Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania zabawki, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania zabawki, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

środa, 26 sierpnia 2020

Miniaturowe łódki z drewna i kory

Podczas wykopalisk na elbląskich parcelach odnajdujemy czasami ślady życia jego najmłodszych mieszkańców. Ich bardzo osobiste przedmioty - zabawki. W tej różnorodnej grupie uwagę przykuwają miniaturowe łódki. Znaleziska takie występują zwykle w miejscowościach nadmorskich i nadrzecznych, w miejscach gdzie rybołówstwo i transport wodny, a wraz z nim handel odgrywały fundamentalne znaczenie.

W Elblągu odnaleziono kilkanaście tego rodzaju zabytków, pochodzących z okresu średniowiecza i nowożytności. Wśród nich trzy, z przełomu XIV i XV wieku, zasługują na szczególną uwagę. Najmniejsza, wykonana z kory, ma trójkątny kształt. Głęboko wydrążone, płaskie dno posiada w środku otwór na maszt. Rufa jest prosto ścięta i szeroka, z otworem wydrążonym od zewnętrznej strony i wyciętym zagłębieniem u góry.


Dwie pozostałe łódki wykonano z drewna. Jedna z nich, głęboko wydrążona, ma płaskie dno i zaokrąglone burty. W środku zaznaczono przegrodę z otworem, w którym zachował się fragment masztu. W obu końcach łódki, a także na burtach, wykonano ślepe otwory. 


Druga łódka ma wrzecionowatą formę z wyraźnie zaznaczonym kilem, zapewniającym większą stabilność i lepsze utrzymanie kierunku. Na środku wydrążonego kadłuba widoczny jest ślad po maszcie. Na jednej z burt znajdują się dwa otwory, w jednym z nich tkwi krótki kołek. Zewnętrzne powierzchnie obu przedmiotów zostały wygładzone. Wszystkie łódki wyposażone były w formę żagla, mocowanego przy pomocy patyków i sznurków. 


Zróżnicowanie miniaturowy łódek odnalezionych w Elblągu wskazuje, że przedmioty te nie były częścią zorganizowanej wytwórczości. Niektóre z nich mogły być wykonane przez lokalnych wytwórców, zajmujących się obróbką drewna. Powstawały zapewne przy okazji, ze zbędnych kawałków drewna lub kory. Bardzo możliwe, że stworzyły je osoby z najbliższego otoczenia dziecka lub wykonało je ono osobiście. Analiza tych zabawek wykazała, że naśladowały nie tylko kształty prawdziwych łodzi, ale też niektóre ich szczegóły konstrukcyjne, jak wycięte na rufie siedzisko czy otwór na ster. Takie elementy jak kil czy otwór na maszt występują jedynie na zabawkach odnajdywanych na terenach nadmorskich. 


W średniowiecznym Elblągu znaczna część ludności zawodowo związana była z rybołówstwem i handlem morskim. Wielu mieszkańców pracowało na statkach (żeglarze, marynarze), w stoczni (szkutnicy, cieśle) i w porcie (urzędnicy, kupcy, tragarze etc.). Przyglądając się pracy w porcie, wpływającym i wypływającym statkom oraz łodziom, dzieci przenosiły te widoki i doświadczenia w świat swoich dziecięcych zabaw. Idealnymi miejscami do puszczania łódek były brzegi rzek, stawów lub jezior, a także miejskie rynsztoki, kanały oraz kałuże. Zabawki poruszano dmuchając w żagle lub wykorzystując siłę wiatru lub nurtu. W ramach zabawy, obserwując codzienne życie miasta, dzieci naśladowały otaczającą je rzeczywistość. Zdobywały w ten sposób niezbędną wiedzę i umiejętności przydatne w przyszłości. 




Bibliografia:

Domagalska, K., 2002, Średniowieczne i nowożytne zabawki dziecięce ze Starego Miasta w Elblągu, praca magisterska IAiE UMK, Toruń, s. 80-86, 116-121

Gomułka, I. 2010, Zabawa odbiciem rzeczywistości – łódki-zabawki z Gdańska i Opola jako odzwierciedlenie lokalnego szkutnictwa średniowiecznego, [w:] Życie codzienne przez pryzmat rzeczy, red. P. Kucypera, S. Wadyl, Toruń, s. 2-9

Mellor, M. 2014, Seeing the Medieval Child: Evidence from household and craft, [w:] Medieval Childhood: Archaeological Approaches, red. Hadley D.M., Hemer K.A., Oxford, s. 80-81

Willemsen, A. 1997, Medieval Children's Toys in the Netherlands. Production, Sale and Trade, [w:] Papers of the "Medieval Europe Brugge 1997" Conference, vol. 7, red. Boe G. de, Verhaeghe, F., Bruksela, s. 405-406

poniedziałek, 3 października 2016

Konik z modrzewia

Podczas badań archeologicznych na terenie Starego Miasta odnaleziono wiele przedmiotów należących niegdyś do najmłodszych jego mieszkańców. O zabawkach pisaliśmy już kilkakrotnie . Dziś  troszkę więcej o jednej z nich - figurce drewnianego konika. 
Drewniany konik - zabawka, Stare Miasto Elbląg [fot. archiwum MAH]
Zabawka wykonana została wykonana z jednego kawałka drewna. Jest schematyczna w formie i prosto ociosana. Otwarty pysk konika zaznaczono trójkątnymi, skośnymi ścięciami drewna. Szyja ma kształt trójkąta, grzbiet jest płaski, delikatnie ścięty w tylnej części, cztery nogi zwężają się lekko ku dołowi. Ogon i grzywa (uszy?) zwierzęcia zapewne były wykonane z innych materiałów tj. słoma lub siano. Niestety, te elementy nie zachowały się do naszych czasów, pozostały po nich jedynie otwory wykonane na tylnej części łba i zadzie. Bardzo prawdopodobne, że elementy te mogły być wielokrotnie wymieniane, o czym świadczyć może stan zachowania dziurek (wyszczerbione krawędzie). 
Drewniany konik - zabawka, Stare Miasto Elbląg [fot. archiwum MAH]
Zabawka mogła być użytkowana przez dłuższy czas. Najprawdopodobniej została stworzona niejako przy okazji, z nieprzydatnego kawałka drewna. Wystrugano ją z modrzewia, którego drewno cechuje duża wytrzymałość i odporność na gnicie. Jest jednak trudne w obróbce i łupliwe. Od wieków wykorzystywano je do budowy łodzi, mostów, a nawet portów (np. Wolin). W średniowieczu wykonywano z niego deski przeznaczone do malowania obrazów. Sprawdzał się świetnie zarówno jako materiał konstrukcyjny oraz wykończeniowy, dlatego chętnie wykorzystywano go przy budowie dworów i kościołów. Wiele z nich, w dobrym stanie, przetrwało do naszych czasów (np. kościół Św. Filipa i Jakuba Apostołów w Sękowej k. Gorlic z 1522 r.). Popularność modrzewia jako materiału budowlanego doprowadziła do znacznego zubożenia drzew tego gatunku na terenie Polski. 

