1275 roku. Miejsca te służyły utrzymaniu czystości ciała, stwarzały okazję do spotkań i zabawy. Do XVI wieku nagość uznawano za naturalną. Nago chodzono spać, wspólnie się kąpano, a przed pójściem do łaźni zwykle rozbierano się w domu i tam pozostawiano ubrania. Średniowieczni władcy zapraszali do łaźni swoich gości, by omawiać sprawy związane z polityką bądź ucztować. Mieszkańcy średniowiecznych miast chętnie brali przykład z zamożniejszych warstw społeczeństwa. W miejskich łaźniach powszechnie jadano i pito podczas kąpieli. Otwierano je zwykle o wschodzie słońca, a gdy się nagrzały, służba łaziebnego dmąc w róg oznajmiała gotowość na przyjęcie klienteli. Łaźnie były nieczynne w niedziele i święta, aby swobodna atmosfera w nich panująca nie uraziła Boga. Nie wpuszczano do nich trędowatych, włóczęgów, ludzi o złej reputacji oraz prostytutek. Zakaz dotyczący tej ostatniej grupy systematycznie łamano, o czym poświadcza częste go ponawianie. Kto by zresztą odróżnił wśród obłoków pary frywolną pannę od kobiety lekkich obyczajów. Wbrew panującym opiniom ludzie średniowiecza nie stronili od kąpieli. Na co dzień obmywano wodą jedynie twarz i ręce, przeznaczając na generalne mycie zwykle jeden dzień w tygodniu. Niemowlęta kąpano dwa razy dziennie, w przekonaniu, że woda zbawiennie działa na rozwój ich kości. Właściciele łaźni zobowiązani byli dwa razy do roku udostępniać łaźnię za darmo szkołom i ubogim. Cechy rzemieślnicze wpisywały w swoje statuty obowiązkowe wizyty w łaźniach na koszt miasta. W powszechnym zwyczaju było proponowanie kąpieli gościom przybywającym z daleka.
Postęp wiedzy medycznej u progu nowożytności doprowadził do odkrycia porowatej struktury ludzkiego ciała. Po latach nękających Europę epidemii wysunięto mylny wniosek, że pory te umożliwiają dostęp chorobie do wnętrza ludzkiego ciała. Pojawiło się przekonanie o szkodliwym wpływie wody na zdrowie. W wielu zachodnioeuropejskich miastach zamknięto łaźnie, utożsamiając je ze źródłem nowej choroby – syfilisu. Zalecano kąpiele w koszulach i czepkach, rzadko używano mydła. W zamożniejszych domach na ablucje przeznaczano specjalne pokoje. Toaletę ograniczano do mycia nóg i zmiany pończoch. Panował powszechny pogląd, że kobieta może począć zażywając kąpieli w wodzie, w której uprzednio kąpali się mężczyźni. W Elblągu wprawdzie nadal funkcjonowały łaźnie, relacje odwiedzających miasto podróżników, potwierdzają jakoby mieszkańcy nie stronili od czystości. Zachodnia moda na alternatywne sposoby zachowania higieny dotarła także tutaj.

Łaźnia średniowieczna, ilustracja rękopisu z 1470 r., źródło: internet.

Jeśli mówimy o kąpielach, warto również wspomnieć o mydle. Jest ono znane Europejczykom od VIII wieku. Początkowo wykonywano je z łoju, popiołu oraz tłuszczu wołowego lub baraniego. Twarde kostki mydła trafiły do Europy za pośrednictwem arabskim. Za najlepsze uchodziły mydła kastylijskie, zawierające oliwę z oliwek zamiast tłuszczu, mydła marsylskie i weneckie. Aromatyzowane kostki pojawiły się dopiero w na przełomie XVI i XVII wieku.
A jak przygotowywano mydło? Oto kilka przepisów, pochodzących z XVI wieku:

Weź 2 uncje [ok.30 gram] białego mydła wyparzonego w płótnie we wrzącej wodzie, a następnie wyciśniętego przez nie; ćwiartkę mastyksu [żywica z drzewa pistacji], 1/8 piołunu i ćwiartkę boraksu oraz 1 uncje białego cukru. Utrzyj wszystkie składniki, przelej przez sito i wymieszaj z pastą z mydła, a następnie włóż przygotowane bryłki do małych podłużnych foremek i dodaj po kropli olejku różanego.