Konik dotrwał do naszych czasów w bardzo dobrym stanie. Najbardziej ucierpiały nogi zwierzęcia, częściowo ułamane (szczególnie lewa tylna kończyna). Jednak ubytki te mogły powstać w trakcie użytkowania zabawki. Być może złamanie nogi spowodowało, że konik wylądował w latrynie, a może dziecko po prostu z niego wyrosło. 
Drewniany konik - zabawka, Stare Miasto Elbląg [fot. archiwum MAH]

Figurki koni odnaleziono na wielu stanowiskach kultur pradziejowych (np. osady łużyckie w Gródku, Topornicy, Biskupinie). Przykłady drewnianych zabawek tego typu, z okresu wczesnego średniowiecza, odkryto w Trondheim w Norwegii. Podobnie, jak znalezisko z Elbląga,  cechuje je prostota i schematyczność wykonania. 

drewniany konik, Trondheim, 1075-1125 [źródło: http://madrone.equestrianguild.org]

drewniany konik, Trondheim, X wiek [źródło: http://www.odinsvolk.ca]
W średniowieczu koń był główną siłą pociągową,  narzędziem komunikacji i wyznacznikiem pozycji społecznej.  Konie były powszechnym widokiem, stąd też duża popularność tej formy zabawek. Na przełomie XII i XIII wieku figurki umieszczano na drewnianych podstawkach lub wyposażano w kółka (być może także w sznurek, na którym można było "prowadzić" zabawkę). 

Drewniane koniki, podobne do elbląskiego egzemplarza, odnaleziono w Gdańsku. 

Drewniane koniki z Muzeum Archeologicznego w Gdańsku [źródło: http://www.lucivo.pl]
Figurka drewnianego konika jest dotychczas jedynym takim obiektem, odnalezionym podczas wykopalisk na Starym Mieście w Elblągu. To niewielki przedmiot o wysokości ok. 5 cm i długośći 5,6 cm. Został odnaleziony na działce przy ul. Kowalskiej, w warstwie datowanej na XIV/XV wiek. 


poniedziałek, 30 maja 2016

Zabawki a źródła pisane. Część 1.

Odkryte w trakcie wieloletnich badań wykopaliskowych w Elblągu artefakty związane z dziećmi – zabawki, akcesoria do różnego rodzaju gier były już tematem kilku postów naszym blogu. Nie był jak dotychczas poruszany temat identyfikacji majątkowej właścicieli parcel, na których zostały odkryte przedmioty identyfikowane jako zabawki. Do przeprowadzenia takiej identyfikacji niezbędne są odpowiednie opracowania, a ich zakres i szczegółowość są ograniczone zasobami archiwalnymi.
W przypadku Starego Miasta Elbląga z jednej strony dysponujemy odpowiednimi opracowaniami, m.in. wydaną w formie książkowej socjotopografią miasta w okresie średniowiecza, autorstwa Romana Czaji (R. Czaja, Socjotopografia miasta Elbląga w średniowieczu, Toruń 1992). W archiwum Muzeum Archeologiczno-Historycznego znajduje się również kartoteka działek staromiejskich opracowana na początku lat 80. XX wieku przez zespół historyków pod kierunkiem prof. Antoniego Czacharowskiego. Obejmuje ona okres od XV do XIX wieku i powstała na podstawie zachowanych źródeł archiwalnych. Ponadto jako materiał uzupełniający te dane archiwalne należy traktować spisy czyli inwentarze rzeczy po zmarłych mieszkańcach miasta opracowane dla XVII wieku przez Amdrzeja Klondera (A. Klonder, Wszystka spuścizna w Bogu spoczywającego. Majątek ruchomy zwykłych mieszkańców Elbląga i Gdańska w XVII wieku, Warszawa 2000). Z drugiej strony należy zdać sobie również sprawę z szeregu ich niedoskonałości i ograniczonej użyteczności zarówno źródeł archiwalnych, ale także archeologicznych.
Podstawowym problem jest niepełny stan wszystkich danych archiwalnych. Informacje majątkowe i katastralne właścicieli poszczególnych parcel miejskich są zachowane w ograniczonym zakresie. W przypadku Elbląga możliwe jest prześledzenie zmian własnościowych dopiero od około połowy XV wieku, wcześniejsze dane nie zachowały się. Również późniejsze są często pełne przysłowiowych „białych plam”, co w oczywisty sposób utrudnia pełne prześledzenie wszystkich właścicieli parcel i ich statusu majątkowego. Inny problem spotykany jest podczas analizy socjotopografii najzamożniejszej grupy mieszczan elbląskich, którzy byli właścicielami więcej niż jednej kamienicy. W ich przypadku nie zawsze możemy stwierdzić, w której z posiadanych kamienic mieszkali ci najzamożniejsi przedstawiciele mieszczaństwa elbląskiego.
            Również niezwykle cenne inwentarze pośmiertne nie są pozbawione braków, niezwykle dotkliwych dla badających poziom życia i zamożności dawnych mieszkańców miast, szczególnie, gdy tak jak w przypadku m.in. Elbląga, dysponujemy przedmiotami codziennego użytku odkrytymi w trakcie badań wykopaliskowych. Jak pisze Andrzej Klonder, w inwentarzach brakuje jednak nie tylko wiadomości o przedmiotach lub całych ich kategoriach, których posiadania należałoby się spodziewać. Liczne nie informują też w wartości odnotowanych ruchomości. Co ciekawe, przy pomijaniu całych grup przedmiotów często i z dużą dokładnością, niekiedy wręcz pieczołowitością odnotywane są w zachowanych spisach rzeczy stare, w kiepskim stanie, połamane, podarte, stłuczone.
Rzeczy dziecięce pojawiają się w spisach pośmiertnych bardzo rzadko. Wśród opracowanych przez Andrzeja Klondera spisów XVII-wiecznych mieszkańców Gdańska i Elbląga zaledwie co piąty informuje o rzeczach przeznaczonych specjalnie dla dzieci. Są to najczęściej jak w przypadku Holstenów, zamożnych kramarzy elbląskich, kołyska razem z przedmiotami wyplatanymi. Z kolei dębową (zapewne droższą) kołyskę miał w 1673 roku elbląski nożownik Jakob Friese. Wśród różnych rzeczy po elbląskim piekarzu Heinrichu Dröllu, ojcu trzech dziewczynek i dwóch chłopców, zapisano w 1681 roku, że wśród dwudziestu sztuk różnej pościeli były również trzy poduszki dla dzieci. Na tym tle zupełnie wyjątkowo wygląda spis pośmiertny po zmarłym w 1696 roku mieszkańcu Gdańska Jacobie Steffenie. Był on z zawodu tokarzem, a wśród 150 różnych, niezbyt wartościowych przedmiotów, odnotowano blisko setkę zabawek dla dziewcząt i chłopców. Były wśród nich m.in. 30 gotowych lalek i jeden stateczek oraz zabawki niewykończone: 28 lalek, 16 pikinierów, 12 koni, 8 dziecięcych powozików i 4 stateczki. Te ostatnie z uwagą, że powinny jeszcze trafić do malarza. Można z tego wnioskować, że ten ubogi tokarz (wynajmował on mieszkanie u szewca Nathana Rutha) specjalizował się w wytwarzaniu dziecięcych zabawek. Zabawki odnajdujemy jeszcze w spisach pośmiertnych elbląskiego bardzo zamożnego browarnika elbląskiego Hansa Nogge (małe sanki), kupca Johanna Remmersona (wózeczek z lalką).

W kolejnych postach postaram się przedstawić próby identyfikacji majątkowej na podstawie kilku kategorii przedmiotów określonych jako zabawki.

Źródło: Archiwum MAH

wtorek, 13 maja 2014

astragale i frygi

Podczas wykopalisk na terenie Starego Miasta masowym materiałem archeologicznym są pozostałości kości zwierzęcych. Wiele z nich to po prostu odpadki pozostałe po konsumpcji lub produkty uboczne wytwórczości rogowniczej. Na szczególną uwagę zasługują astragale - kości stopy (krowy, świni, owcy, kozy), które ze względu na swój kubistyczny kształt od wieków wykorzystywano w rytuałach magicznych oraz grach. Trudno określić, gdzie po raz pierwszy zagrano w grę w przy użyciu takich właśnie kości. Grecy twierdzili, że wymyślono ją podczas oblężenia Troi, aby zabić czas pomiędzy szturmami, ale przykłady różnych wariantów gry znane są także z terenów Indii, Bliskiego Wschodu oraz Egiptu. W kości namiętnie grywano w Rzymie i na terenie Barbaricum. Tacyt wspomina o Germanach, którzy podczas rozgrywek często przegrywali własną wolność. Gra nie straciła na popularności także w średniowieczu.

Dziewczęta grające astragalami, rzeźba grecka [British Museum]
Istniało wiele form zabawy astragalami. Najprostsza z nich polegała na zgadywaniu, czy przeciwnik ukrywa w dłoniach, schowanych za plecami, parzystą czy nie parzystą liczbę kości. W innej, popularnej wśród greckich kobiet i dzieci, chodziło o wyrzucenie kości w górę i złapanie ich na zewnętrzną stronę dłoni (wersja tej gry została przedstawiona na jednym z fresków w Herkulanum). Niektóre warianty gier astragalami przypominają zabawy drewnianymi i szklanymi kulami, np. popularna do dziś na terenie Turcji gra polegająca na wrzuceniu, z ustalonej odległości, kości do dołka czy wybijanie rzutem kostką kostek przeciwnika z narysowanego na ziemi okręgu.
Najpopularniejszą wśród dorosłych i budzącą najwięcej emocji była jednak gra w kości zbliżona do współczesnej, która najprawdopodobniej wykształciła się z gry astragalami. Rzucano kośćmi, a następnie z ich ułożenia odczytywano wynik. Każdej płaszczyźnie odpowiadała konkretna liczba punktów (niekiedy zaznaczano je dodatkowo nacięciami lub wiercono niewielkie dziurki). Istniało wiele odmian tej gry, w których o wygranej decydowała liczba punktów, układ kości (podobnie jak w pokerze), czy sposób w jaki upadły (płasko lub na boku).

Gra w kości fragment obrazu Petera Bruegla Starszego Zabawy Dziecięce (1559-60)
Astragale odnalezione na terenie Starego Miasta datowane są na podstawie kontekstu odkrycia na 2. połowę XIII i początek XIV wieku. W przypadku tej kategorii zabytków trudno określić czy wykonane zostały przez rzemieślnika czy zwykłego mieszkańca. Ze względu na swój kształt i niewielkie rozmiary kości te nie znalazły zastosowania w rogownictwie, były łatwo dostępne. Nietrudne do wykonania, z powszechnie dostępnego materiału, mogły być zrobione przez każdego. Nawet nieobrobione kości nadawały się do zabawy. Egzemplarze odkryte w Elblągu noszą ślady intencjonalnych zabiegów. Zwykle są to nawiercone otwory, pełniące podczas gry funkcje podobne do oczek na kostkach sześciennych, których do gry używali zamożni mieszczanie (najstarsze odnalezione w Elblągu datowane są na XIII wiek).


              Kości do gry - astragale
 [fot. archiwum MAH]

Częstym zabiegiem było obciążanie kości ołowiem, który wlewano przez nawiercony u podstawy otwór. Dzięki temu kość uzyskiwała w czasie rzutu większą rotację. W Elblągu nie odnaleziono takich egzemplarzy zbyt wiele, co może świadczyć o trudnościach w dostępie do tego surowca. Podobne kości do gry odnaleziono na innych stanowiskach miejskich w Polsce (Wrocław, Gdańsk) i Europie (Anglia, Francja, Niemcy, Niderlandy).