Dodaj uncję nasion tykwy i uncję wyczyszczonych nasion rzodkiewki. Wymieszaj to wszystko z 2 uncjami mydła cypryjskiego i rozgnieć z miodem, a następnie zrób kulki.



Weź funt startego mydła z Walencji i włóż do pojemnika wykonanego z grubej tkaniny. Włóż to następnie do garnka z gotującą się wodą i gotuj tak długo aż stanie się niebieskie. Podczas gotowanie weź miseczkę tego i jeszcze jedną miodu i jeszcze krowią żółć i połowę soku z lilii oraz miseczkę octu. Włóż to wszystko do garnka i gotuj, aż stanie się gęste, ciągle mieszając. A jeśli chcesz zrobić z tego kulki, poczekaj aż będzie twarde.

Więcej zdjęć z wystawy oraz krótki materiał filmowy zobaczycie na stronach:
http://www.portel.pl/fotka0.php3?id_fot=5045&id_dz=21
http://www.tv.elblag.pl/0,9219-sekrety_prosto_z_%E2%80%A6_latryn.html

Autorzy wystawy:
J. Fonferek, U. Sieńkowska, A. Szwemiński.

niedziela, 28 czerwca 2015

Przedsiębiorczy Wilhelm Anhalt i kuracje w Kolbergu

Pod koniec XVII wieku w niektórych kręgach arystokratycznych i zamożniejszej burżuazji popularne zaczęło być leczenie klimatyczne. Wyjazdy do uzdrowiskowych wód (szczególnie tych francuskich tj. Vichy czy Forges) były okazją do odleglejszych podróży, poznania nowych ludzi, przygód oraz wypróbowania na własnej skórze medycznych nowinek. Choć sceptyczny Guy Patin twierdził, że "wody mineralne uczyniły więcej rogaczy niż wyleczonych chorych", to raczkującej mody na zdrowotny wypoczynek nie dało się już zatrzymać. 
Wiek później do uzdrawiających wód mineralnych dołączyły lecznicze kąpiele morskie. Zapoczątkowane w Anglii, podobno najlepiej działały na skołatane nerwy i serce. Entuzjastów morskich kąpieli przybyło po zakończeniu wojen napoleońskich. Nad brzegami Morza Północnego i Bałtyckiego pojawiły się kąpieliska. Pierwsze powstało w 1794 roku Heiligen Damm, następne sześć lat później w Nordenay. Zainspirowany tymi działaniami władca Prus Fryderyk Wilhelm III w 1802 roku wysunął pomysł utworzenia kąpieliska w Kolbergu. Ówczesny Kołobrzeg - wojskowe miasto-twierdza nie było jednak gotowe na taką inwestycję. Kołobrzeskie plaże zyskały na popularności dzięki publikacji Jana Ludwika Helda, urzędnika celnego z Poznania, odbywającego w Kolbergu tzw. karę twierdzy. W książce pt. O kąpieli morskiej pod Kołobrzegiem oraz najlepszym i najtańszym sposobie stosowanie tejże, wydanej drukiem w Berlinie w 1804 roku, zachwala cudowną morską kurację, ubolewając „nie ma tu porządnego kąpieliska, aby się wykąpać trzeba się dogadywać z wojskowymi i narażać na wiele stresów”

[źródło: www.stare-fotografie.com]