Kość do gry wypełniona ołowiem (w pionie) [fot. archiwum MAH]
Gra w kości nie zawsze stanowiła niewinną rozrywkę. W średniowieczu hazard był prawdziwą plagą, o czym świadczą liczne ustawy i rozporządzenia wydawane przez władze świeckie i duchowe. Szczególnie ostro przeciwko grze w kości występował Kościół, upatrując w niej korzeni pogańskich rytuałów magicznych i uznając ją tym samym za bluźnierczą. W trakcie krucjaty w 1190 roku rycerzom zakazano jakiejkolwiek gry na pieniądze. Zezwolono jedynie na niewielkie sumy (rycerze i duchowni mogli przegrać dziennie 20 szylingów). Grę w kości traktowano jako zgubny nałóg, deprawujący społeczeństwo, wyzwalający negatywne emocje, które mogły doprowadzić do wykroczeń lub zbrodni. Możemy sobie wyobrazić jaka atmosfera panowała w czasie rozgrywek, których stawką były pieniądze, a gdy tych zabrakło także co wartościowsze przedmioty, ubrania, broń, konie i nieruchomości. W takich momentach zapewne często padały mocniejsze słowa, rzucano oszczerstwa, dochodziło do rękoczynów, a czasem morderstw. Nałogowi gracze często popadali w długi, a w konsekwencji w nędzę. Zamożnych mieszkańców przyłapanych na hazardzie zwykle karano grzywną, ubogich najczęściej chłostą, więzieniem lub wygnaniem z miasta. Zakazana była gra na kredyt, pod zastaw i rękojmię. Liczne ponowienia ustaw dotyczących hazardu świadczą o nagminnym ich łamaniu przez obywateli.


Astragale to nie jedyne zabawki z kości odnalezione na terenie Starego Miasta. Niewielkie, podłużne kostki z przewierconym otworem w trzonie to prawdopodobnie rodzaj grzechotki, tzw. frygi - kości nawleczone na sznurek lub rzemień, które wprawione w rotacje wydają charakterystyczny odgłos.

Frygi, 2.poł. XIII - XIV wiek [fot. Archiwum MAH]

poniedziałek, 17 marca 2014

Marmurki, szklane kulki..

Gliniane, kamienne i szklane kulki odnaleziono na stanowiskach archeologicznych prawie wszystkich wielkich cywilizacji. Niepozorne, niewielkie przedmioty służyły najczęściej zabawie, choć nie można wykluczyć możliwości wykorzystaniach ich w rytuałach czy sztuce militarnej jako pociski. W starożytnym Rzymie wręczano szklane kulki w formie prezentu z okazji Saturnaliów. O grze w kulki wspomina też rzymski poeta Owidiusz. W okresie średniowiecza i nowożytności zabawki te nie straciły na popularności. Największymi centrami wytwórczości była Wenecja, a następnie tereny Niemiec.
David Wilkie Boys playing Marbles 1805-1841 (źródło: http://www.nationaltrustcollections.org.uk)
Najstarszy opis średniowiecznej gry w "szybkie kulki" odnaleziono w XV-wiecznym niemieckim rękopisie. Przedstawiono ją jako jedną z głównych zabaw chłopięcych, zapowiadająca nadejście wiosny, gdyż wymagała gry na twardym, ubitym podłożu. Podobnie jak w przypadku kart do gry, sposobów rozgrywki było wiele: kulkami w odpowiednich kolorach należało trafić w niewielkie, wykopane w ziemi dołki lub ustawiano z nich wielkie piramidki, które należało rozbić, trafiając jedną z kulek.
Fragment obrazu Petera Bruegela Walka karnawału z postem (1559) 

Fragment obrazu Petera Bruegla Zabawy dziecięce (1560)
Na terenie Starego Miasta w Elblągu odnaleziono 8 kulek szklanych z epoki średniowiecza i aż 44 kulki nowożytne. Kulki średniowieczne są niewielkie, ich średnica waha się od 1 do 2 cm. Jedna jest żółta, pozostałe jasnozielone. Egzemplarze nowożytne mają większą gamę kolorów i są wielkości od 0,7 do 1,4 cm. Kulki gliniane mają różne odcienie barwy osiągniętej podczas wypału. Obiekty średniowieczne mają średnice ok. 1,7 cm, natomiast nowożytne od 1,1 do 1,8 cm. Wyjątkowym znaleziskiem jest kulka wykonana z wapienia. Została odkryta w dwóch fragmentach. Jej powierzchnię pokrywa dekoracja w postaci dwóch, prostopadłych względem siebie, potrójnych zielonych i jasnobrązowych kręgów. Jej średnica wynosi 1,8 cm. Podobną kulkę, zdobioną różnokolorowymi kręgami, znaleziono w Niemczy.

Średniowieczne i nowożytne kulki do gry odnalezione podczas badań na Starym Mieście w Elblągu (fot. archiwum MAH)

Gra w kulki była i nadal jest popularna we Francji. Jedna z nich petanque jest bardzo podobna do gry w boule. W środku narysowanego na ziemi okręgu ustawia się największą kulkę, następnie zawodnicy pstrykając lub rzucając starają się umieścić jak najbliżej niej swoje kulki. Dozwolone jest także wybijanie kulek innych graczy. W innej  grze le pot chodzi o umieszczenie jak największej ilość własnych kulek w dołku, poprzez popychanie lub pstrykanie. Cel ten często osiąga się uderzając kulką w inna kulkę. W okolicach Genewy i Neuchâtel popularna jest gra zwana la carré. Gracze ustawiają na przeciw siebie swoje kulki w narysowanym na ziemi kwadracie. Po kolei celują kulkami w kulki przeciwnika, starając się wybić je poza pole kwadratu. Gra w kulki znana jest też w innych krajach Europy. W Anglii nazywana jest marbles, w Holandii knikkers, a w Niemczech Murmelspiel, skąd najprawdopodobniej wzięła się polska nazwa Marmurki. 
Fragment obrazu Petera Bruegla
  Zabawy dziecięce (1560)
Zasady gry w kulki od wieków przekazywane są młodszym pokoleniom przez starsze rodzeństwo i kolegów. Ustny sposób przekazu i różnorodność reguł wymagają wcześniejszego ustalenia zasad, aby gra mogła się rozpocząć. Obserwując dzieci grające w kulki Jean Piaget, szwajcarski psycholog żyjący na przełomie XIX/XX wieku, zauważył podobieństwo mechanizmu przekazu reguł gry do mechanizmu rozwoju języka. Na grze w kulki oparł analizę kształtowania się pojęcia zasady w psychice dziecka. 
Gra w kulki zapewniała też rywalizację poza właściwą grą, wyrażaną w ilości, jakości i kolorze posiadanych kulek. Parametry te określały ich wartość, a same kulki były częstym przedmiotem wymiany. Dzieci przechowywały swoje "skarby" w drewnianych pudełkach lub sakiewkach. Gra ta udzielała się nie tylko dzieciom, ale też dorosłym - stając się grą hazardową. Na przestrzeni średniowiecza i czasów nowożytnych często zakazywano jej, jak wielu gier hazardowych. Zakazy te były oczywiście nagminnie łamane. Lubecus, kronikarz z Getyngi, w kronice z początku XVI wieku wspomina o dwóch graczach w kule śmiertelnie rażonych piorunem  na kościelnej wieży. 




Przy pisaniu posta skorzystałam m.in. z opracowania K. Domagalskiej Zabawki dziecięce z badań archeologicznych na Starym Mieście w Elblągu 

niedziela, 17 listopada 2013

O czystości i brudzie...

Podejmując rozważania na temat higieny, brudu i czystości należy pamiętać, że obowiązujące w przeszłości normy były bardzo różne od dzisiaj obowiązujących. Niekiedy mogą się nam wydawać dziwne, ale wystarczy spojrzeć jak pewne normy dotyczące higieny, zachowania czystości zmieniły się w ciągu ostatnich kilkudziesięciu, czy stu lat. Bardzo często problem przestrzegania obowiązujących norm wiązał się z możliwościami technicznymi i warunkami naturalnymi. Zobaczmy jak starano się zachować higienę w dawnym Elblągu. Posłużą nam do tego zachowane źródła pisane i archeologiczne. 
Do niedawna uważano średniowiecze, że epokę "brudu", lecz jak współcześnie brzmią zalecenia zachowania czystości ze starofrancuskiego "Poematu o Róży", z XIII wieku:


Wszelkim się brudem musisz brzydzić,
często myj ręce, dbaj o zęby,
pamiętaj, by pod paznokciami

brud czarny nigdy nie zostawał.


W przypadku Elbląga jednym z podstawowych problemów była ochrona przed nadmierną wilgocią. Aby uporać się z tym problemem mieszkańcy miasta jako ogół i właściciele poszczególnych działek wykonywali różne czynności. Do podstawowych należało wykładanie podwórzy gałęziami, fragmentami dranic, które stabilizowały teren i chroniły częściowo przed wilgocią. Znacznie lepszym, ale zapewne również bardziej kosztownym działaniem było kopanie specjalnych kanałów odwadniających (jest jednak bardzo prawdopodobne, że kanały te mogły służyć także do odprowadzania nieczystości), które dosyć często odkrywane są w trakcie prowadzonych prac wykopaliskowych. Datowane przeważnie na połowę lub drugą połowę XIII wieku, to najczęściej rowy o szerokości ok. 60-80 cm i głębokości do 50 cm. Ich ściany były wykonane w technice plecionkowej. Niekiedy od góry zabezpieczone były swego rodzaju rusztem wykonanym z okrąglaków i fragmentów kantówek oraz przykryte dranicami. Istnienie takich kanałów/rynsztoków w XIII-wiecznym Elblągu jest potwierdzone również źródłowo, a zachowane zarządzenie miejskie mówi: Kto swój most zburzył lub zrzucił, który przy jego domie leżał i tam należał i nie zrobił (nowego) i stanie się jego sąsiadowi lub współobywatela bydłu z tego powodu krzywda, że tam kość złamie, ten powinien płacić za bydło sąsiadowi lub współobywatelowi. Owe „mosty” to oczywiście kładki nad rynsztokami kopanymi wzdłuż ulic. 


Fragment XIII-wiecznego kanału
(Fot. Archiwum MAH)

Innym sposobem zabezpieczenia się przed wilgocią i niezbyt stabilnym gruntem było wznoszenie w XIII wieku drewnianych budynków mieszkalnych na całym systemie podkładek z okrąglaków i fragmentów kantówek, niekiedy także w formie plecionej brzozowej faszyny. Taki system podkładek dochodził w niektórych przypadkach aż do 80-90 cm wysokości. W XIV i XV wieku kiedy powszechnie zaczęto wnosić kamienice murowane nadal pozostał aktualny problem ochrony przed wilgocią, jednak zmiany sposobu budowy i materiałów używanych przy wznoszeniu domów, wymagały zastosowania innych rozwiązań. Fundamenty kamienic, posadowione głęboko, w przypadku murów sąsiedzkich najczęściej w warstwach calcowych, zabezpieczano przez oblepianie i wykładanie gliną. Podobnie postępowano we wnętrzu kamienic, na poziomie przyziemia przed ułożeniem posadzek wykładano izolacyjną warstwę gliny o grubości przeciętnie 20-30 cm. Niekiedy, gdy wymagały tego lokalne warunki, wkopywane były beczki-odstojniki zbierające nadmiar wody.


"Ruszt" pod drewnianym budynkiem z 2. poł. XIII wieku
(Fot. Archiwum MAH)


Beczka wewnątrz kamienicy do zbierania nadmiaru wilgoci
(Fot. Archiwum MAH)