W 1825 roku władze Kołobrzegu wydały zarządzenie regulujące korzystanie z kąpieliska. Kąpieli można było zażywać pomiędzy 5 a 9 rano i w tych samych godzinach po południu. Z prawej strony ujścia Parsęty wyznaczono miejsce dla panów, z lewej dla pań. Obowiązywał bezwzględny zakaz przebywania mężczyzn w pobliżu damskiej części w czasie kąpielowym, egzekwowany i ścigany przez policję. W 1830 roku do dyspozycji „plażowiczów” były szatnie i łazienki solankowe, a dojście na plażę ułatwiały umocnione drewnem przejścia przez wydmy. Powstaje Ostseebad Kolberg, profesjonalny ośrodek leczniczy, wykorzystujący w swych kuracjach naturalnie występujące tu źródła solankowe, mineralne oraz bogate złoża borowiny. Jej lecznicze właściwości odkrył balneolog dr Hermann Hirschfeld i zaczął stosować w kołobrzeskim uzdrowisku. W 1859 roku ukazał się jego poradnik dla kuracjuszy, wydany w języku niemieckim i polskim. Aby odczuć efekty zbawiennych morskich kąpieli, należało przestrzegać kilku zasad: zanurzać się w wodzie morskiej nogo, całkowicie po sam czubek głowy. Kąpiel należało powtarzać dwa razy dziennie, rano i wieczorem, bez względu na pogodę. Rezultaty, w postaci lepszego apetytu, snu i powrotu sił witalnych, odczuwalne były po ok. 100 kąpielach. Naga kąpiel w morzu stała się dla surowej obyczajowości XIX wieku nie lada wyzwaniem. Zaowocowało to powstaniem przeróżnych urządzeń kąpielowych. Można było skorzystać z łodzi kąpielowych, wyposażonych w obudowany basenik z ażurowym dnem lub kąpielowych karet. Te ostatnie posiadały wyjście z tyłu wozu z rozkładanymi schodkami. Pojazd wpychano tyłem do wody, a osłonięty markizą kuracjusz mógł zażywać kąpieli. Rozwiązaniom tym daleko było do doskonałości, zwłaszcza przy dużych falach. W 1876 roku powstają zamknięte kąpieliska morskie na palach, osobne dla obojga płci, a pięć lat później zakład kąpieli ciepłych. Kąpiel możliwa była tylko w kąpieliskach, kostiumy kąpielowe musiały osłaniać ciało od ramion po kolana. Na plaży i molo można było wypoczywać i spacerować jedynie w pełnym stroju. Obyczaje powoli ulegały rozluźnieniu. Na początku XX wieku rodziny mogły kąpać się wspólnie na specjalnie wyznaczonym rodzinnym kąpielisku (Familienbad). Po I wojnie światowej w końcu można było się kąpać bez ograniczeń, przebywać w stroju kąpielowym na całej plaży od rana do wieczora, zniknęły wydzielone, osobne dla kobiet i mężczyzn kąpieliska.

[źródło: www.stare-fotografie.com]
Do 1933 roku Ostseebad Kolberg był największym niemieckim, nadmorskim kurortem. Chętnie odwiedzali je zwłaszcza turyści z wschodnich i środkowych Niemiec, mieszkańcy Berlina oraz polskojęzyczni mieszkańcy z terenów zaborów. W 1904 roku uzdrowisko odwiedziło 13 288 gości.
Bardzo możliwe, że leczniczych kuracji oferowanych w Ostseebad Kolberg korzystali też mieszkańcy ówczesnego Elbląga. W latrynie na parceli kamienicy przy ul. Wigilijnej 36 odnaleziono dwa porcelitowe słoiczki po bliżej nieznanym specyfiku Special-Creme firmy AOK. 

Elbląg-Stare Miasto, wykop XXX/36 [fot. U. Sieńkowska]
Firmę tą, w 1885 roku, założył farmaceuta Wilhelm Anhalt, korzystając z doświadczenia swojego zięcia, kupca i zielarza Karola Lücka – właściciela fabryki leków ziołowych. Anhalt Ostseebad Kolberg (AOK) specjalizowała się w kosmetykach na bazie surowców naturalnych. Początkowo produkty były dostępne dla gości uzdrowiska i turystów, firma została zarejestrowana w 1903 roku, co czynią ją jedną z najstarszych marek na świecie. Sztandarowym produktem AOK był Seesand – mąka migdałowa. 

AOK SEESAND - reklama z 1911 roku [źródło: aok.de]

W 1911 roku Anhalt wprowadził na rynek pierwszy pillig, a 1913 roku kompleksową linię produktów do pielęgnacji ciała. Twarzą marki została bawarska śpiewaczka Hermine Bosetti, reklamująca ją w 1913 roku hasłem: „Od lat używam tylko mydła AOK”. Dzieło Anhalta kontynuowane jest dzisiaj przez firmę Henkel, która przejęła ją w 1983 roku, produkty AOK dostępne są na rynku niemieckim.




Tym postem zapraszamy Naszych Czytelników na wakacyjną przerwę. Z kolejnymi postami wrócimy we wrześniu. Życzymy Wam uroczych wakacji, wielu słonecznych dni i niezapomnianych przygód. Polecamy nadmorskie kurorty, a w drodze nad morze nie zapomnijcie odwiedzić Elbląga.


Już od lipca zapraszamy na nową wystawę pt. „Co robimy w ukryciu”, a po zwiedzaniu polecamy relax w muzealnej „Strefie Chillout”. Do zobaczenia!