Problem nadmiernej wilgoci istniał także na staromiejskich ulicach, dlatego już od początku ich nawierzchnie były wykładane gałęziami, a na głównych traktach miejskich także deskami. Najstarsze, datowane dendrochronologicznie  pochodzą ze Starego Rynku (1235 +x,-6) i ul. Rzeźnickiej (1239 +8,-3). Próby poradzenia z błotem na elbląskich ulicach, placach i podwórkach, widoczny jest także w przedmiotach codziennego użytku, m.in. w specjalnym rodzaju obuwia. Od końca XIII wieku elblążanie i elblążanki używają do chodzenia po staromiejskich ulicach specjalnego obuwia ochronnego – drewnianych patynek nakładanych na lekkie buty skórzane (http://staremiastoelblag-mah.blogspot.com/2013/09/patynki.html).
Nieczystości stałe, rozbite naczynia, zużyte przedmioty codziennego użytku wrzucane były do latryn, które znajdowały się na każdej parceli (http://staremiastoelblag-mah.blogspot.com/2012/02/cuchnace-skarbonki.html).
Na podwórzach z kolei bardzo szybko przyrastała warstwa mierzwy, co było wynikiem trzymania przez właścicieli działek zwierząt hodowlanych, niekiedy nawet koni. Na niektórych parcelach ilość trzymanych zwierzą musiała być duża, gdyż dzisiaj odkrywamy niekiedy warstwy mierzwy, których grubość dochodzi nawet do 30 cm. Aby poruszanie się w obrębie takiego podwórza było możliwe przesypywano kolejne warstwy mierzwy piaskiem, bardzo często wykładano powierzchnię podwórek deskami, niekiedy również gałęziami. Do tego celu wykorzystywano najczęściej materiał pochodzący z rozebranych budynków, niekiedy również fragmenty poszycia statków czy łodzi (takie przypadki zdarzyły się np. na podwórzu działek Św. Ducha 45 – obecny numer 22 oraz Studzienna 20). Innym sposobem pozbywania się nieczystości było wrzucanie wszelkich odpadków do rynsztoków, kanałów. Musiał być to proceder nagminny, gdyż już w 1393 r. rada miejska zakazała wyrzucania mierzwy i nieczystości do kanału Kumieli i aby zapobiec temu procederowi nakazała zabicie w budynkach okien od strony Kumieli.
Niezbędnym środkiem do życia człowieka jest dostęp do wody wykorzystywanej do spożycia i utrzymania higieny osobistej. Warunki naturalne terenu, na którym założone zostało miasto uniemożliwiały kopanie studzien czerpalnych dostarczających odpowiedniej jakości wodę pitną. W początkowym okresie była ona z pewnością czerpana wprost z rzeki Elbląg oraz ze strumieni spływających z Wysoczyzny, lecz stosunkowo szybko konieczna była budowa systemu zaopatrzenia w wodę, już w 1275 r. na pobieranie wody dla miasta zezwolił mistrz krajowy Konrad von Thierberg. Wzdłuż głównych ulic miasta wodę rozprowadzano rurociągiem wykonanym z drążonych pni drzew – fragmenty takich rur odkrywane są niekiedy w trakcie badań oraz nadzorów archeologicznych.            Dla średniowiecznych mieszkańców Elbląga ważnym miejscem, w którym dbano o higienę osobistą były łaźnie. Ten niezbędny element średniowiecznej rzeczywistości zaczął funkcjonować zapewne już w najwcześniejszym okresie istnienia miasta. W zachowanych źródłach pisanych pod datą 1297 podane jest, że niejaki Petrus i jego bracia dzierżawią od czterech lat łaźnię. Z kolei około 1336 roku łaźnię postawioną nad Kumielą (Hommel) prowadził łaziebnik o imieniu Nycolus, natomiast w XV w. działały w mieście dwie łaźnieW trakcie dotychczasowych prac wykopaliskowych odkrywane są inne przedmioty świadczące o dbałości średniowiecznych elblążan o wygląd i higienę osobistą, są to przede wszystkim grzebienie toaletowe. Dotychczas odkryto ponad 100 grzebieni (zachowanych w całości lub fragmentarycznie), większość jest zdobiona, niektóre bogatym i rozbudowanym ornamentem. Najstarsze z nich datowane są na 1 połowę XIII wieku co pozwala je łączyć z  początkowym okresem historii miasta, najmłodsze natomiast na początek XV wieku. Grzebienie toaletowe, wytwarzane głównie z poroża jeleni, są wyrobem miejscowych mistrzów rzemiosła rogowiarskiego, choć nie jest wykluczone, iż nieliczne, pojedynczo odkrywane mogły być przywiezione z obcych warsztatów.



XIII-wieczne grzebienie odkryte w Elblągu
(Fot. Archiwum MAH)

Łaziebnicy wraz z balwierzami (zwanymi inaczej chirurgami), lekarzami miejskimi i aptekarzami stanowili elementy „miejskiej służby zdrowia”. Łaziebnicy oraz balwierze (czyli chirurdzy wykonujący swój zawód w domu chorego) byli przedstawicielami średniowiecznego rzemiosła cechowego. Natomiast lekarze miejscy i aptekarze byli osobami wykształconymi (najczęściej z dyplomem uniwersyteckim) i należeli do grupy osób opłacanych z kasy miejskiej. Funkcja lekarza miejskiego w Elblągu potwierdzona jest w źródłach historycznych co najmniej od 1338 roku. Pod tą właśnie datą wymieniony jest Magister Johannes Wal lub Gallicus. W 1342 roku w jego posiadaniu znajdowała się kamienica (Steinhaus) przy ulicy Rzeźnickiej. W 1338 roku jest również wymieniana działka Erbe przy Ketzerhagen,  której właścicielem był lekarz Magister Petrus. Również dosyć wcześnie, w 1397 roku wymieniana jest apteka miejska, której siedziba znajdowała się w budzie numer 11, w południowej pierzei ul. Rybackiej. Także niektóre źródła archeologiczne przemawiają za tym, że elblążanie dosyć często korzystali z usług „lekarskich”, przede wszystkim balwierzy i łaziebników oraz odwiedzali aptekę. Są to naczynia, które służyły prawdopodobnie do przechowywania leków przepisanych przez chirurga (balwierza) i przygotowanych przez aptekarza. Na szczególną uwagę zasługuje pojemnik wykonany z poroża z rzemieniem do zawieszenia. Zachowane ślady sugerują, że miał on kiedyś zamknięcie. Pojemnik ten wykonany zapewne przez elbląskiego rzemieślnika, który oznaczył go swoim znakiem, został odnaleziony w latrynie, użytkowanej w XV wieku. Innego rodzaju pojemnikami, które mogły służyć do przechowywania leków są być miniaturki naczyń, choć część badaczy chce w nich widzieć zabawki


Miniaturowe naczynie ceramiczne
(Fot. Archiwum MAH)

Pojemnik z poroża, XV wiek
(Fot. Archiwum MAH)

Być może przynajmniej niektóre z tych miniaturowych naczyń były używane także do przechowywania roślin leczniczych zbieranych w okolicy Elbląga. O tym, że rośliny takie zbierano świadczą wyniki przeprowadzonych badań archeobotanicznych. Wśród odkrytych szczątków roślin z XIII i XIV wieku znajdowały się także wykorzystywane w średniowiecznej medycynie. Jednak duża ich część miała i ma również do dzisiaj inne zastosowania – kulinarne, gospodarcze. Na ich podstawie można pokusić się o stwierdzenie, że bardzo często mieszkańcy Starego Miasta w wiekach XIII-XIV chorowali na różnego rodzaju schorzenia skórne, co wiązało się zapewne z trudnościami w zachowaniu higieny osobistej. Innymi dolegliwościami były różnego rodzaju przypadłości układu pokarmowego. Warunki naturalne (duża wilgoć) powodowały częste występowanie schorzeń o charakterze reumatycznym. Elblążanie obojga płci często zapewne skarżyli się na bóle zębów wywołane stanami zapalnymi, również dziąseł, a także próchnicą. Wszelkie prace fizyczne wykonywane przez mieszkańców miasta były przyczyną częstego występowania stłuczeń i złamań. Spotykane były zapewne także choroby o podłożu nerwowym – bardzo często wymieniane w źródłach historycznych we wszystkich krajach europejskich. Wymieniony tutaj „zestaw” schorzeń i chorób charakterystyczny jest także dla średniowiecznej Europy.



sobota, 1 czerwca 2013

Elbląg w Kopenhadze!

Brak poniedziałkowego posta (za co bardzo chciałam przeprosić naszych Czytelników!) zbiegł się z ważnym dla naszego Muzeum wydarzeniem. W poniedziałek, 27 maja, zabytki archeologiczne pochodzące z badań w Janowie Pomorskim (osada Truso) dotarły szczęśliwie do Kopenhagi, gdzie będą eksponowane na międzynarodowej wystawie VIKING

Ekspozycję, organizowaną wspólnie przez National Museum of Denmark, British Museum oraz Museum für Vor und Frühgeschichte - Staatliche Museen zu Berlin, można będzie oglądać od 22 czerwca do 17 listopada 2013 w Muzeum Narodowym w Kopenhadze. Centralnym punktem wystawy jest (wystawiony po raz pierwszy) wrak wikińskiej długiej łodzi (37 metrów) odnalezionej w Roskilde. Wokół pozostałości wojennego okrętu (datowanego metodą dendrochronologii na 1025 rok), mogącego pomieścić 100 wojowników, przedstawiono historię ekspansji, kontaktów kulturowych, handlu, władzy i wierzeń wikińskiej społeczności. Wystawę tworzą obiekty z 12 krajów europejskich (m.in. Szwecji, Finlandii, Rosji, Anglii, Niemiec). Wiele z nich zostanie pokazanych po raz pierwszy, jak skarb złota i srebra z Yorkshire. Wśród  nich 17 zabytków ze zbiorów Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu, m.in. zawieszka z wizerunkiem Valkyrie, zawieszka z denarem Ludwika Pobożnego, kolia złożona ze szklanych paciorków oraz fragment tygla z nadtopionymi srebrnymi monetami. Wystawa będzie eksponowana następnie w Londynie (wiosna 2014 w British Museum) i Berlinie (jesień 2014 w Martin-Gropius-Bau) 

Wśród wielu wystaw Muzeum Narodowego w Kopenhadze (bogaty zbiór zabytków z okresu prehistorii Danii, królewskich zbiorów numizmatycznych i kolekcji antycznej) szczególnie ciekawa (z perspektywy archeologii Elbląga) jest ekspozycja the Danish Middle Ages and Renaissance

Kontakty Elbląga z Danią w średniowieczu z pozoru determinowane były przez stosunki tego kraju ze związkiem miast hanzeatyckich. Te nie układały się najlepiej mniej więcej od drugiej połowy XIV wieku (zajęcie Gotlandii przez duńskiego władcę Waldemara IV). Walki pomiędzy Danią a Hanzą o panowanie na wodach Bałtyku znacznie utrudniały handel, poprzez okresowe blokady cieśniny Sund oraz rozmaite zakazy dotyczące handlu z kupcami spoza Hanzy. Zarządzenia Związku godziły w interesy poszczególnych miast do niego należących. Większości kupców (w tym także kupcom kopenhaskim) zależało na swobodnej żegludze po cieśninie Sund, a miasta nie odczuwały bezpośredniego zagrożenia ze strony Danii. Doprowadzało to często do ostrych konfliktów i niesubordynacji, szczególnie miast pruskich, dla których porty Anglii, Holandii i Danii stanowiły chłonne rynki zbytu na produkty masowe (tj. zboże, produkty leśne). O lekceważeniu tych zakazów świadczą podobne kategorie zabytków, odnalezione na terenie Kopenhagi i Elbląga. 

formy do znaków pielgrzymich oraz ampułka (NMCph; fot. U. Sieńkowska)


pionki do gier oraz plansza do gry backgammon (NMCph; fot. U. Sieńkowska)

Pęk kluczy (NMCph; fot. U. Sieńkowska)


u
Zabawki dziecięce (MNCph; fot. U. Sieńkowska)

Znaki pielgrzymie (MNCph; fot. U. Sieńkowska)


 Klimat XVI-wiecznej Kopenhagi najlepiej można poczuć w dzielnicy Christianshavn - zbudowanej w XVI wieku przez Christiana IV. 





poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Wirujące bączki

Jedną z najstarszych zabaw znanych ludzkości były „wirujące bączki” - niewielkie przedmioty o stożkowatej podstawie, które wprawione w ruch obracały się dookoła własnej osi. Zabawki te znane były mieszkańcom Babilonu, Grecji i Rzymu. Najstarszego, wykonanego z gliny, bąka odnaleziono na terenie starożytnej Troi. 

Zabawa bąkiem. Przerys malowidła na wazie attyckiej Hegesibulosa (www.hellenica.de)



W trakcie badań archeologicznych na Starym Mieście odkryto 17 bąków, wśród których 15 datowanych jest na okres średniowiecza, a jedynie dwa na okres nowożytny. Wszystkie zostały wykonane z drewna. Najczęściej wykorzystywano do tego celu gatunki twarde, zwiększające odporność zabawki na ścieranie, tj. dąb, buk, jesion. Nazwa zabawki pochodzi najprawdopodobniej od dźwięku jaki wydaje w chwili ruchu. Nazywana jest zamiennie "cygą", "frygą" (stąd: "kręcić się jak fryga"), "krąglicą", "wartołką" lub "warchołką". Bąki nowożytne nie różnią się dekoracją, formą ani konstrukcją od bączków średniowiecznych.

Bączki średniowieczne i nowożytne (fot. archiwum MAH)

Wymiary zabawek nie są jednakowe. Ich wysokość waha się od 6 do ok. 9 cm, średnica brzuśca wynosi od 4 do 6 cm, natomiast średnica płasko ściętej górnej części od 2 do ok. 5,5 cm. Jedynym motywem zdobniczym są dookolne, poziome nacięcia na powierzchni brzuśców (głębokie na ok. 0,2 mm i szerokie na ok. 0,1-0,2 cm).

bączki średniowieczne (fot. archiwum MAH)

Bączki różnią się także cechami konstrukcyjnymi, decydującymi o sposobie zabawy. Pięć egzemplarzy posiada wyodrębnioną walcowatą szyjkę. U czterech, w górnej, płaskiej części, zachowały się fragmenty drewnianego patyka lub otwór po nim. Osiem bączków posiada w dolnej części metalową igłę lub otwór, poświadczający jej wcześniejszą obecność.

Bąk średniowieczny z metalową igłą (fot. archiwum MAH)

Dawne sposoby zabawy bączkami możemy poznać dzięki źródłom ikonograficznym. Na obrazie Petera Bruegla Starszego "Zabawy dziecięce" z 1560 roku, możemy dojrzeć chłopców bawiących się bąkami. Artysta uchwycił trzy sposoby tejże zabawy: na dalszym planie chłopiec kręci bąka za pomocą zwykłego biczyka, chłopiec z lewej strony używa bicza podwójnego. Natomiast po prawej stronie dwaj chłopcy bawią się bąkami wyposażonymi w metalowe igły na końcach. Wokół górnej krawędzi bąka okręcony jest sznur, za który pociąga się po rzuceniu zabawki na ziemię. Rozkręcając się sznur, powoduje ruch zabawki.

Peter Bruegel Starszy "Zabawy dziecięce" 1560 (fragment; źródło: www.wikipedia.org)







Bogaty w szczegóły obraz Bruegla pozwala określić rolę poszczególnych cech konstrukcyjnych tych zabawek. Do zabawy bąkiem niezbędne było twarde podłoże - posadzka bądź płasko ubita ziemia. Zabawki wyposażone w igłę lub gwóźdź wbity w szpiczaste zakończenie wprawiano w ruch za pomocą sznurka owiniętego  wokół walcowatej szyjki. Bąki z wbitym kijkiem w górną, płaską część zabawki rozkręcano poprzez gwałtowne zakręcenie dłonią. Biczyków używano głównie do bączków pozbawionych szyjki. Zrobiony był z kawałka sznurka (o dł. ok. 60 cm) przywiązanego do patyka. Aby wprawić zabawkę w ruch należało owinąć go sznurkiem i rozwinąć go szybkim ruchem. Można było także wbić bąka w twardą ziemię i wprawiać w ruch uderzając silnie batem.

Zabawa bąkami "Zabawy dziecięce" P. Bruegel Starszy 1560 (fragment; źródło www.wikipedia.pl)
Widoczną z góry wirującą tarczę często malowano w kolorowe, nakładające się na siebie kółka, na wzór tzw. "pawiego oka". Niestety bąki odnalezione na terenie Starego Miasta w Elblągu nie posiadają zachowanych śladów farby. 

Bąki wirują wokół własnej osi, obiegając jednocześnie pewną przestrzeń, przypominając przy tym ruch Ziemi wokół Słońca. Wg niektórych jest coś hipnotyzującego w zapętlonym ruchu wirującego bączka. Poniżej link do krótkiego filmu zrealizowanych w 1969 roku przez Ray i Charlesa Eames - projektantów i kolekcjonerów zabawek:

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=UJ-VFMymEiE#at=97 




Post powstał na podstawie pracy magisterskiej Kamili Domagalskiej

poniedziałek, 17 września 2012

Garnki na trzech nóżkach

Wśród naczyń ceramicznych odnajdywanych na terenie Starego Miasta ciekawą formą są naczynia na trzech nóżkach. Pojawiają się w drugiej połowie XIV wieku i pozostają w użyciu w czasach nowożytnych, przybierając różnorodne formy, dostosowane do potrzeb ówczesnych użytkowników. 

Różne formy naczyń na trzech nóżkach - zabawki dziecięce, I poł. XVII wieku (źródło: archiwum MAH)
Naczynie na trzech nóżkach, XVII wiek (fot. archiwum MAH)
garnek na trzech nóżkach, XVI wiek (źródło archiwum MAH




)
Większość z nich pełniła funkcję naczyń kuchennych, służących do gotowania potraw, co poświadczają źródła ikonograficzne i ślady użytkowania pozostałe na naczyniach, tj. okopcenia, resztki pożywienia i zacieki po kipiących potrawach. Formy naczyń są bardzo zróżnicowane, od  garnkowatych, zaopatrzonych w taśmowate ucho, po półkuliste, szerokootworowe naczynia z tulejkowatym uchwytem. W źródłach ikonograficznych uchwyt ten przedłużony jest drewnianą rączką, która ułatwiała chwytanie gorącego garnka i chroniła przed oparzeniem. Niestety podczas wykopalisk nie natrafiono na tak wyposażone egzemplarze. Najprawdopodobniej drewniane rączki nie zachowały się. Być może używano ich wymiennie, a po zużyciu wyrzucano do paleniska.

Konrad z Soest, Narodziny Chrystusa z ołtarza głównego kościoła w Windunden 1403, fragment, (źródło: wikipedia.org)
Naczynie z tulejkowatym uchwytem, XVII wiek (źródło: archiwum MAH)

 



Podczas gotowania naczynie wstawiano do otwartego paleniska i mieszano strawę metalową lub drewnianą łyżką. W głębokich, szerokootworowych naczyniach przygotowywano zapewne tzw. dania jednogarnkowe, w postaci kasz na wodzie lub mleku, duszonych mięs, w płytszych smażono jajka lub omlety. Naczynia w formie dzbanów z jednym uchem służyły do podgrzewania i przenoszenia wody. Niektóre pełniły funkcję zastawy stołowej. W większych podawano potrawy, z mniejszych spożywano posiłki. Zapewne wielokrotnie jedzono bezpośrednio z naczyń, w których przygotowywano strawę.
Naczynia na trzech nóżkach nie pełniły jedynie funkcji kuchennych garnków. Często przechowywano w nich żar i przy ich pomocy ogrzewano pomieszczenia. Odpalano od nich fajki lub umieszczano je w drewnianych podnóżkach, ogrzewając stopy. 

Willem Duyster Grający w warcaby, XVI/XVII wiek, fragment (źródło: allwallpaper.biz)

Wykorzystywano je także w warsztatach rzemieślniczych i laboratoriach alchemicznych, rozpuszczano w nich kleje, topiono metale, przechowywano różnorakie substancje.

Pieter Bruegel Alchemik, 1558 (źródło: wikipaintings.org)

Zainteresowanych tym tematem odsyłam do badań pani dr hab. K. Sulkowskiej - Tuszyńskiej